Na miłości do Apple można zarobić

Rozmawiał Łukasz Ostruszka
31-08-2018, 17:08

Apple rozesłał już zaproszenia na premierę nowych iPhone’ów, która odbędzie 12 września w Cupertino, a my zaprosiliśmy na rozmowę Tomasza Wykę, założyciela MyApple.pl, popularnego polskiego serwisu o marce z nadgryzionym jabłkiem w logo.

ŁUKASZ OSTRUSZKA: Pół żartem, pół serio. Pamięta Pan ten moment, w którym pojawiła się miłość do Apple’a? 

Tomasz Wyka
Wyświetl galerię [1/2]

Tomasz Wyka

facebook.com/tomaszwyka

TOMASZ WYKA*: Pamiętam ten moment, ale nie pamiętam dokładnie, który to był rok. W sumie to nie było jakoś dawno, chyba 2003 lub 2004 rok. Byłem w Krakowie i zupełnie przypadkowo przechodziłem obok sklepu autoryzowanego sprzedawcy Apple’a. Generalnie byłem już wtedy osobą obeznaną z technologiami. Korzystałem oczywiście z komputerów PC. Zobaczyłem ładną wystawę, ładne komputery i tak to się zaczęło. Następnego dnia wziąłem kredyt i kupiłem pierwszego PowerBooka. Kosztował jakieś 9 tys. złotych, co było dla mnie zawrotną sumą jak na tamte czasy. Kupiłem komputer zupełnie w ciemno. Miałem wtedy typowego laptopa całego z trzeszczącego plastiku, więc przeskok był niesamowity. Mojego pierwszego PowerBooka mam zresztą do dziś.   

Miłość od pierwszego wejrzenia.  

Typowa ślepa miłość, bo do końca nie wiedziałem co kupuję. Po prostu mi się spodobał.  

Kiedy pojawił się pomysł stworzenia strony poświęconej tylko Apple? 

W tamtych czasach angielski nie był moją mocną stroną, a chciałem znaleźć więcej informacji na temat tego, co kupiłem. Dostałem piękny graficznie system, ale czułem się zagubiony. Zależało mi na tym, żeby poznać ludzi, którzy mają już takie komputery. Istniała taka strona „Świat obrazu” i tam była podstrona poświęcona Apple. Ktoś postawił to forum i zapomniał o nim, mimo że korzystało z niego około 30 osób. Było tam mnóstwo spamu. Postanowiliśmy otworzyć własne forum o nazwie myapple.pl. Nie produkowaliśmy treści, ale byliśmy grupą pasjonatów, którzy chętnie rozmawiali ze sobą o sprzęcie Apple. Byliśmy zżyci ze sobą i raz w roku spotykaliśmy się na piwie.  

Pewnie rozmawialiście tylko o gadżetach z nadgryzionym jabłkiem w logo.  

Nie do końca o gadżetach, bo wtedy Apple było jeszcze firmą, która produkowała głównie sprzęt komputerowy. Dopiero wchodziły iPody. To było przed przewrotem, jakiego dokonał iPhone w 2007 r.  

MyApple.pl rozwija się jako forum, ale w pewnym momencie zaczyna funkcjonować jako redakcja.  

W momencie pojawienia się na rynku pierwszego iPhone’a odnotowaliśmy ogromny skok odsłon. Apple stało się bardzo popularną marką i to był ten moment, w którym stwierdziliśmy, że trzeba dalej się rozwijać. Stworzyliśmy redakcję, która w całości opiera się na internecie. Korzystamy z aplikacji Slack i jesteśmy w pełni wirtualną redakcją.  

Ilu macie dziś współpracowników, ile odsłon i wreszcie ilu użytkowników? 

Jesteśmy największym portalem w Polsce poświęconym tematyce Apple. Mamy pół miliona unikalnych użytkowników miesięcznie, którzy generują 2,5-4 mln odsłon w zależności od tego, czy Apple organizuje jakiś event.  

Czy to jest dochodowy biznes? Na czym zarabiacie? 

Jak większość podmiotów działających w internecie zarabiamy głównie na reklamie. Oferujemy typowe bannery, ale także materiały sponsorowane, recenzje itp. Czy to jest dochodowy biznes? Szczerze mówiąc, to zarabia na siebie, pracownicy dostają na czas przelewy, natomiast zajmuję się też innymi rzeczami, które są bardziej dochodowe. Nie jest to moje jedyne zajęcie.  

A mogłoby być? Jest na tyle stabilne? 

Stabilne oczywiście jest, ale dla mnie na chwilę obecną nie mogłoby to być jedyne zajęcie. Choć zdaję sobie sprawę z tego, że dla wielu osób byłby to wystarczający dochód. Mamy stały przychód, ale sporo zależy od kosztów. Czasem mamy miesiące, podczas których wyjeżdżamy na targi, a to bardzo kosztowne. Nie mamy przywileju takiego, jak blogi technologiczne. Właściciele tych stron dostają od różnych producentów zaproszenia na przykład na CES w Las Vegas. Mają opłacone przeloty, hotele, jedzenie, dosłownie wszystko. Nas Apple nie wspiera w żaden sposób. Jeżeli chcemy jechać na jakiś event, to wszystko musimy pokryć z własnej kieszeni.  

Dotyczy to tylko Pana portalu, czy Apple ma taka politykę wobec wszystkich?  

Apple wspiera pewne strony, ale są to zagraniczne serwisy, głównie z USA. Nie słyszałem, żeby pomagali komuś z naszego kraju. My nie mamy żadnego wsparcia od Apple. Nawet jak chcemy zrobić recenzję nowego iPhone’a, to musimy jechać i stać w kolejce i po prostu kupić egzemplarz do testów. W USA redakcje takie, jak nasza dostają nowy gadżet kilka dni wcześniej z embargiem na publikowanie czegokolwiek. W dniu premiery mają gotowy materiał. My stoimy w kolejce i kupujemy za swoje pieniądze. To kosztowne i czasochłonne oraz utrudnia konkurencję z zagranicznymi stronami, bo przecież angielski nie jest już barierą dla polskiego użytkownika i ludzie mogą tam śledzić recenzje.  

Czy mieliście kiedyś możliwość spotkania się z menedżerami Apple’a? Pytam o to, ponieważ to chyba pokazuje też poziom zainteresowania polskim rynkiem przez koncern z Cupertino.  

Polski rynek jest dostrzegany przez Apple. Tak naprawdę mają zarejestrowaną spółkę w Polsce, infolinię obsługują po polsku, sklep internetowy też jest w języku polskim, więc nie ma tylko fizycznego Apple Store. Sprzedaż prowadzą autoryzowani przedstawiciele, jak iSpot czy Cortland, które rozprowadzają sprzęt i akcesoria. Czy kogoś spotkaliśmy? Kilka lat temu byliśmy na jakichś targach i postanowiliśmy zrobić sobie wycieczkę do siedziby Apple. Byliśmy strasznie tym „podjarani”. Zaparkowaliśmy samochód, poszliśmy pod główne wejście, które oczywiście jest pilnie strzeżone. Skakaliśmy tam z radości jak małpy. I nagle wychodzi jakiś pracownik. Jak nas zobaczył to podszedł i zapytał skąd jesteśmy. Stwierdził, że skoro przelecieliśmy taki kawał, to on nie może nas tak zostawić.  

Weszliście do środka? 

Zabrał nas do środka i spędziliśmy tam dwie godziny. Ten facet bardzo się przejął. Później okazało się, że to była osoba odpowiedzialna za stworzenie programu do montażu filmów. Pokazał nam na przykład serwis wewnętrzny, z którego mogą korzystać pracownicy, żeby nie wynosić swojego sprzętu do innych firm. Nie pozwolił nam robić zdjęć, prosił o dyskrecję. Ten człowiek znał Steve’a Jobsa i współpracował z nim, choć nie należał do grupy najbliższych współpracowników założyciela Apple’a.  

Pan jest naprawdę pozytywnie zakręcony. Radość jak ze spotkania znanej kapeli rockowej.  

Dla mnie i moich przyjaciół to było wielkie przeżycie. W 2014 r. Macintosh miał swoją 30-tą rocznicę i byli pracownicy zorganizowali imprezę w miejscu, w którym Jobs pokazał ten komputer. To byli ludzie, którzy już nie pracują w Apple, a mimo tego to dla nich ważne. Pojechaliśmy tam i siedzieliśmy w miejscu, w którym to wszystko się zaczęło. Mogliśmy dotknąć ludzi, którzy kiedyś tworzyli pierwszego Macintosha. Jesteśmy zakręceni, ale niektórzy odbierają to negatywnie i śmieją się z nas, że jesteśmy fanboy’ami, że podchodzimy bezkrytycznie. Apple nie jest firmą idealną. Współpraca z Apple jest bardzo ciężka. Z naszej strony w zasadzie nie można mówić o współpracy.  

Tajemnicze środowisko.  

Znamy ludzi, którzy tym w Polsce zarządzają, ale nie mogą albo nie chcą nam ułatwiać pracy. Nie chodzi nawet o pieniądze, ale po prostu o zaproszenie, czy chociaż pokrycie kosztów lotu. Podróż do USA to wydatek rzędu 8 tys. złotych, a lecieć trzeba w minimum dwie osoby, żeby miało to redakcyjny sens, choć najlepiej w cztery osoby.  

Z czego wynika to, że Apple ma tak oddanych fanów? Przecież to jest fenomen.  

Szczerze mówiąc nie wiem, z czego to wynika. Nie wiem też, czy dziś fani dołączają do naszego grona. Użytkowników sprzętu Apple jest wielu, ale ilu z nich to tacy fani z prawdziwego zdarzenia? Dla większości to pewnie po prostu zakup jakiegoś konkretnego urządzenia, popularnego i na czasie. Jak ja kupiłem pierwszy komputer, to ludzi mających taki sprzęt było stosunkowo niewiele.  

Na koniec pytanie, którego zwyczajnie nie wypada nie zadać ekspertowi zajmującemu się Apple. Pojawienie się iPhone’a zmieniło świat. Co będzie z tym porównywalne i kiedy pojawi się na rynku? 

To zagadnienie, które pojawia się co najmniej dwa razy w roku. Często słyszymy, że Apple przestaje być innowacyjny, bo już od ponad dekady nie zaprezentował czegoś tak przełomowego. Tablet? Żadna nowość. Apple Watch? Przecież zegarki już były. Po konferencjach Apple jest lament osób, które narzekają. Ja zawsze zadaję sobie pytanie, co tak właściwie mieliby pokazać. Przecież mamy wszystko czego potrzebujemy. Producenci smartfonów już tylko pakują w urządzenia lepsze komponenty. Naprawdę nie wiem, co mieliby pokazać, żeby zadowolić ludzi.

*Tomasz Wyka - w internecie od 1995, od 1998 fan Linuxa, od 2004 macuser. W 2005 założył MyApple.pl - centrum największej w Polsce społeczności użytkowników sprzętu Apple. Geek, gadżeciarz i maniak motoryzacyjny.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rozmawiał Łukasz Ostruszka

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / Na miłości do Apple można zarobić