Amerykański rynek akcji doczekał się w końcu „Trump put” w postaci uzgodnienia podczas weekendu wzajemnego znaczącego obniżenia przez USA i Chiny ceł na okres 90 dni. Jak można było się spodziewać, reakcja inwestorów była euforyczna. Duża przewaga popytu utrzymywała się przez całą sesję i główne indeksy kończyły ją w pobliżu dziennych maksimów. Inwestorzy kupowali akcje spółek, które mogą najbardziej skorzystać na deeskalacji konfliktu handlowego między największymi gospodarkami świata, głównie technologicznych i handlowych. Z tego powodu wśród najmocniej drożejących znalazły się m.in. Amazon.com, Nvidia i Apple, dla których utrata relacji z Chinami byłaby bardzo kosztowna. Mocno drożały również chińskie spółki notowane na giełdach w USA, a indeks Nasdaq Golden Dragon China rósł na zamknięciu aż o 5,4 proc.
Optymizm inwestorów spowodował, że drożały spółki farmaceutyczne choć w poniedziałek prezydent Donald Trump podpisał rozporządzenie wykonawcze, które ma doprowadzić do znaczącej obniżki cen leków w USA. Choć początkowa reakcja była negatywna, to dość szybko największy wpływ na decyzje inwestorów zaczęły mieć opinie, według których plan Trumpa będzie w rzeczywistości trudny do realizacji, m.in. z powodu niemal pewnej batalii sądowej. Merck & Co. (5,9 proc.) był jedną z najmocniej drożejących spółek ze Średniej Przemysłowej Dow Jones.
Wzrost apetytu na ryzyko i wzrost nadziei na uniknięcie pogorszenia sytuacji gospodarczej spowodowały przecenę obligacji USA. CME FedWatch Tool pokazywał spadek do 38,5 proc. z 51 proc. jeszcze w piątek szacowanego przez rynek prawdopodobieństwa obniżki stóp procentowych w lipcu. Rentowność obligacji 2-letnich USA rosła pod koniec sesji aż o 10 pkt bazowych do 4,01 proc., a 10-letnich zwiększała się o 9 pkt bazowych do 4,48 proc.
VIX, czyli tzw. indeks strachu, pokazujący jak inwestorzy postrzegają ryzyko rynku akcji w najbliższym czasie przez zajmowanie pozycji na opcjach na S&P500, spadł w poniedziałek o 16 proc., najmocniej od prawie miesiąca i miał najniższą wartość o prawie 7 tygodni.
Na zamknięciu rosły kursy aż 409 spółek z S&P500. Popyt przeważał w 10 z 11 głównych segmentach indeksu. Najmocniej drożały spółki dyskrecjonalnych dóbr konsumpcyjnych (5,7 proc.), IT (4,7 proc.) i usług telekomunikacyjnych (3,35 proc.). Najsłabiej notowane były segmenty "defensywne" i wrażliwe na wysokie rentowności obligacji, czyli dóbr codziennego użytku (0,07 proc.), nieruchomości (0,04 proc.) i użyteczności publicznej (-0,7 proc.).
W Średniej Przemysłowej Dow Jones wzrosły kursy 24 z 30 spółek. Najmocniej drożały Amazon.com (8,1 proc.), Nike (7,3 proc.) i Apple (6,3 proc.). Najgorzej notowane były Travelers Cos. (-0,6 proc.), Verizon Communications i Coca-Cola (po -1,4 proc.).
Prawie 75 proc. z niemal 3,3 tys. spółek z Nasdaq Composite drożało na zamknięciu. W węższym Nasdaq 100, który rósł na koniec dnia o 4,0 proc., wzrosły kursy 88 spółek. Zdrożały wszystkie technologiczne blue chipy z tzw. wspaniałej siódemki, a jej indeks wzrósł aż o 5,7 proc. Największe zwyżki kursów notowały Amazon.com (8,1 proc.), Meta Platforms (7,9 proc.) i Tesla (6,75 proc.). Najsłabiej notowany w tej grupie Microsoft drożał na zamknięciu o 2,4 proc.
