Oczywiście poniedziałkowe spadki implikowane były wzrostem napięcia w wojnie handlowej pomiędzy Stanami Zjednoczonymi. Władze w Pekinie w reakcji na wcześniejsze podwyższenie stawek celnych przez USA dokonały w poniedziałek kontruderzenia, choć na znacznie mniejszą skalę.

Ujemna zmiana była udziałem dziesięciu spośród 11-tu głównych sektorów wchodzących w skład indeksu S&P500. Stawce najmocniej przecenianych przewodziły branże technologiczna, przemysłowa i materiałowa. W każdym z tych przypadków korekta sięgała momentami ponad 3 proc.
Kontynuowana była fatalna passa akcji Ubera. Po nieudanym piątkowym debiucie, również na kolejnej sesji spadała wycena potentata usług transportowych. Można sobie zadawać pytanie, jak wyglądałyby notowania walorów spółki, gdyby przypadły na okres giełdowej prosperity.
Znów taniały też papiery Apple. Oprócz negatywnego wpływu ze strony karnych ceł, producentowi iPhone’ów szkodziła też informacja, że Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych dał zielone światło dla pozwu ze strony konsumentów oskarżających koncern o zmonopolizowanie rynku jego aplikacji i zmuszanie ich do przepłacania.
Wśród silnie taniejących walorów znalazły się również te wyemitowane przez banki. W ich przypadku korekta jest następstwem spadku stóp długoterminowych poniżej kosztów finansowania krótkoterminowego.
Ostatecznie na finiszu poniedziałkowej sesji indeks DJ IA tracił 2,38 proc. Wskaźnik S&P500 zniżkował o 2,41 proc., zaś technologiczny Nasdaq spadał o 3,41 proc.