Miasta na nogach

opublikowano: 29-01-2021, 15:15

Brama łódzkiej Manufaktury, poznańskie koziołki, gdański Neptun, smok wawelski, warszawska syrenka – takie motywy można zobaczyć na… nogach Polek. Łódzka firma rodzinna Gabriella kilka lat temu wypuściła przebój: rajtuzy lokalne z charakterystycznymi punktami miast. Oczywiście pierwsza była Łódź.

Krzysztof Jarczewski

Właściciele firmy, Bożena i Dariusz Krajdowie, zaczynali w latach 90. od czterech maszyn dziewiarskich, jednego pracownika i maleńkiego zakładu. Mieli duże doświadczenie biznesowe i byli przyzwyczajeni do pracy na własny rachunek.

– Już w trakcie studiów zajmowałem się importem i sprzedażą odzieży z zagranicy. Gdy zaś w połowie lat 90. upadł potentat branży pończoszniczej – Zakłady Przemysłu Pończoszniczego Feniks, pracę straciło ponad 4 tys. ludzi. Postanowiliśmy wykorzystać to, że na rynku pojawili się wieloletni pracownicy produkcyjni, mechanicy, ogólnie fachowcy. Daliśmy im pracę, wykupiliśmy maszyny, a nasza firma złapała wiatr w żagle. Zainwestowaliśmy w nią wszystkie oszczędności – wspomina Dariusz Krajda, który ukończył Akademię Wychowania Fizycznego.

Biznes familijny:
Biznes familijny:
Dariusz Krajda, współwłaściel Gabrielli, zajmuje się sprawami finansowymi. Jego żona Bożena czuwa nad technologią i produkcją. Syn Sebastian odpowiada za markę Gabriella – nawet córka Natalia szuka dla siebie satysfakcjonującego zajęcia w rodzinnej firmie.
K.Jarczewski

Firma nadal pozostaje w rękach rodziny: Dariusz Krajda pilnuje spraw finansowych i handlowych, Bożena Krajda zajmuje się sprawami technologicznymi i produkcyjnymi, syn Sebastian czuwa nad marką Gabriella, a od niedawna także córka Natalia przypatruje się pracy fabryki, szukając dla siebie satysfakcjonującego zajęcia.

Łódzka Rajtuza

Miasto włókniarek:
Miasto włókniarek:
Łódzka Rajtuza, która na dziewiarskim produkcie pokazuje najbardziej rozpoznawalne punkty miasta, zadebiutowała w 2017 r.
K.Jarczewski

Po kilku latach postawili własne budynki na terenie przy ul. Brukowej, który kupili. Od 2010 r. tu przebiegają wszystkie etapy produkcji – od projektu do pakowania. Działają też laboratorium, barwiarnia, własna stacja uzdatniania wody. Aby powstała jedna para czarnych rajstop, potrzeba kilkudziesięciu godzin skomplikowanego procesu technologicznego i pracy kilkunastu osób. Materiały Gabriella sprowadza od producentów z Włoch i Francji – do wyprodukowania jednej pary rajstop potrzeba aż 10 kilometrów białej przędzy. Lęgi, czyli nogawki, produkowane są w dziewiarni liczącej ponad 200 cylindrycznych maszyn. Dwie nogawki mające początkowo 2,5 m długości powstają w kilka minut. Dopiero w procesie wykurczania pod wpływem wysokiej temperatury i ciśnienia zmienią kształt i zmniejszą rozmiar. Później są zszywane, barwione, stabilizowane (prasowane) i pakowane. Wzory są od razu wrabiane na maszynach, najczęściej za pomocą dodatkowej nitki.

Teraz Gabriella zatrudnia około 200 osób i produkuje ponad milion par rajstop miesięcznie, z których połowa trafia na eksport do kilkudziesięciu krajów. W asortymencie ma także legginsy, pończochy, podkolanówki i skarpetki. Gładkie i wzorzyste, różnokolorowe i jednobarwne, dla dzieci i dorosłych, łącznie ponad 350 wzorów.

Łódzka Rajtuza, która na dziewiarskim produkcie pokazuje najbardziej rozpoznawalne punkty miasta włókniarek, zadebiutowała w 2017 r. Nad kolanami rajstop jest wzór: na jednej wersji pomnik Tadeusza Kościuszki z placu Wolności, na drugiej – dymiące kominy, na trzeciej – brama fabryki Izraela Poznańskiego. Nie wszystko od początku wróżyło sukces.

– Pomnik Kościuszki wychodził nam okropnie. Po kilkunastu próbach technolog prawie się poddał, ale ja się uparłem, żeby Kościuszko został, no i jest – przyznaje Sebastian Krajda, dyrektor ds. marki w Gabrielli.

Pomysł lokalnych rajstop okazał się strzałem w dziesiątkę. Łódzka Rajtuza stała się produktem turystycznym, chętnie kupowanym jako pamiątka, dlatego powstały kolejne: dla Warszawy. Morowe Rajtuzy Stołeczne mają z przodu Pałac Kultury, z boku Syrenkę i wieżowce, z tyłu jest Wisła.

– Na opakowaniu napisaliśmy: „Łódź pozdrawia warszawskie syrenki”, nie chcieliśmy udawać firmy stołecznej. Ważne jest dla nas miasto pochodzenia – podkreśla Sebastian Krajda.

Po własne wersje lokalnych rajstop do łódzkiej firmy zgłosiły się kolejne miasta – i wszystkie dostają pozdrowienia z Łodzi. Poznanianki czytają: „Noś Poznań na nogach, gdziekolwiek Cię poniosą!”, w Trójmieście: „Nieważne, skąd jesteś, w wielkim stylu płyń w świat z Rajtuzami Trójmiejskimi na nogach!”, w Krakowie: „Nigdzie nie kupisz tego, co w Sukiennicach, nigdzie hejnał nie brzmi tak pięknie, nigdzie smok nie zieje tak gorąco, nigdzie nie spotkasz lajkonika – gdziekolwiek jesteś, niech Kraków będzie z Tobą!”. Na rynek śląski firma wypuściła Rajtuzy Ślońskie: „Niy ważne, kaj ciśniesz, ślónskie rajutuzy są po to, coby sie wysztiglować tak na zicher!”.

Kreatywnie:
Kreatywnie:
Rajtuzy Awangardowe powstały we współpracy z Akademią Sztuk Pięknych im. Władysława Strzemińskiego w Łodzi.
K.Jarczewski

Potem powstały kolejne projekty: ASP Collection i Rajtuzy Awangardowe, stworzone we współpracy z Akademią Sztuk Pięknych im. Władysława Strzemińskiego w Łodzi. Wzory powstały w konkursie nawiązującym do roku awangardy. Zaprojektowane zostały przez studentkę łódzkiej ASP Paulinę Świątkowską. Jest też rajtuza na osiemdziesięciolecie łódzkiego ZOO z motywami zwierząt złożonych z papieru origami. Popielate Rajtuzy Miastowe mają rysunki od stóp do ud, na sezon wiosenny powstały Rajtuzy Rowerowe.

W stu procentach eko

Własna fabryka:
Własna fabryka:
Właściciele Gabrielli kupili teren i postawili budynki przy ul. Brukowej. Od 2010 r. tu przebiegają wszystkie etapy produkcji – od projektu do pakowania. Działają też laboratorium, barwiarnia, własna stacja uzdatniania wody.
K.Jarczewski

W styczniu tego roku Gabriella ogłosiła kolejną premierę – linię „now!”. To trzy odsłony czarnych klasycznych rajstop. Ich wyjątkowość polega na tym, że są produkowane z włókien pochodzących w 100 proc. z przędz z recyklingu. Łódzka firma wprowadziła tę technologię jako pierwsza na świecie.

– Prace nad nową linią trwały przez poprzedni rok. Wykorzystujemy nasz park maszynowy, trzeba było tylko dopracować technologię i skład surowcowy. Certyfikowane przędze z recyklingu pochodzą z Izraela, Włoch, Francji. Produkt trafił już w ręce – a właściwie na nogi – testerek. Panie twierdzą, że te rajstopy są równie dobre, a nawet lepsze od używanych przez nie wcześniej – mówi Sebastian Krajda.

Rajstopy są o kilkadziesiąt procent droższe od popularnego asortymentu, ale z założenia kupujący nie mają trafiać na barierę cenową. Dlatego tak długo trwało poszukiwanie przędz.

Firma zapowiada, że nowa linia zwiastuje wielkie zmiany. Rajstopy nie są też pakowane w folię, lecz w jej kompostowalny odpowiednik z cukrów roślinnych. Także papier w opakowaniu pochodzi z materiałów odzyskanych. Podczas produkcji fabryka zużywa o 90 proc. mniej wody i emituje o 80 proc. mniej dwutlenku węgla do atmosfery. Na świecie prowadzone są już badania dotyczące możliwości recyklingu zużytych rajstop, co firmę również interesuje.

– Mamy nadzieję, że niedługo ta innowacyjna technologia stanie się podstawą wszystkich produktów Gabrielli, kolejnym krokiem na drodze zrównoważonego rozwoju i mody przyjaznej środowisku i że za naszym przykładem pójdą kolejne firmy z branży, dzięki czemu ekoprodukty będą coraz popularniejsze, a przez to tańsze. Mamy nadzieję, ze w przyszłości będziemy mogli mówić nie tylko, że produkujemy rajstopy z recyklingu, ale również, że jesteśmy w stanie poddać je pełnemu recyklingowi – deklaruje Sebastian Krajda.

W ostatnich latach właściciele zainwestowali kilka milionów złotych w rozbudowę parku maszynowego i wprowadzanie do zakładów produkcyjnych nowych technologii.

– Zatrudniamy specjalistów i bardzo ważne jest dla nas utrzymanie ich miejsc pracy. Musieliśmy stawić czoła problemom ze sprzedażą za granicę. Czas pandemii nie jest dla nas łatwy, ale jesteśmy przekonani, że utrzymanie miejsc pracy, otwarcie na e-commerce, wprowadzanie innowacji, kolejne kolekcje produktów to sposób na rozwój – podsumowuje Dariusz Krajda.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane