Nad rządem wisi groźba procesów

Mira Wszelaka
opublikowano: 16-04-2004, 00:00

Ustawa kominowa nasiliła korupcję, nepotyzm i inne podobne nieszczęścia. Politykom ciągle brakowało odwagi, by wyrzucić ją do kosza.

Od dawna trudno znaleźć jej zwolenników. Tymczasem już jej wprowadzenie stało w sprzeczności m.in. z unijnym prawem.

— Ustalenie maksymalnej wysokości wynagrodzeń w kilku tysiącach podmiotów gospodarczych pozostaje w rażącej sprzeczności z zasadami otwartej gospodarki rynkowej, w której poziom wynagrodzeń powinien kształtować rynek, a nie ingerencja państwa. Przepis ograniczający swobodę przepływu kapitału i ustalania wynagrodzeń w przedsiębiorstwach, w których udziały lub akcje mogą być nabywane przez inwestorów z państw członkowskich UE, stanowi naturalną barierę dla podejmowania decyzji inwestycyjnych — tak brzmiała opinia do projektu ustawy Jacka Saryusza-Wolskiego, ówczesnego szefa Urzędu Komitetu Integracji Europejskiej.

Zgadza się z nią resort skarbu.

— Ustawa jest zła i nie pozwala na motywowanie zarządów do podwyższania wartości aktywów. Gdyby politycy mieli odwagę, od dawna by przestała obowiązywać — tłumaczy Tadeusz Soroka, podsekretarz stanu w Ministerstwie Skarbu Państwa.

Zdaniem Marka Kossowskiego, szefa Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa, ustawa nie odegrała żadnej pozytywnej roli.

— Nikt nie wie, ile kominówka kosztowała państwo. Rodzi się pytanie, gdzie mogliśmy zajść bez niej — zastanawia się Marek Kossowski.

— W świetle fatalnych wynagrodzeń spadała zdolność perswazyjna członków zarządu. Jeśli chodzi o korupcję, nepotyzm i podobne nieszczęścia Polska notuje coraz gorsze wyniki. To w znacznym stopniu wynik ustawy kominowej. Nigdzie nie sprawdziła się taka sytuacja, żeby urzędnicy ustalali wynagrodzenia zarządów — mówi Krzysztof Lis, prezes Polskiego Instytutu Dyrektorów.

— Ustawa może w każdej chwili zostać obalona w drodze procesu sądowego. Wystarczy, że któryś z prezesów spółek Skarbu Państwa wystąpi na drogę sądową o stwierdzenie jej niezgodności z prawem unijnym — wyjaśnia Bogdan Kokoszka, dyrektor w MSP.

Zdaniem Krzysztofa Kalickiego, prezesa Deutsche Bank Polska, ustawa kominowa spełniła swoją rolę, gdyż dzięki przyjętym rozwiązaniom uniknięto politycznych wynagrodzeń w zarządach.

Andrzej Chordecki, dyrektor w MSP, uważa natomiast, że kominówkę za bardzo się demonizuje.

— W trakcie jej funkcjonowania wynaleziono doskonały środek, jakim jest przechodzenie na umowę o zarządzaniu. Dzięki temu ustawa nie funkcjonowała np. w spółkach zależnych. Także nastawienie społeczne nie jest jednoznaczne, np. Sejm jest bardzo przywiązany do ustawy kominowej — mówi Andrzej Chordecki.

Jego zdaniem, najważniejsza będzie próba zmiany świadomości o konieczności jej uchylenia.

— Wszyscy skupiają się na polityce właścicielskiej, a tę powinna poprzedzać polityka przemysłowa, której nie ma od początku transformacji — twierdzi Andrzej Chordecki.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mira Wszelaka

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu