MI chce wyrównać ceny wody

Resort planuje zmianę przepisów. Celem jest ujednolicenie taryf w różnych gminach obsługiwanych przez tę samą firmę wodno-ściekową.

Mieszkańcy niektórych gmin dziwią się, że w jednej miejscowości woda kosztuje np. 3 zł za m sześć., a w innej, położonej nieopodal, jest prawie dwa razy droższa, mimo że do obu lokalizacji dostarcza ją to samo przedsiębiorstwo wodno-kanalizacyjne. Ministerstwo Infrastruktury zamierza więc ujednolić taryfy.

- Przedsiębiorstwa wodociągowo-kanalizacyjne obsługujące tereny aglomeracji przy projektowaniu taryfy stawiają odbiorców usług gminy wiodącej, czy też posiadającej największą liczbę udziałów w spółce, w pozycji najkorzystniejszej pod względem wysokości opłat. Różnicowanie stawek jest uzasadnione tylko w przypadku występowania udokumentowanych okoliczności, wynikających z ewidencji księgowej, świadczących o rzeczywistej różnicy kosztów świadczenia usług na rzecz poszczególnych gmin. Obecne przepisy nie zapewniają w pełni możliwości odmowy zatwierdzenia taryfy w przypadku różnicowania jej wysokości dla różnych gmin, na terenie których działa to samo przedsiębiorstwo wodociągowo-kanalizacyjne - mówi Szymon Huptyś, rzecznik resortu infrastruktury.

Dodaje, że Ministerstwo Infrastruktury planuje rozpoczęcie prac mających na celu zmianę ustawy o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę i odprowadzaniu ścieków, aby wyeliminować przypadki, w których występuje niewspółmierna różnica w wysokości taryf w gminach obsługiwanych przez to samo przedsiębiorstwo wodociągowo-kanalizacyjne.

Udział w bilansie

Planem tym zaniepokojeni są przedstawiciele Miejskich Wodociągów i Kanalizacji (MWiK) w Kołobrzegu, które świadczą usługi dla miasta oraz siedmiu pobliskich gmin, oferując im zróżnicowane stawki. Paweł Hryciów, prezes MWiK, podkreśla, że wynikają one z udziałów w pokrywaniu przez poszczególne miejscowości przychodów spółki oraz generowaniu kosztów przedsiębiorstwa. Kołobrzeg ma przykładowo 51 proc. udziałów firmy, a zapewnia 60-procentowy udział w sprzedaży wody, nie generując nawet połowy kosztów ponoszonych przez MWiK. Dlatego jego mieszkańcy mogą płacić za wodę mniej. Inne gminy natomiast zapewniają np. niespełna 3 proc. sprzedaży wody przy wskaźniku kosztów niemal dwukrotnie wyższym. Paweł Hryciów informuje, że wyższe koszty mogą wynikać na przykład z tego, że na terenach niektórych gmin przedsiębiorstwo wykonuje inwestycje w nową infrastrukturę, od której samorząd pobiera podatek, co podnosi koszty i w efekcie cenę wody.

Jak w dyskoncie
Jak w dyskoncie
Często zdarza się, że woda jest droższa na terenach słabiej zurbanizowanych o niższej gęstości zabudowy. W gęsto zaludnionych miastach sprzedaż jest wyższa, a koszty dostaw mniejsze. To sytuacja analogiczna do sprzedaży w dyskontach czy hurtowniach. Duży wolumen sprzedaży obniża koszty, więc sprzedają taniej niż małe sklepy

Między piętrami

Tadeusz Rzepecki, przewodniczący rady Izby Gospodarczej Wodociągi Polskie oraz szef Tarnowskich Wodociągów, uważa natomiast, że na ceny wody i ścieków nie można patrzeć wyłącznie przez pryzmat kosztów i przychodów od poszczególnych grup mieszkańców.

- To sytuacja analogiczna do mieszkania w wieżowcu. Mieszkaniec najwyższego piętra może zużywać tyle samo wody, co ten z niższego, ale tłoczenie jej na piętro najwyższe, generuje większe koszty niż na niższe. Nikomu nie przyjdzie jednak do głowy, by różnicować cenę między piętrami. Podobnie nie powinniśmy różnicować cen między gminami, lecz ustalać je w granicach poszczególnych zlewni, w obszarach których funkcjonują przedsiębiorstwa wodno-kanalizacyjne – twierdzi Tadeusz Rzepecki.

Równocześnie dodaje jednak, że urzędnicy powinni pozostawić przedsiębiorstwom możliwość samodzielnego decydowania, czy chcą różnicować, czy ustalać jednolite ceny wody i ścieków dla różnych gmin.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane