Firmy informatyczne, które wygrały przetargi na poszczególne części platformy e-zdrowie, od kilku miesięcy czekają na podpisanie umowy. Wszystko wskazuje na to, że muszą uzbroić się w cierpliwość. To największy, wart ponad 0,5 mld zł, projekt IT, realizowany przez rząd. Mimo że minęło już kilka terminów podpisania umów ze zwycięzcami (ostatni w drugim tygodniu maja), to Centrum Systemów Informatycznych Ochrony Zdrowia (CSIOZ) — jednostka, która zajmuje się budową platformy — tego jeszcze nie zrobiła. I nie wiadomo, kiedy zrobi. W kolejce po kontrakty warte blisko 400 mln zł czekają m.in. giełdowe Asseco Poland, Sygnity czy HP Polska i Kamsoft. Jak ustalił „Puls Biznesu”, całe zamieszanie jest sprawką Ministerstwa Finansów, które w kwietniu zakręciło kurek z pieniędzmi dla CSIOZ.
Nie ma kasy, nie ma umów
Budowa systemu e-zdrowie jest w 85 proc. finansowana z funduszy UE. Resort finansów wolał dmuchać na zimne. Przestraszył się, że będzie musiał zwracać do Brukseli dotację. Komisja Europejska (KE) wstrzymała bowiem certyfikację projektów IT, realizowanych przez rząd, po aferach korupcyjnych w Centrum Projektów Informatycznych. Zażądała od Polski wyjaśnień i od nich będzie zależało, czy odblokuje finansowanie. Dodatkowo projekt e-zdrowie został negatywnie oceniony przez Najwyższą Izbę Kontroli. To wszystko skłoniło resort finansów do zakręcenia kurka. W efekcie do CSIOZ trafia zaledwie 15 proc. sumy potrzebnej na jego funkcjonowanie. Nasze informacje potwierdza Leszek Sikorski, dyrektor CSIOZ. Według niego, nie ma mowy o podpisaniu umów z wykonawcami, dopóki jednostka nie będzie miała stabilnej sytuacji finansowej.
— W takiej sytuacji jak obecnie, nie ma mowy o zaciąganiu żadnych zobowiązań finansowych — tłumaczy dyrektor.
Jego zdaniem cała sytuacja jest dla kierowanej przez niego placówki mało komfortowa.
Na razie nie można jeszcze mówić o opóźnieniu w realizacji całego projektu (ma zakończyć się do września 2014 r.), ale jeśli brak pieniędzy się przeciągnie, to sytuacja będzie coraz bardziej dramatyczna.
Brak pieniędzy to nie tylko brak umów z wykonawcami. To także oznacza niewypłacanie pensji większości pracowników CSIOZ oraz nieuiszczanie rachunków za media czy usługi, bo te koszty też są współfinansowane przez fundusze unijne. Brak pieniędzy w dłuższym terminie oznacza paraliż centrum i możliwe sprawy sądowe pracowników o zaległe wynagrodzenia.
To, że CSIOZ nie ma na razie długów, to efekt poniedziałkowej decyzji Ministerstwa Finansów, które przekazało jednostce pieniądze na uregulowanie zaległych zobowiązań za kwiecień. Nie oznacza to jednak zapalenia zielonego światła dla uruchomienia projektu e-zdrowie.
Naciski ministra
Z naszych ustaleń wynika, że Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji (MAiC) mocno naciska resort finansów, by rozwiązał problem z finansowaniem projektu e-zdrowie. Po ogłoszeniu przez KE decyzji o wstrzymaniu certyfikacji Michał Boni, szef MAiC, publicznie zadeklarował, że nie spowoduje to żadnych opóźnień w realizacji projektów i że będą finansowane z pieniędzy budżetowych do momentu odblokowania przez Brukselę płatności. W przypadku CSIOZ stało się jednak inaczej. Resort oficjalnie zap zaprzecza, by w CSIOZ działo się coś złego.
— Z informacji, które posiadamy wynika, że centrum ma obecnie zapewnione finansowanie — mówi Artur Koziołek, rzecznik prasowy MAiC.
To samo twierdzi resort finansów. Według niego, „płatności na rzecz CSIOZ są obecnie realizowane na bieżąco, zgodnie z zapotrzebowaniem jednostki”. Nieco inaczej widzi to Ministerstwo Rozwoju Regionalnego. Według niego, resort finansów nie podjął jeszcze decyzji w sprawie wniosków, które złożyło Ministerstwo Zdrowia, o zapewnienie finansowania umożliwiającego podpisanie umów w projekcie e-zdrowie.
Sama branża informatyczna bardzo niechętnie komentuje problemy CSIOZ.
— Sytuacja jest niepewna, bo co chwilę pojawiają się plotki o likwidacji CSIOZ i połączeniu go z podlegających MAiC Centrum Projektów Informatycznych. Nie wiadomo więc jaki los czeka projekt platformy e-zdrowie, szczególnie że nieoczekiwanie zlikwidowany został projekt pl.Id — mówi nam przedstawiciel jednej z firm z branży IT.
Jak wynika z naszych informacji, nie jest to pierwsze zamieszanie z finansowaniem CSIOZ. Podobny przypadek zdarzył się na początku roku, kiedy ukazał się negatywny dla CSIOZ raport Urzędu Zamówień Publicznych. Wówczas także resort finansów zamroził finansowanie. Jednak po interwencji MAiC i resortu zdrowia je odblokował.
Afery, aresztowania i zmowy
Od jesieni ubiegłego roku rządowe projekty IT są na cenzurowanym. Wszystko zaczęło się aresztowań związanych z aferą korupcyjną w Centrum Projektów Informatycznych. Potem Najwyższa Izba Kontroli oraz ONZ w raporcie nie pozostawiły suchej nitki na procesie informatyzacji administracji. Ten rok przyniósł kolejne aresztowania. Także CSIOZ znalazło się pod pręgierzem. Na początku roku Urząd Zamówień Publicznych doszedł do wniosku, że doszło do zmowy cenowej kilku firm IT, w przetargach organizowanych przez centrum. Na początku maja te oskarżenia zostały oddalone przez Krajową Izbę Odwoławczą.