Czytasz dzięki

Moment prawdy przed dolarem

Szereg argumentów przemawia za zbliżaniem się kresu siły dolara. Jednak wciąż większość specjalistów obstawia jej utrzymanie

Euro i jen wyrastają wśród walut na głównych beneficjentów rynkowych zawirowań związanych z rozszerzaniem się epidemii COVID-19. Od ubiegłego piątku zyskały do dolara odpowiednio 3,1 oraz 4,1 proc. To może wydać się zaskakujące, bo i strefa euro, i Japonia, należą do rejonów najbardziej zagrożonych falą zachorowań.

Paradoksalna wydaje się jeszcze jedna rzecz. W sytuacjach rynkowych zawirowań wspólna waluta tradycyjnie zachowywała się słabo, podczas gdy dolara uważano — niemal na równi z jenem i frankiem — za bezpieczną przystań. Tymczasem w siedem dni, zakończonych interwencyjną obniżką stóp Fedu, indeks dolara osunął się o 2,7 proc. Równie dużo w tak krótkim horyzoncie nie stracił od blisko trzech lat.

Fed szokuje

To właśnie rewidowanie przez inwestorów oczekiwań co do polityki Fedu sprawiło, że amerykańska waluta traciła tak gwałtownie. Sama 50-punktowa obniżka stóp z wtorku — będąca reakcją na związane z rozprzestrzenianiem się epidemii koronawirusa obawy przed recesją — była zaskakująca, ale przez pryzmat reakcji inwestorów wydaje się tylko postawieniem kropki nad i.

— Fed dostrzegł zagrożenie, jednak polityka pieniężna może nie być dobrym lekarstwem na zakłócenia w łańcuchach dostaw. Choć decydenci zapewnili, że gospodarka ma się dobrze, to część inwestorów na obniżkę stóp zareagowała wręcz obawami, że władze monetarne mogą wiedzieć coś więcej w kwestii pogorszenia koniunktury — komentuje Marek Rogalski, główny analityk walutowy DM BOŚ.

— Jeszcze przez kilka dni możemy obserwować likwidację utrzymywanych przez słabsze ręce pozycji nastawionych na umocnienie dolara. Mimo to skłaniam się do stopniowego uspokojenia sytuacji na dolarze, a w mniej prawdopodobnym scenariuszu dalszych zawirowań do zmuszenia Fedu do kolejnej, ale na razie ostatniej obniżki stóp na posiedzeniu zaplanowanym na 18 marca — przewiduje Konrad Białas, główny ekonomista TMS Brokers.

Jednak bardzo szybko w cenach instrumentów opartych na stopie procentowej odzwierciedlenie znalazły kolejne trzy 25-punktowe obniżki stóp do stycznia 2021 r. O tym, jak daleko idąca jest zmiana ich oczekiwań, świadczy fakt, że jeszcze dwa tygodnie temu oceniano, że w tym okresie nie jest nawet pewne — już teraz zrealizowane — cięcie stóp o 50 pkt łącznie.

Nagły zwrot akcji

Euro, którego kurs do dolara w kilka dni odbił z blisko 3-letniego dołka w okolice grudniowego szczytu, ma za sobą wiele miesięcy rażącej słabości (przyczyniło się do tego wykorzystywanie go przez inwestorów do finansowania lewarowanych zakupów aktywów ryzykownych. Tymczasem kurs jena, trzeciej wśród najważniejszych walut świata, jeszcze w połowie lutego pikował pośród obaw, że mimo objęcia kwarantanną statku „Diamond Princess” COVID-19 stoi u wrót Japonii.

Jednak wyprzedaż na rynkach akcji zaczęła szybko wspierać jena jako tradycyjną bezpieczną przystań, a jej nieprzewidzianym skutkiem ubocznym okazało się nasilenie spłacania zaciąganego przez inwestorów w euro finansowania. Jednocześnie wzrost zagrożenia epidemią w USA, obawy przed recesją i wyrównaniem szans demokratów i Donlada Trumpa w jesiennych wyborach prezydenckich podkopały wiarę w utrzymanie siły dolara. Gwoździem do trumny siły amerykańskiej waluty wydaje się dopiero przełom w oczekiwaniach inwestorów co do polityki głównych banków centralnych.

