Mniej węgla w energetyce

Barbara Warpechowska
opublikowano: 15-11-2013, 00:00

Jeszcze wiele lat węgiel pozostanie głównym źródłem energii. Będzie się jednak zmniejszał jego udział w miksie energetycznym.

W Polsce w 2012 r. z węgla kamiennego wyprodukowano 53 proc. energii, a z węgla brunatnego 35 proc. Według prognoz analityków Węglokoksu, udział węgla w krajowej produkcji energii w 2020 r. spadnie do 80 proc,. natomiast dziesięć lat później udział ten może wynosić 59- -79 proc. w zależności od rozwoju odnawialnych źródeł energii, energetyki gazowej i jądrowej.

Trzy scenariusze

Na zlecenie Ministerstwa Gospodarki naukowcy z Polskiej Akademii Nauk, Akademii Górniczo-Hutniczej oraz Instytutu Studiów Energetycznych opracowali najnowszą prognozę krajowego zapotrzebowania na surowce energetyczne do 2050 r. Powstały trzy możliwe scenariusze. W każdym istotną rolę odgrywa węgiel. W pierwszym scenariuszu — referencyjnym — założono inwestycje, które pozwolą na udostępnienie nowych złóż węgla kamiennego i brunatnego oraz budowę nowych kopalń.

Według niego, w 2050 r. energetyka ma zużywać około 60 mln ton węgla brunatnego i 50 mln ton węgla kamiennego z krajowych źródeł. Drugi scenariusz, określany jako status quo, przewiduje zaniechanie inwestycji górniczych.

Wówczas w 2050 r. nie ma krajowego węgla brunatnego, wobec wyczerpania jego udostępnionych zasobów, a węgiel kamienny z krajowych źródeł może wynosić jedynie ok. 20 mln ton; kolejne dwa razy tyle musiałoby pochodzić z importu. Trzeci scenariusz — jądrowy — przewiduje, że w 2025 r. mamy energię jądrową i co pięć lat przybywa jej około 1000 MW. Wtedy zmniejsza się zapotrzebowanie na węgiel, nadal jednak pozostaje on istotnym nośnikiem energii w miksie energetycznym.

Bezpieczniejszy i najtańszy

Maciej Kaliski, dyrektor departamentu górnictwa w Ministerstwie Gospodarki, uważa, że scenariusz referencyjny jest najbezpieczniejszy, ponieważ daje tzw. wskaźnik bezpieczeństwa energetycznego w wysokości 90 proc., podczas gdy przy scenariuszu jądrowym jest to 70-75 proc., a przy zachowaniu status quo około 50 proc., czyli tyle, ile wynosi obecnie średnia europejska w tym zakresie. Również koszty pozyskania energii są najniższe w scenariuszu referencyjnym. Znacznie wyższe są w wariancie status quo, a najwyższe w jądrowym.

— Nie ma obecnie możliwości zastąpienia w polskiej energetyce węgla na dużą skalę. Nie zastąpimy go gazem, bo go nie mamy w takiej ilości, a ten, który jest, jest za drogi, gdy chodzi o produkcję energii elektrycznej. OZE może partycypować w miksie energetycznym jedynie w określonym procencie. Energia jądrowa, o ile się pojawi, będzie dopiero w 2025 r., i to nie od razu na dużą skalę, ale około 1,5 tys.

MW — podkreśla Maciej Kaliski. Uzupełnieniem miksu energetycznego może być gaz z łupków, na razie jednak trudno prognozować, czy i jak szybko rozwinie się jego eksploatacja.

Aktualizacja polskiej polityki

Prognoza przygotowana przez naukowców zostanie wykorzystana do aktualizacji polskiej polityki energetycznej. — W projekcie polityki znajdą się m.in. najnowsze prognozy dotyczące zapotrzebowania na poszczególne surowce energetyczne — zapowiada wiceminister Tomasz Tomczykiewicz.

— Wydłużamy okres prognozy, ponieważ wszystkie dokumenty Unii Europejskiej posługują się perspektywą roku 2050. To naturalne podejście, ponieważ bloki energetyczne to okres żywotności co najmniej 30 lat, więc prognozy muszą być długoterminowe — dodaje wiceminister.

Oczywiście rachuby mogą być kompletnie nietrafione. Wystarczy popatrzeć na zmiany na światowych rynkach, jakie już przyniosło wydobycie gazu i ropy z łupków w Stanach Zjednoczonych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Barbara Warpechowska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu