Ten wyczyn byłby oczywiście niemożliwy bez wsparcia z zewnątrz, czyli bez wczorajszego dużego wzrostu amerykańskich indeksów, które przyciśnięte ostatnio mocno do muru otrzymały w ostatniej chwili wsparcie w postaci znacznej korekty notowań ropy.
Silne odreagowanie za oceanem postawiło na nogi europejskie giełdy i od rana zapowiadał się dobry dzień dla akcji, mimo że ropa nieco podrożała pod wpływem informacji o irańskiej próbie rakietowej. Widać było wyraźnie, że inwestorzy nie zamierzają tym razem łatwo ulec obawom, wierząc w trwalszy charakter spadku na rozgrzanym ostatnio do białości rynku surowcowym. Tym bardziej że wczoraj taniała nie tylko ropa, ale też miedź i towary rolne.
Już od pierwszego dzwonka kontrolę nad rynkiem przejęły byki. Zgłoszony przez nie popyt natychmiast wywindował Wig20 1 proc. w górę i to przy całkiem sporym jak na wczesną godzinę obrocie. Odmiana na lepsze spotkała w końcu średnie i małe spółki. Szczególnie średniaki cieszyły się wzięciem i tym razem nie powtórzyła się sytuacja, kiedy różne segmenty rynku poruszały się przeciwnych kierunkach.
Dominacja popytu utrzymała się do końca sesji, choć nie był to w żadnym razie frontalny atak. Ani przez moment przewaga ta nie została jednak zanegowana dzięki solidnej postawie spółek o największej kapitalizacji. Indeksy zachowywały się bardzo stabilnie i większość część dnia spędziły w trendzie bocznym, konsolidując poranną zdobycz.
Czołówkę zdominowały spółki z sektora energetycznego. Niższa cena zakupu surowca oznacza dla nich wzrost marży. Ponad 7 proc, zyskały akcje PGNiG, a Lotos i PKN zanotowały ponad 3 proc. zwyżkę. Dobra postawa KGHM i Pekao przypieczętowała sukces. Zaledwie cztery spółki z Wig20 zakończyły dzień pod kreską, wśród nich walczące ostatnio szczególnie ciężko z rynkowymi przeciwnościami spółki medialne – Agora i TVN. Spośród średnich spółek wyróżnił się szczególnie Mostostal Export, rosnąc o niemal 11 proc. Nie powiodło się natomiast LCCorp., który stracił ponad 3 proc. i wylądował na historycznym minimum. Ostatecznie mWig40 wzrósł o 1,6 proc., a Wig20 zyskał 1,5 proc. Obroty znacznie podskoczyły i sięgnęły 1,45 mld. zł.
Wzrostowi indeksów towarzyszył duży sceptycyzm rynku terminowego, wyrażony niższą wyceną kontraktów niż samego Wig20. Takie zjawisko często poprzedzało większe wzrosty indeksu, sygnalizując ekstremalne wyprzedanie rynku i zupełne załamanie wiary w poprawę sytuacji. Jest więc szansa na pokonanie bariery 2600 pkt. pod warunkiem, że ropa nie wróci na szczyt. Podana już po sesji informacja o dużym spadku jej zapasów w USA nie wywołała histerii, jest więc możliwe, że wkrótce jej notowania znajdą się jeszcze niżej.
Mimo ubytku 5,9 mld baryłek ropy, czyli znacznie większej liczby niż prognozowane 1,8 mln., wzrosły znacznie zapasy benzyny i destylatów, co złagodziło wymowę pierwszej liczby. Cena ropy najpierw podskoczyła o 1 USD, ale szybko spadła i obecnie dotarła w pobliże wczorajszego dna na poziomie 136 dolarów. Jego przebicie byłoby sygnałem do wznowienia minihossy na rynku akcji, na którym odbudowuje się popyt.
Z każdym dniem będzie też napływać coraz więcej raportów ze spółek. Na razie nie było rozczarowań, ale to sam początek publikacji. Z punktu widzenia analizy nastrojów trochę martwi fakt, że mimo fatalnego pierwszego półrocza amerykańscy zarządzający aktywami zachowali zadziwiająco dużo optymizmu. Spodziewają się oni w II połowie roku największego odbicia indeksu S&P500 od 1982 r. Prognozują zatem jego 18 proc. wzrost do stycznia dzięki odbiciu zysków spółek o 50 proc. w ostatnim kwartale w porównaniu z ostatnim kwartałem ub. roku. Z kolei analitycy ociągają się z rewizją docelowych poziomów cenowych dla spółek z indeksu Dow Jones Industrials. W wielu przypadkach utrzymują się wielkie różnice między docelowym, a obecnym kursem. średnio ten rozziew wynosi niemal 33 proc., a w skrajnym przypadku AIG sięga aż 92 proc. Analitycy najwyraźniej nie chcą pogodzić się ze spadkami blue chipów i uznać ich bardziej długoterminowego charakteru. Wkrótce się okaże, czy była to z ich strony naiwność.