Wierzyciele przyjęli propozycje zarządu. Ich decyzję musi jeszcze przypieczętować sąd.
Wygląda na to, że kończy się upadłościowa epopeja w Monnari. Od stycznia tego roku, gdy sąd zgodził się na zmianę formy upadłości odzieżowej spółki z likwidacyjnej na dającą możliwość zawarcia układu, inwestorzy z wypiekami na twarzy oczekiwali efektów rozmów zarządu z wierzycielami. I doczekali się. Wczorajsze zgromadzenie wierzycieli odzieżowej spółki przegłosowało układ. Postanowienie o jego wejściu w życie prawdopodobnie 13 października wyda łódzki sąd. Giełdowa spółka jest winna wierzycielom około 140 mln zł, z czego około połowę — bankom. Propozycje układowe, o których pisaliśmy na łamach "PB" kilka miesięcy temu, zakładały zredukowanie jej zadłużenia (przynajmniej w odniesieniu do części podmiotów) o 65 proc. i konwersję pozostałej kwoty na akcje.
— Nasze propozycje zostały pozytywnie przegłosowane bez zmian — mówi Mirosław Misztal, prezes Monnari.
Inwestorzy już od kilku tygodni wyraźnie liczyli na pozytywne rozstrzygnięcia w spółce. W ostatnich dniach akcje zyskiwały na wartości nawet kilkanaście procent dziennie. W ciągu trzech miesięcy kurs spółki urósł o blisko 250 proc.