Nadchodzi renesans męskiego krawiectwa

  • Anna Pronińska
opublikowano: 05-02-2014, 00:00

Pomysł na biznes: Choć wciąż niszowy, sektor eleganckiej odzieży męskiej szytej na miarę rozkwita. I tylko krawców jak na lekarstwo

Klasyczna elegancja, zagraniczne tkaniny, szycie na miarę — na to zazwyczaj stawiają firmy, które rozkręcają biznes na niszowym rynku męskiego krawiectwa na zamówienie klienta.

Zobacz więcej

Nazwa może być oderwana od produktu — przekonują Wojciech Szarski i Tatiana Hrechorowicz, którzy sprzedają męską odzież szytą na miarę pod marką Macaroni Tomato. [FOT. MW]

— Przybywa firm specjalizujących się w męskiej odzieży szytej na miarę. Gdyby nie było zapotrzebowania rynku, to by nie istniały. Zauważalny jest trend odejścia od sieciówek na rzecz odzieży indywidualnej. To niszowy rynek, ale rozwija się — mówi Bogusław Słaby ze Związku Przedsiębiorców Przemysłu Mody Lewiatan. Wśród firm, które chcą porozpychać się w niszy, jest Macaroni Tomato, marka odzieży męskiej z wyższej półki cenowej.

— Nazwa miała być lekka i kojarzyć z językiem włoskim. Pisałem bloga o męskiej elegancji pod nazwą Macaroni Tomato. Zastanawialiśmy się, czy nazwa nie będzie obciążeniem dla marki, ale przecież na rynku jest odzieżowy brand Banana Republic. I wiele innych nazw oderwanych od produktu — mówi Wojciech Szarski, współwłaściciel Macaroni Tomato (założonej z Tatianą Hrechorowicz).

Wcześniej był scenarzystą, m.in. serialu „Hotel 52”. Firma, która na rynku działa od 2012 r., właśnie przenosi swój jedyny warszawski salon do większej lokalizacji na Powiślu, gdzie oprócz gotowych i szytych na miarę garniturów oferuje także linię ubrań sportowych oraz dodatki. — Nie chcemy, by marka zatrzymała się na etapie butiku na Powiślu. Mamy ambicję rozbudować ją na większą skalę. Chcemy, by koncept miał jak największy potencjał rozwoju w perspektywie kilku lat. Jednak dziś nie możemy jeszcze mówić o sieci. Na tym etapie skupiamy się na „tu i teraz” — mówi Wojciech Szarski.

Globalny trend

Firma finansuje się z pieniędzy własnych. Jej właściciel jest przekonany, że krawiectwo męskie przeżywa renesans, przez co również konkurencja rośnie w siłę.

— Mamy wrażenie, że polski mężczyzna, dotychczas nieco zaniedbany i zapuszczony, przebudził się i zauważył, że ubranie jest ważne, zwłaszcza w relacjach biznesowych. Przychodzą do nas prawnicy, lekarze i przedsiębiorcy. Do ślubu ubraliśmy m.in. Michała Niemczyckiego. Garnitury i marynarki szyjemy we Włoszech, buty w Wielkiej Brytanii, a koszule w Polsce. Na razie działamy w niszy, choć ta się powiększa. Największą konkurencją są warszawskie firmy szyjące na miarę — uważa Wojciech Szarski.

Wśród nich np. Van Thorn, licząca cztery lata spółka, która szyje głównie garnitury męskie dla indywidualnego klienta.

— Indywidualizacja i personalizacja rozwiązań w modzie to największy globalny trend. Klienci chcą się wyróżniać i wyglądać lepiej. Rozwijamy się z tym trendem, oferując różne rozwiązania. Mamy jedną pracownię w centrum Warszawy, ale klienci są z całej Polski i z zagranicy. To zazwyczaj biznesmeni — mówi Maciej Puciata, właściciel Van Thorn.

Brakuje rzemieślników

Firma szyje we własnym zakładzie w Polsce oraz zleca szycie w Niemczech. Wykorzystuje tkaniny włoskie i angielskie. Największą bolączką pozostaje znalezienie krawca.

— Młody krawiec to ten, który ma 50 lat. U nas najstarszy liczy 70 lat. Martwimy się, bo zawód dogorywa i wciąż szukamy pracowników — ubolewa Maciej Puciata.

Zdaniem Bogusława Słabego, problem braku kadr w przemyśle odzieżowym jest obecnie największym zmartwieniem branży. W ramach działań Zespołu Trójstronnego ds. Przemysłu Lekkiego poprawiane są programy w szkołach odzieżowych.

— Liczę, że w niedługim czasie zaczniemy wypuszczać na rynek uczniów i studentów o wyższych kwalifikacjach w tym zawodzie — mówi Bogusław Słaby.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Pronińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu