Mniejszościowi akcjonariusze Mostostalu Export zapowiadają, że odwołają się od decyzji sądu, który ograniczył ich prawa głosu na walnym. To początek wojny — twierdzą. Prezes Skipietrow uspokaja.
Inwestorzy mniejszościowi Mostostalu Export zaskarżą uchwałę sądu, który uznał, że działają w porozumieniu i ograniczył im możliwość wykonywania praw z akcji. W efekcie na dzisiejszym walnym budowlanej spółki będą mieć tylko 4,9 proc. głosów, co uniemożliwi im dokonanie zmian w radzie nadzorczej i opanowanie czterech z siedmiu miejsc. Przed decyzją sądu dysponowali 26 proc. głosów.
Michał Skipietrow, wieloletni prezes Mostostalu Export, dał wyraźnie do zrozumienia, że nie ma ochoty dzielić się władzą. To właśnie na jego wniosek sąd podjął decyzję o ograniczeniu głosów opozycji. Sam szef zarządu również jest akcjonariuszem spół- ki, którą kontroluje z grupą zaprzyjaźnionych udziałowców. Nie obawia się jednak podejrzeń o działanie w porozumieniu, czego zabrania prawo o publicznym obrocie papierami wartościo- wymi.
— Mam również nadzieję, że akcjonariusze zrozumieją mój krok. To jest decyzja sądu, a nie moja. Jestem po to, aby dla nas wszystkich zwiększać wartość firmy. Chcę dobrej współpracy z radą nadzorczą i akcjonariuszami. Mam nadzieję, że przeważy dobro spółki. Konflikt jest niepotrzebny — podkreśla Michał Skipietrow, prezes Mostostalu Export.
Nie przekonało to jednak akcjonariuszy mniejszościowych, pozbawionych prawa do głosu. Zamierzają oni zaskarżyć nie tylko decyzję sądu, ale także decyzje podjęte przez dzisiejsze walne.
— Decyzja sądu jest krzywdząca. Przygotowujemy naszą odpowiedź. Nie mogę na razie jej ujawnić. Będzie to jednak integralna część wniosku, zaskarżającego decyzję sądu. Ile wniosków trafi do sądu zależy od tego, ilu akcjonariuszy się na to zdecyduje. Podobnie jest w przypadku zaskarżenia uchwał walnego. Nie działamy w porozumieniu, a ewentualne głosowanie grupami wcale nie jest tego dowodem. To wina nieszczęsnego zapisu o działaniu w porozumieniu, który został źle zinterpretowany — zapowiada Adam Ruciński, przedstawiciel PZU TFI, objętego przez sąd ograniczeniem prawa do głosu.
Inni akcjonariusze mniejszościowi, z którymi rozmawialiśmy, są podobnego zdania.
Decyzja sądu dotyczy funduszy DWS, Winterthur OFE, OFE Skarbiec-Emerytura, PZU SFI, PZU Fundusz Inwestycyjny Otwarty Akcji — Krakowiak, Pekao OFE i CU Polska-TUnŻ.
— Mogę zapewnić prezesa Skipietrowa, że dojdzie do konfliktu. Do tej pory był tylko spór — mówi pragnący zachować anonimowość przedstawiciel innego akcjonariusza, objętego redukcją głosów.
Dziwi się, że prezes składa deklaracje o zwiększaniu wartości firmy.
— Chcemy zmian w radzie nadzorczej, bo zamierzamy uzyskać większą kontrolę nad spółką, w której jesteśmy akcjonariuszem, a która pogarsza wyniki. Każdy z udziałowców miał kandydata do rady i nie było żadnych ustaleń. Wybór miał być dokonany na WZA. Mostostal podał, że wnioski złożone przez akcjonariuszy były takie same i na tej podstawie sąd podjął decyzję o zabezpieczeniu powództwa i ograniczeniu naszych głosów. Zapewniam, że nie były identyczne — twierdzi anonimowy akcjonariusz.