Zdaniem części ekspertów wobec obaw związanych z koronawirusem Fed ma znacznie szersze pole do łagodzenia polityki niż banki centralne pozostałych głównych gospodarek, w których koszt pieniądza od dawna szoruje po dnie. Na rynku opcji walutowych widać znaczącą poprawę nastawienia do euro i pogorszenie nastawienia do dolara, zauważa Vassilis Karamanis, strateg walutowy i komentator agencji Bloomberg. Jego zdaniem to zapewne odzwierciedla pojawiające się oczekiwania, że Fed może być zmuszony do agresywnego łagodzenia polityki, podczas gdy EBC już wyraźnie zasygnalizował, że zbliża się do granic możliwości wspierania koniunktury.

251dc9e0-90f6-11e9-bc42-526af7764f64
To musisz wiedzieć dziś rano
Codzienny newsletter z najważniejszymi informacjami dla inwestorów.
ZAPISZ MNIE
To musisz wiedzieć dziś rano
autor: Kamil Zatoński
Wysyłany codziennie
Kamil Zatoński
Codzienny newsletter z najważniejszymi informacjami dla inwestorów.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

„Kształtowanie się różnicy w rentownościach może stać się głównym czynnikiem mającym wpływ na notowania euro do dolara do końca roku” — przewiduje Vassilis Karamanis.

Niepokoją nie tylko rentowności

We wtorek rentowności 10-letnich obligacji amerykańskiego skarbu pierwszy raz w historii zeszły poniżej pułapu 1 proc., wskazując na spadek długoterminowych oczekiwań co do dynamiki PKB i inflacji. Dochodowość analogicznych papierów indeksowanych do inflacji spadła do symbolicznych 2 pkt baz. Tym samym USA znalazły się tylko o krok od utraty statusu jednej z ostatnich gospodarek z realnymi dodatnimi stopami procentowymi, które do lokowania w dolarze zachęcały kapitał spekulacyjny. Wciąż nie można mówić, że ten czynnik zaczął działać na niekorzyść dolara, ocenia jednak Konrad Białas.

— Fed i tak nadal będzie miał jedne z najwyższych stóp procentowych wśród głównych banków centralnych. Związane z epidemią koronawirusa spowolnienie powinno dotykać główne regiony światowej gospodarki w podobnym stopniu, a na zakłóceniach w łańcuchach dostaw najbardziej ucierpieć mogą nie USA, lecz kraje strefy euro — argumentuje specjalista.

Tymczasem spadek różnicy w rentownościach obligacji, która w przypadku 10-letnich papierów USA i Niemiec skurczyła się pierwszy raz od 3,5 roku poniżej 160 pkt baz., to niejedyny argument przemawiający za zbliżaniem się końca siły dolara. Choć poszczególne gospodarki powinny odczuć skutki epidemii koronawirusa w podobnym stopniu, to skutki spadku zaufania gospodarstw domowych mogą być stosunkowo najpoważniejsze w USA. Udział konsumpcji w amerykańskim PKB sięga około dwóch trzecich i należy do najwyższych na świecie. To zwykle zmiany nastrojów amerykańskich konsumentów są głównym bodźcem do recesji, ostrzega Barry Bannister z banku Stifel.

„Komentatorzy koncentrują się na wpływie COVID-19 na działalność przedsiębiorstw, w tym zakłócenia w łańcuchach dostaw. Jednak kluczowe znaczenie może mieć czynnik strachu po stronie konsumentów. Mamy do czynienia z pierwszą pandemią w epoce mediów społecznościowych” — ostrzega analityk amerykańskiego banku.

Zdaniem Marka Rogalskiego to jednak tylko potencjalne ryzyko, bo zaufanie konsumentów w USA wciąż jest wysokie. Dlatego analityk DM BOŚ radzi zaczekać z oceną do publikacji danych o nastrojach konsumentów za marzec. Tymczasem ryzyko związane z wyborami prezydenckimi może niebawem wyraźnie zmaleć, jeśli szanse na nominację z ramienia demokratów straci deklarujący się jako socjalista senator Bernie Sanders (poniósł zaskakującą porażkę we wtorkowych prawyborach w kilku stanach), przewiduje Marek Rogalski.

Najbliższe dni mogą przynieść korektę ostatniego gwałtownego umocnienia euro do dolara, a założenie to będzie obowiązywało, dopóki kurs wspólnej waluty nie zamknie dnia powyżej szczytu z grudnia (1,1239 USD), zapowiada Vassilis Karamanis. Jednak już w średnim horyzoncie może dojść do zmiany spadkowej tendencji w notowaniach na wzrostową.

— Jeśli dojdzie do wyjścia górą z kanału spadkowego, kurs powinien zmierzać do 1,1457 USD, gdzie przebiega 38-procentowe zniesienie zniżek zanotowanych od lutego 2018 r. — zapowiada strateg i komentator agencji Bloomberg.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Wierciszewski

Polecane