Mniej listów, więcej zysków

Przychody z tradycyjnej działalności Poczty Polskiej spadają coraz mocniej, ale operator nadrabia usługami kurierskimi i bankiem

Ludziom listów nie chce się pisać. Poczta Polska (PP), która niedawno wygrała konkurs na operatora wyznaczonego i przynamniej przez kolejną dekadę będzie świadczyć usługi powszechne w całym kraju, zanotowała w ubiegłym roku spadek na rynku tradycyjnej korespondencji, sięgający 10 proc. W efekcie jednostkowe przychody spółki, która w przyszłym roku wybiera się na giełdę, spadły o 280 mln zł, do 5,67 mld zł. Na poziomie skonsolidowanym — czyli z uwzględnieniem wyniku Banku Pocztowego — spadek był trochę mniejszy.

Kurier zamiast listonosza

— Ważne jest to, że koszty spadają nam szybciej niż przychody, co świadczy o skuteczności procesów restrukturyzacyjnych. Po raz piąty z rzędu zakończyliśmy też rok z zyskiem — i to wyraźnie większym niż rok wcześniej. To zasługa m.in. zmian w segmencie kurierskim i szybkiego wzrostu liczby nadawanych paczek oraz efekt pieniędzy wydanych na nową flotę, maszyny itp. — mówi Jerzy Jóźkowiak, prezes Poczty Polskiej.

Jeszcze w 2012 r. przychody PP z usług listowych (w których państwowy operator ma ponad 90-procentowy udział rynkowy) i przesyłek reklamowych sięgały 4,13 mld zł. Rok później skurczyły się do 3,97 mld zł, a w 2014 r. — do 3,68 mld zł.

— Przychody z usług tradycyjnych faktycznie zmniejszyły się nam w ubiegłym roku o ponad 400 mln zł, co jest nie tylko efektem kurczenia się rynku, ale także utraty kontraktu na obsługę sądów i prokuratur. W części skompensowaliśmy je usługami umownymi i reklamowymi — mówi Janusz Wojtas, w zarządzie Poczty Polskiej odpowiedzialny za sprzedaż i marketing.

Jednostkowy czysty zysk kontrolowanego przez państwo operatora sięgnął 54,8 mln zł, czyli był o 48,2 proc. wyższy niż rok wcześniej — i to mimo wzrostu nakładów inwestycyjnych, które w ubiegłym roku wyniosły 294 mln zł (o 18 proc. więcej niż w 2013 r.). Prawie połowa pieniędzy poszła na flotę samochodową i maszyny sortownicze, które mają pomagać Poczcie w zdobywaniu udziałów w rynku KEP, czyli przesyłek kurierskich, ekspresowych i paczkowych. Program inwestycyjnydo 2020 r. jest zakrojony na 1,5 mld zł.

— Wolumen obsługiwanych przez nas przesyłek na rynku KEP wzrósł w ubiegłym roku o 16 proc., podczas gdy cała branża urosła o 8 proc. Najszybciej rośniemy w usługach kurierskich, gdzie dzięki rozwojowi e-handlu wolumen zwiększa się o ponad 50 proc. — a kurierka odpowiada już za połowę naszych przychodów z paczek — mówi Janusz Wojtas.

Kredyt zamiast rachunku

Poczta chwali się też, że udało się jej zatrzymać spadek w obszarze usług finansowych, które w ubiegłym roku przyniosły jej 823 mln zł przychodów, o 1 mln zł więcej niż rok wcześniej.

— Ludzie rzadziej płacą na Poczcie rachunki itp., ale coraz częściej korzystają z usług bankowych i ubezpieczeniowych. W Pocztowych Strefach Finansowych, otwieranych w placówkach pocztowych, sprzedaliśmy m.in. o dwie trzecie więcej kredytów niż rok wcześniej — mówi Janusz Wojtas.

Przedstawiciele Poczty Polskiej zapowiadają, że na początku przyszłego roku w liczącej ponad 7,5 tys. placówek sieci jej punktów uruchomione zostaną płatności kartą.

— Rozmowy z Visą i Mastercardem w tej sprawie trwają. W najbliższych miesiącach uruchomimy też szereg usług dla sektora e-commerce, m.in. platformę handlową dla e-sklepów — mówi Janusz Wojtas. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Mniej listów, więcej zysków