Ponad połowa menedżerów globalnych firm motoryzacyjnych jest przekonanych, że do 2030 r. udział pojazdów elektrycznych w rynku gwałtownie wzrośnie - wynika z najnowszego badania KPMG. Dodatkowo 53 proc. ankietowanych szefów firm jest przekonanych, że branża odnotuje do tego czasu istotny wzrost rentowności, podczas gdy tylko 38 proc. jest zaniepokojonych perspektywami zysków.
Obawy większości budzą zjawiska wpływające negatywnie na łańcuchy dostaw oraz ceny i dostępność półprzewodników, stali i innych deficytowych materiałów. Ponad połowa respondentów wyraża zaniepokojenie podażą tego typu materiałów. Ponadto 55 proc. respondentów jest bardzo zaniepokojonych niedoborem pracowników.
Niezależnie od tego szefowie firm motoryzacyjnych przewidują, że do 2030 r. pojazdy elektryczne zajmą połowę rynku samochodowego w Japonii, Chinach, Stanach Zjednoczonych i Europie Zachodniej oraz około 40 proc. w Brazylii i Indiach.
Podkreślają jednak, że popularność aut na prąd zależeć będzie nie tylko od ich dostępnością, ale również od znaczących inwestycji w infrastrukturę szybkiego ładowania prądem stałym. 77 proc. respondentów badania spodziewa się, że konsumenci będą oczekiwać czasu ładowania poniżej 30 minut podczas podróży. Obecnie - jak zaznaczają autorzy badania - w przypadku większości stacji ładowania czas ten wynosi ponad trzy godziny.
- Oczekuje się, że do końca dekady koszty pojazdów elektrycznych zrównają się z kosztami pojazdów napędzanych silnikami spalinowymi. Jednocześnie cyfryzacja fundamentalnie zmienia relacje między producentami samochodów, a ich klientami oraz dostawcami – mówi Przemysław Szywacz, partner w Dziale Doradztwa Podatkowego w zespole doradców dla branży motoryzacyjnej w KPMG w Polsce.
Branże technologiczna i motoryzacyjna łączą się, co prowadzi do zawierania nowych sojuszy i wchodzenia nowych podmiotów na rynek. 78 proc. respondentów zgadza się, że w najbliższych latach nastąpi zasadnicza zmiana w sposobie nabywania pojazdów, twierdząc, że do 2030 r. większość z nich będzie sprzedawana przez internet. Około trzy czwarte respondentów przewiduje natomiast, że ponad 40 proc. pojazdów będzie sprzedawanych bezpośrednio przez producentów samochodów konsumentom, bez udziału dealerów.
Bloomberg New Mobility Finanace, szacuje, że w tym roku wartość rynku e-mobility osiągnie 244 mld USD. Rozwój globalnej elektromobilności będzie skutkowała osiągnięciem poziomu 700 mln zeromisyjnych samochodów w 2040 r. Tylko w tym roku na drogi wyjedzie ponad 5,5 mln aut na prąd. Udział pojazdów elektrycznych zwiększył się z poziomu 2,6 proc. w 2019 r. do 7,2 proc. w pierwszym półroczu 2021 r. Do końca tego roku na świecie ma być dostępnych 7 mln stacji ładowania. Jak sytuacja wygląda w Polsce? W tej chwili po naszych drogach jeździ nieco ponad 16 tys. aut elektrycznych. Mamy też nieco ponad 3,3 tys. ogólnodostępnych punktów ładowania. Zgodnie z szacunkami Polskiego Stowarzyszenia Paliw Alternatywnych (PSPA) do końca 2025 r. punktów ładowania ma być około 40 tys., a czysto elektrycznych aut - około 500 tys.
– Niestety w Polsce wciąż funkcjonuje wiele barier systemowych, które uniemożliwiają przyspieszenie rozbudowy sieci ładowania. Można tu wymienić najdłuższe w Europie procedury przyłączeniowe [trwające w niektórych lokalizacjach nawet do 3 lal - przyp. red.], czy trudności z dostępem do niezbędnej infrastruktury elektroenergetycznej. Ta ostatnia przeszkoda zdecydowanie opóźnia lub wręcz uniemożliwia instalację punktów ładowania w wielu kluczowych lokalizacjach - mówi Maciej Mazur, dyrektor zarządzający PSPA.
Rozwój sieci ładowania aut może budzić obawy o wydolność naszego systemu energetycznego. Kilka dni temu Polska zgłosiła swoim sąsiadom, potrzebę skorzystania z pomocy w związku z brakami w systemie elektroenergetycznym rezerwy na wypadek problemów lub awarii jednej z elektrowni . Elektromobilność pogłębi problemy?
– Wbrew obiegowej opinii zwiększanie liczby elektrycznych aut nie spowoduje nadmiernego obciążenia systemu. Na podstawie naszych prognoz do 2025 r. po polskich drogach będzie się poruszać ponad 0,5 mln samochodów całkowicie elektrycznych. Taka liczba spowoduje wzrost zużycia energii o zaledwie 0,33 proc. względem poziomu z roku 2020. W 2030 r. rozwój elektromobilności spowoduje zwiększenie popytu na energię o 1,06, zaś w 2040 r. - tylko o 3,22 proc. - zapewnia Maciej Mazur.