Rynek plotkuje o roszadach w skarbie. Wojciech Jasiński miałby wesprzeć prezydenta, a resort przejąłby Ireneusz Dąbrowski.
Biznes i polityka trzęsą się od plotek o możliwych przetasowaniach w kierownictwie Ministerstwa Skarbu Państwa (MSP). O zmianie na stanowisku szefa resortu, zajmowanym obecnie przez Wojciecha Jasińskiego, nie mówi się jednak w kontekście niedawnego przeglądu ministerstw dokonanego przez premiera. Jarosław Kaczyński pozytywnie ocenił działalność resortu skarbu. Chodzi raczej o wypełnienie luki, która powstała w kancelarii prezydenta po objęciu przez jej szefa, Aleksandra Szczygłę, teki ministra obrony narodowej.
— Prezydent szuka zaufanego człowieka, który mógłby zasilić jego kancelarię. Mówi się o Wojciechu Jasińskim — twierdzi nasz informator związany z jedną z dużych spółek kontrolowanych przez skarb państwa.
Na stanowisko szefa MSP miałby zostać powołany 33-letni Ireneusz Dąbrowski, obecny podsekretarz stanu w tym resorcie, pracownik naukowy SGH z tytułem doktora, były wicewojewoda opolski i współtwórca programu gospodarczego Prawa i Sprawiedliwości.
— Jest postrzegany jako fachowiec, a jednocześnie osoba zaufana, bo związana z Adamem Glapińskim, dawnym działaczem Porozumienia Centrum — mówi nasz rozmówca z jednej z firm doradczych.
Plotki o możliwej roszadzie dotarły też do posłów PiS.
— Słyszałem takie pogłoski, ale trudno mi ocenić ich wiarygodność — komentuje Tomasz Markowski, wiceprzewodniczący sejmowej komisji skarbu i klubu parlamentarnego PiS.
Co ciekawe, sam jest obiektem plotek, bo jest wymieniany w kontekście obsady wakatu, jaki powstałby w MSP.
— Nie zwrócono się do mnie z taką propozycją, ale są osoby, które chętnie widziałyby mnie w ministerstwie skarbu. Traktowałbym to jako awans. Jestem cierpliwy i o to nie zabiegam, ale jeśli padnie nowy rozkaz do wykonania, jestem gotowy do działania — mówi Tomasz Markowski.
Żeby nie stracić mandatu, poseł musiałby otrzymać stanowisko sekretarza stanu, co oznaczałoby konieczność zwolnienia z tej funkcji Pawła Szałamachy. Plotka głosi, że otrzymałby propozycję pozostania w resorcie na stanowisku podsekretarza.
Pogłoski o możliwych roszadach między MSP a kancelarią prezydenta potwierdzają też inni posłowie PiS, ale nie chcą wypowiadać się na ten temat oficjalnie.
— PiS stawia na młodych. Ireneusz Dąbrowski na pewno ma świetne przygotowanie merytoryczne. Pytanie, czy jego doświadczenie polityczne — bardzo potrzebne w kierowaniu takim resortem — jest wystarczające — ocenia jeden z posłów PiS.



