Od dzisiaj przenośność numerów w sieciach komórkowych rusza pełną parą, chociaż nie jest jeszcze dopracowana technicznie.
Dzisiaj, po trzech miesiącach pilotażu, operatorzy komórkowi uruchamiają na komercyjnych zasadach przenośność numerów. Dzięki temu abonent może wybrać operatora, który zaproponuje mu korzystniejsze warunki, ale zachować dotychczas użytkowany numer telefonu. Za przeniesienie numeru trzeba zapłacić 120 zł brutto w Plusie i Erze. Orange nie zdecydował jeszcze o wysokości opłaty.
Według Urzędu Regulacji Telekomunikacji i Poczt (URTiP) użytkownicy przeniesionych numerów nie powinni mieć żadnych kłopotów z wykonywaniem połączeń telefonicznych i wysyłaniem wiadomości SMS. Kłopoty mogą być z graficznymi wiadomościami MMS, być może z innymi usługami transmisji danych.
Nie wiadomo, czy prawidłowo będą realizowane połączenia na przeniesione numery z telefonów stacjonarnych. Jak podaje URTiP, operatorzy GSM nie zawarli jeszcze porozumień z operatorami sieci stacjonarnych. To może być poważny kłopot, jeżeli zainteresowanie przenośnością numerów będzie duże. Według nieoficjalnych informacji, do tej pory było minimalne.
— Na razie nie mamy żadnej szczególnej oferty dla abonentów, którzy zechcą przejść do naszej sieci. Koncentrujemy się na obsłudze dotychczasowych klientów — mówi Marcin Gruszka z biura prasowego PTK Centertel.
Okiem eksperta
Lepiej poczekać
Nie sądzę, by wprowadzenie komercyjnej oferty na przenoszenie numerów podniosło popularność tej usługi. Najważniejsza jest bezawaryjność usług na numerach przeniesionych, a z tym, jak wiadomo, są problemy, na przykład z dostarczaniem SMS. Z klientów, którym doradzamy, około 10 proc. poważnie interesuje się przenośnością numerów. Radzimy im jednak poczekać, dopóki nie będzie pewności, czy usługa działa.
Emil Konarzewski, firma doradcza Audytel