Na konferencji ze Stingiem

Mirosław Konkel
opublikowano: 2007-04-27 00:00

Przy wyborze ośrodka szkoleniowego raz decydują względy praktyczne, innym razem duch miejsca.

Przy wyborze ośrodka szkoleniowego raz decydują względy praktyczne, innym razem duch miejsca.

„Puls Biznesu”: Jakie jest idealne miejsce na szkolenie dla menedżerów?

Adam Niewiński, prezes zarządu Xelion. Doradcy Finansowi: Zwycięża pragmatyka, czyli zwracamy głównie uwagę na logistykę: dojazd, bazę hotelową, liczbę miejsc noclegowych. Kiedy naukę chcemy połączyć z integracją lub gdy zależy nam na wywołaniu wśród uczestników burzy mózgów, wybieramy miejsce, które ma specyficzny klimat, jakiś czar.

Dlaczego atmosfera jest tak bardzo ważna?

W ubiegłym roku uczestniczyłem w międzynarodowej konferencji w Monte Carlo. Atrakcyjność takich miejsc sprzyja kreatywności. Ciężka, często monotonna praca sprawia, że myślimy i postępujemy w sposób stereotypowy. Człowiekowi zrelaksowanemu łatwiej pokonać rutynę.

Czy trzeba jechać na koniec świata, żeby pokonać rutynę?

Pamiętam, jak siedzieliśmy w jednej z wielu restauracji Monte Carlo, a w sąsiedniej sali Sting grał prywatny koncert. Niecodzienne doświadczenie, prawda? A to, co jest inne, co zaskakuje i dziwi, a może nawet trochę zachwyca, jest także tym, co pozwala odzyskać świeżość spojrzenia. Choć fakt faktem, z innością można się nieraz spotkać, pozostając na miejscu.

Czym się pan kieruje, wybierając ośrodek szkoleniowy dla swoich pracowników?

Przede wszystkim ich opinią i życzeniami. Istotna jest także liczba uczestników. Ostatnie szkolenie — raczej mniejsze, kameralne — odbyło się w hotelu Mościcki w Spale. Gdybyśmy natomiast chcieli zorganizować międzynarodową konwencję, zapewne zdecydowalibyśmy się na hotel Gołębiewski w Wiśle lub Mikołajkach.