Na sztuce da się zarobić

Małgorzata Ciechanowska
opublikowano: 28-03-2011, 00:00

Coraz więcej Polaków interesuje się tworzeniem własnych kolekcji sztuki.

Tworzenie kolekcji sztuki wymaga ogromnej wiedzy lub korzystania z pomocy ekspertów. Trzeba umieć przewidzieć, jakie dzieła będą zdobywały uznanie krytyków za kilkanaście lat.

W 2009 r. na świecie sprzedano dzieła sztuki o wartości 4,9 mld USD. Kolejny rok był jeszcze lepszy, pobito dotychczasowe rekordy sprzedaży. "Chłopiec z fajką" Pabla Picassa, który od 2004 r. nosił tytuł najdroższego dzieła sprzedanego na aukcji, został zdetronizowany przez rzeźbę "L’homme qui Marche I" Alberta Giacomettiego, którą sprzedano za 104,3 mln USD. Praca niedługo cieszyła się tytułem. Jeszcze w tym samym roku inny obraz Picassa "Nu au Plateau de Sculpteur" osiągnął na aukcji cenę 106,5 mln USD.

Polski rynek sztuki jest znacznie mniejszy, ale funkcjonuje zaledwie od 20 lat i gwałtownie się rozwija. Polacy powoli ulegają modzie na inwestowanie w sztukę. Co ważne, dzieła polskich artystów najlepsze wyniki osiągają na aukcjach zagranicznych. Obecny rekord należy do malarza Romana Opałki, za którego pracę zapłacono w Wielkiej Brytanii około 3,3 mln zł.

Odpowiednia proporcja

Budowanie kolekcji należy rozpocząć od wypracowania sobie własnej opinii na temat sztuki. W tym celu warto uczestniczyć w bieżących wydarzeniach galeryjnych w kraju i w Europie oraz odwiedzać muzea i galerie.

— To pozwoli nam ustalić profil przyszłej kolekcji. Może być on bardzo ściśle określony, ale bywają też kolekcjonerzy, którzy w sposób intuicyjny konstruują interesujące relacje między pracami. Takie kolekcje doceniane są najczęściej po latach. Z pewnością nie można ulegać presji rynku i kupować prac ze względu na znane nazwisko artysty, lecz starać się włączyć do zbioru prace, do których mamy osobiste przekonanie i które pasują do jej profilu — radzi Maria Rubersz z Fundacji Sztuki Polskiej ING.

Znane nazwisko nie jest gwarancją zysku. Zdaniem Krzysztofa Maruszewskiego, dyrektora działu inwestycji alternatywnych w Wealth Solutions, najlepiej kupować dzieła młodych twórców, gdyż mają one największy potencjał wzrostu.

— Klientom, którzy rozpoczynają swoją przygodę z inwestowaniem w dzieła sztuki, polecamy model 70/30, gdzie 70 proc. portfela to dzieła klasyczne, a 30 proc. to dzieła młodych twórców — mówi Krzysztof Maruszewski.

Oczywiście, dzieła młodych artystów są mało znane, a przez to nisko wyceniane, jednak wzrost ich wartości może być ogromny. Czasem wystarczy kilka udanych wernisaży czy opinii krytyków.

— Dzięki znajomości rynku można przewidzieć, który twórca ma szansę ma międzynarodową karierę, a który raczej nie zdobędzie powszechnego uznania. W celu zniwelowania ryzyka, które przynosi inwestowanie w młodych twórców, należy również mieć w portfelu uznane nazwiska. Ceny dzieł wielkich artystów pną się do góry powoli i w długim terminie powinny przynieść stabilną stopę zwrotu — podkreśla Krzysztof Maruszewski.

Bez własnej kolekcji

Innym sposobem inwestowania w sztukę może być zakup udziałów firmy wyspecjalizowanej w tej formie inwestycji. Spółka oferująca taką formę zarabiania zbiera od inwestorów kapitał, który następnie inwestuje w kupno obrazów i rzeźb. Wraz ze wzrostem wartości dzieł sztuki rośnie wartość udziałów będących w posiadaniu inwestorów. Usługi tego typu oferuje spółka New World Art Collectors wchodząca w skład New World Alternative Investments, oraz Stilnovisti. Aby rozpocząć przygodę z inwestowaniem w sztukę za pośrednictwem firmy Stilnovisti, wystarczą aktywa rzędu 3 tys. zł rocznie.

Dla cierpliwych

Rynek sztuki wymaga od inwestorów cierpliwości, a jego płynność jest ograniczona. Rekomendowany minimalny okres inwestycji to 4 — 8 lat.

— To najbardziej realny czas potrzebny do osiągnięcia atrakcyjnej stopy zwrotu. Oczywiście, możliwe jest wcześniejsze zakończenie inwestycji — dodaje Krzysztof Maruszewski.

W przypadku obrazu wartość zależy w znacznej mierze od mody na dzieła danego artysty, jak również od panującej koniunktury. Są okresy, w których zainteresowanie sztuką jest duże, co przekłada się na wyższe ceny dzieł, ale są też lata słabsze. Wtedy lepiej unikać sprzedaży obrazów, gdyż nabywca będzie się starał wynegocjować dużo niższą cenę od tej, za którą dzieło powinno być sprzedane. l

Okiem eksperta

Niefinansowa inwestycja alternatywna

Jakub Kokoszka, dom aukcyjny Abbey House

Polski rynek sztuki jest wart niespełna 300 mln zł rocznie i od wielu lat jest bardzo niedowartościowany. Świadczą o tym nie tylko stosunkowo niskie obroty, ale przede wszystkim niski poziom średnich cen. Dodatkowo w przeciwieństwie do kolekcjonerów zagranicznych, w przypadku których malarstwo współczesne zapewnia około 70 proc. obrotów, rodzimi kolekcjonerzy, wybierając między sztuką dawną, sprzed 1945 r., a sztuką współczesną, ciągle chętniej sięgają po tę pierwszą. Jednak wzorem krajów Europy Zachodniej trend w Polsce zaczyna się zmieniać. Warto to wykorzystać.

Szczególnie w przypadku sztuki współczesnej efektywną stopę zwrotu z inwestycji charakteryzuje stabilność i duże tempo wzrostu wartości. Polscy artyści promowani przez instytucje w kraju i za granicą stosunkowo szybko zyskują rozgłos, a ich prace cieszą się ogromnym powodzeniem. W tym roku na największych targach na świecie — Art Basel — znajdziemy aż cztery polskie galerie.

Stopy zwrotu na rynku sztuki są ujemne bądź minimalnie dodatnio skorelowane z rynkami finansowymi. Szczególnie w czasach zawirowań na rynku finansowym inwestorzy angażują coraz więcej aktywów właśnie w sztukę. Szeroki indeks rynku amerykańskich akcji StandardPoor’s 500 stracił w ciągu ostatnich pięciu lat 2,4 proc., w tym samym czasie indeks sztuki MeiMoses zyskał 7,27 proc. Przykładem mogą być prace polskiej artystki Anny Szprynger, które jesienią 2009 r. można było kupić na aukcji za 4 tys. zł, a w styczniu 2011 roku kosztowały już 19-25 tys. zł. Oznacza to stopę zwrotu na poziomie 475 proc.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Ciechanowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu