Misja w czasach przyspieszenia

  • Materiał partnera
opublikowano: 26-09-2019, 16:31

Jakie szanse niesie tzw. IV pakiet kolejowy? Jak łączyć transport kolejowy z drogowym? I gdzie w tym miejsce dla ekologii? — na te i inne pytania odpowiadali uczestnicy debaty inaugurującej 13. Międzynarodowe Targi Kolejowe TRAKO.

Dyskusja zatytułowana „Kolej 4.0 — między misją a efektywnością” zainaugurowała 13. Międzynarodowe Targi Kolejowe TRAKO, które ściągnęły do gdańskiego Amber Expo najważniejszych graczy z branży, a także polityków i naukowców.

Przepisy i konkurencja

Najpierw prelegenci dzielili się spostrzeżeniami na temat tzw. IV pakietu kolejowego — unijnej dyrektywy liberalizującej rynek kolejowy w Europie. Nowe przepisy (zaczną obowiązywać w całości od 16 czerwca 2020 r.) mają doprowadzić do rewolucji na torach zdominowanych obecnie przez narodowych przewoźników. Władze w Polsce — na szczeblu centralnym i regionalnym — będą mogły powierzać obsługę pewnych tras w drodze przetargu. Bezpośrednie dogadywanie się z PKP Intercity lub własnymi spółkami samorządowymi stanie się niemożliwe. I tutaj otwiera się furtka dla zagranicznej konkurencji, np. czeskiego Leo Express.

Uczestnicy debaty inaugurującej targi TRAKO 2019 byli zgodni co do tego, że nowoczesna kolej powinna odgrywać rolę szkieletu transportowego kraju, wokół którego rozwijałyby się inne rodzaje transportu osobowego i towarowego, poczynając od komunikacji autobusowej i towarowych przewozów drogowych, aż po żeglugę śródlądową i morską.

— Nie boimy się rywalizacji. Kolej w Polsce rozwija się intensywnie: ma coraz lepszy tabor oraz tory. Nasza punktualność — wbrew obiegowej opinii — jest europejska. Trudno znaleźć słabe punkty. Niech boją się nas inni. To już nie ten czas, kiedy goniliśmy zagranicę — mówił Krzysztof Mamiński. 

PKP SA ma ambitne plany w ramach pakietu kolejowego. Zamierza przekonać do swoich usług klientów z całej Europy, chociaż — jak przyznał podczas debaty Krzysztof Mamiński — duże nadzieje pokłada także w nowym jedwabnym szlaku.

— Kolej się rozwija, a nowy pakiet reform tylko w tym pomoże — dodał Krzysztof Mamiński.

Optymistą był również Josef Doppelbauer, dyrektor Agencji Kolejowej Unii Europejskiej.

— Kolej hamowały rozdrobnione procedury, dlatego miała problem z przyciąganiem pasażerów. Unijna dyrektywa to zmienia. Daje zielone światło do współpracy ponad granicami państw — mówił Doppelbauer.

Środowisko i pieniądze

Następnie dyskutanci pochylili się nad ekologiczną stroną kolei. Nie mieli wątpliwości, że ten środek transportu jest najbardziej przyjazny środowisku.

Jak zauważył Andrzej Bittel, wiceminister infrastruktury, modernizowane dworce i stacje kolejowe mają być szkieletem komunikacyjnym kraju, a ich ofertę będą uzupełniały autobusy kursujące do mniejszych miejscowości.

— Nie będą stanowić dla siebie konkurencji — wyjaśniał wiceminister. Dodał, że na podobnej zasadzie ma funkcjonować PKP Cargo, ale w oparciu o terminale i bocznice.

— Rynek zyska poczucie, że jest otoczony opieką przez przewoźnika — mówił Andrzej Bittel.

Jaką receptę ma prezes Mamiński?

— Należy ciągle ulepszać infrastrukturę, systemy bezpieczeństwa, lepiej zarządzać ruchem kolejowym i zwiększać prędkość handlową. Dzięki temu wytworzymy więcej miejsca dla pasażerów i ładunków. Musimy też obniżyć koszty dostępu do infrastruktury. Nie jest to proste, wiemy jednak, jak to leczyć — zauważył Krzysztof Mamiński.

Zapewnił uczestników panelu, że PKP SA wciąż dopasowuje ofertę do nowych czasów. I tak właściciele elektrycznych samochodów, którzy ładują swoje auta przy dworcu, otrzymają rabat na podróż pociągiem.

— Nie traktujmy transportu drogowego jak śmiertelnego wroga. Trzeba się z nim zaprzyjaźnić i przejmować nadmiary stwarzające im kłopot, a które my sprawnie przewieziemy — zaapelował Krzysztof Mamiński.  

Wtórował mu Ignacy Góra, prezes Urzędu Transpor-tu Kolejowego.

— Współpraca jest możliwa. Kolej wygrywa w przewozie towarów masowych na duże odległości, ale ma problem z towarami rozproszonymi, które są przewożone na krótszy dystans. Tutaj wciąż jest dużo do zrobienia — przekonywał.

Uczestnicy dyskutowali również na temat przełożenia konkurencyjności polskiej kolei w zakresie ekologii na realne zyski finansowe.

Nie ma na świecie kolei, która, pełniąc służbę publiczną, nie jest deficytowa. Tak już jest urządzony system. Rządzący wiedzą, że dopłaty się opłacają, ponieważ przynoszą rezultaty wybiegające poza proste wzory matematyczne. A jeśli zaczniemy bilansować koszty i przychody ruchu pasażerskiego, to wpadniemy w błędne koło: likwidując kursowanie niektórych składów, doprowadzimy ostatecznie do upadku połączenia — podsumował Krzysztof Mamiński, prezes PKP SA.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Materiał partnera

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu