Nadepnęli na odcisk

Rafał Kerger
11-02-2008, 00:00

W zeszłym roku odniósł wielki sukces. Na początku tego poniósł porażkę. Sylwester Cacek zostanie w Widzewie do końca rundy i zamierza walczyć z PZPN. Co sił. I milionów. Związek zjechał się wczoraj...

W połowie zeszłego roku, podczas meczu jubileuszowego gwiazd Widzewa, właściciel klubu Sylwester Cacek nie zasiadł na trybunach. Powód? Pojawił się tam Andrzej Pawelec, który wspólnie z Andrzejem Grajewskim doprowadził Widzew do wielomilionowych długów.

— Lubię spotykać się z poważnymi biznesmenami — wspomina dziś tę decyzję Sylwester Cacek.

Odcięcie się od Pawelca i Grajewskiego nie uratowało Widzewa. Zawiła przeszłość klubu dogoniła Cacka szybciej, niż się spodziewał. Niespełna miesiąc temu Wydział Dyscypliny Polskiego Związku Piłki Nożnej za korupcję zdegradował zespół do II ligi. Widzew zaprotestował. Dostał więc dodatkowo minus 6 punktów i karę 35 tys. złotych.

Działacze PZPN, na podstawie dokumentów przekazanych z prokuratury prowadzącej śledztwo w sprawie afery korupcyjnej, postawili Widzewowi zarzut ustawienia wyników 12 spotkań w sezonie 2004/05. Łodzianie byli wtedy w II lidze i nie awansowali. Kupować miał Wojciech Szymański (w radzie nadzorczej sportowej spółki zasiadał także po kupieniu przez Sylwestra Cacka Widzewa w 2007 r., do czasu pojawienia się zarzutów)

W związku z wcześniejszym odcięciem się klubu od starych długów PZPN zawiesił też Widzewowi licencję na grę w Orange Ekstraklasie. Biznesmen, były bankier, przez swoje zauroczenie piłką znalazł się więc w oku cyklonu.

Kto jednak myśli, że się załamał i odejdzie — jest w błędzie. Zapowiada się naprawdę ciekawa potyczka pojedynczego człowieka z aparatem. Sportowym.

Pieniądze i czas mamy

Dobroczyńca Widzewa przez wiele lat odpowiadał za zarządzanie finansową grupą kapitałową Dominet. Między innymi dzięki jego staraniom w 2002 r. Dominet pozyskał jako akcjonariusza międzynarodowy fundusz inwestycyjny — Merrill Lynch Global Emerging Markets Partners, przy którego wsparciu kupił Cuprum Bank, przekształcony później w Dominet Bank. Z drugiej strony Cacek był też pomysłodawcą wielu inicjatyw Dominetu na rzecz sportu — bank współpracował m.in. z Polską Ligą Koszykówki. W 2006 r. Dominet Bank wprowadził z klubami co-brandowe karty kredytowe, dające im moźliwość zarobku. Widzew też ma swoją kartę kredytową z Dominetu.

Cacek stał się milionerem, gdy w 2007 r. sprzedał Dominet międzynarodowej grupie Fortis. Na liście 100 najbogatszych Polaków „Wprost” jest wspólnie z żoną na 66. miejscu. Ich majątek oszacowano na 350 mln zł.

— Wykorzystam wszystkie środki, by wykazać, jak niesprawiedliwie potraktowano Widzew — mówi Sylwester Cacek przyodziany w bluzę klubu.

Założył ją do zdjęć. Spotkaliśmy się i pokopaliśmy piłkę na południu stolicy. Sylwester Cacek od lat mieszka w podwarszawskim Piasecznie. Jako dziecko chodził na Legię.

— Zamierzamy się odwoływać do wszelkich możliwych instancji. Najpierw do Trybunału Arbitrażowego ds. sportu przy Polskim Komitecie Olimpijskim, potem do Sądu Najwyższego. Gdyby i to nie poskutkowało — także do Trybunału Europejskiego. I zapewniam: oprócz pieniędzy mam na to także czas — mówi Sylwester Cacek.

Były właściciel Dominetu dziś głównie podróżuje dla przyjemności (ostatnie kilka tygodni spędził wspólnie z żoną w USA) i zarządza własnym majątkiem. Jego maklerzy inwestują niemal na wszystkich kontynentach. Zasiada też w radzie nadzorczej spółki syna. SportLive 24 wydaje czasopisma: „Magazyn Futbol” oraz „Super Volley”. Redaktorem naczelnym pierwszego jest Dariusz Kurowski, znany dziennikarz sportowy. Drugiego — Andrzej Niemczyk, były trener siatkarskich Złotek (od niedawna także członek rady nadzorczej Widzewa).

Prawo Widzewa

Argumenty Cacka przeciw PZPN?

— Przede wszystkim nie przestrzegają zasad: domniemania niewinności oraz bezstronności członków składu orzekającego, bo udzielają skrajnie stronniczych wywiadów prasowych, w których członkowie wydziału dyscypliny PZPN przesądzają wynik toczących się postępowań i promują się — opowiada Sylwester Cacek.

Inwestor na wspomnienie o posiedzeniach wydziału dyscypliny PZPN, m.in. z 16 stycznia (wtedy Widzew zdegradowano), wyraźnie się unosi.

— Wyobraża sobie pan, że można protokołować tylko część rozprawy. Oficjalnie i do protokołu mówić jedno, a po odesłaniu protokolanta tłumaczyć coś zupełnie innego — opowiada Sylwester Cacek.

Widzew podobno usłyszał. że szef dyscypliny PZPN Michał Tomczak i jego szeryfowie muszą tak z łodzianami postąpić, bo inaczej media by ich zjadły na śniadanie

Cacek każe zaznaczyć dużymi literami, że jemu nie idzie o wymiganie się Widzewa od kar, ale o przejrzystość w PZPN. Nawet gdyby miało dojść do stworzenia precedensu.

— Widzew i ja będziemy walczyli. Aż do skutku. To znaczy do momentu, gdy w PZPN zapanuje ład korporacyjny. Będzie na przykład wiadomo, jakie są kary za poszczególne przewinienia. Dla przykładu Podbeskidzie za podobne zarzuty co Widzew dostało ledwie minus 6 punktów. Będzie też jasne, że organy dyscyplinarne PZPN dają gwarancję procesową obwinionemu, że jego sytuacja procesowa nie pogorszy się na skutek jego własnego odwołania, jeśli nie został jednocześnie wniesiony środek odwoławczy na jego niekorzyść. A to tylko niektóre z moich celów — przyznaje Sylwester Cacek.

Długów nie spłacę

Sylwester Cacek, pociągając spokojnie kolejny łyk herbaty, rozwiewa także wszelkie wątpliwości tych, którzy myśleli, że skoro PZPN zawiesił łodzianom licencję na grę w ekstraklasie, to właściciel Widzewa spłaci długi poprzednich łódzkich spółek zarządzających drużyną.

Przypomnijmy, przed powołaniem obecnej spółki klubem kierowało powstałe w 2004 r. Stowarzyszenie Widzew Łódź ze Zbigniewem Bońkiem na czele, który obecnie jest mniejszościowym udziałowcem Widzewa (ma 12 proc. udziałów, pozostałe należą do Sylwestra Cacka). Boniek zawsze powtarzał, że w 2004 r. stowarzyszenie przejęło łódzki klub bez skutków prawnych, a więc także bez długów. Jest na to orzeczenie sądu. Na dodatek Sylwester Cacek, obejmując większościowy pakiet w Widzewie, przeprowadził w spółce due dilligence, które również wykazało, że nie objęła ona długów z czasów Grajewskiego i Pawelca oraz ich SPN (spółka grała wypożyczoną drużyną Widzewa).

Poza tym już wcześniej na wyjaśnienia Zbigniewa Bońka przystał także PZPN, bo później kilka razy Widzew otrzymywał bezwarunkową licencję na grę w lidze.

We wrześniu 2007 r. nastąpił jednak przełom w sprawie.

— Widzew musi uznać stare długi. Odcięcie się od nich było nieetyczne, czyli niezgodne ze statutem PZPN — orzekł Michał Tomczak, przewodniczący WD PZPN. Ten sam, który potem sygnował degradację Widzewa za korupcję.

— Nie zamierzam płacić długów panów Pawelca i Grajewskiego, których spółka nigdy nie powinna przejąć piłkarzy Widzewa. Nie obawiam się przy tym najścia komornika, gdyż zgodnie z prawem nie ma ku temu powodów. Złożyliśmy odwołanie — i wygramy. Spłaciliśmy nawet część długów — choćby Wiśle Płock — mówi Sylwester Cacek.

Zaznacza jednak — statut PZPN (na podstawie którego centrala piłkarska karze Widzew) to równie lakoniczny dokument, jak obowiązujący wzór profesjonalnego kontraktu piłkarskiego. Nie ma w nim słowa o zakazywaniu nie tylko korupcji, lecz nawet dopingu.

Jeśli jednak z jakichś powodów sprawa wierzytelności Widzewa nie rozwiąże się po jego myśli? Do tego klub dotknie degradacja?

— Wówczas z pewnością będę się domagał odszkodowań od wszystkich osób, także panów Pawelca i Grajewskiego, oraz od organizacji, które naraziły mnie na straty materialne i niematerialne. Oczywiście w tej sytuacji będę musiał rozważyć zasadność mojego dalszego zaangażowania w polską piłkę nożną. Stać mnie na utrzymanie obecnego składu Widzewa także w drugiej lidze i awans. Jednak dziś mogę zadeklarować — w klubie będę do końca tego sezonu. Potem? Zobaczymy. Nie wiem, czy w mojej walce o przejrzystość nie będę przeszkadzał Widzewowi. Może jednak PZPN się zreformuje? Może będzie mądra abolicja na potrzeby afery korupcyjnej? Jeśli nie — nie boję się stracić zainwestowanych pieniędzy. Mogę nawet oddać akcje Widzewa za przysłowiową złotówkę. Możemy też zacząć od piątej ligi. Na pewno jednak od tego czasu będę zapraszał na refleksyjną rozmowę wszystkich inwestorów, którzy rozważają zaangażowanie finansowe w polski futbol. Przekonałem Merrill Lynch do inwestycji w Dominet Bank, przekonam innych do omijania polskiej piłki nożnej — zapowiada Sylwester Cacek.

Właściwie, trzeba byłoby napisać, grozi. Z drugiej strony warto wiedzieć, że właściciel Widzewa właśnie przebywa z drużyną na obozie w tureckiej Antalyi. Ma tam tłumaczyć zarządowi, jak wyobraża sobie profesjonalny klub piłkarski. Wynika z tego, że rozważa także optymistyczny wariant. n

W uliczkę wyskoczył Boniek

Mniejszościowym udziałowcem Widzewa jest Boniek (pseudonim Zibi). O Bońku można napisać wiele — poza jednym, że był piłkarzem tuzinkowym (takim był trenerem). W 2004 r. Pele umieścił go na liście FIFA, skupiającej 100 najlepszych żyjących piłkarzy na świecie. Jest tam jedynym Polakiem. Obok Platiniego był jednym z filarów słynnego Juventusu Turyn w latach 80. Nazywano go „pięknością nocy”, gdyż najlepsze występy notował w meczach rozgrywanych przy sztucznym oświetleniu. W latach 90. rozpoczął we Włoszech karierę trenerską, jednak nie odniósł wielkich sukcesów. Do 2002 r. pełnił funkcję wiceprezesa PZPN. W 2002 r. przez kilka miesięcy był nawet selekcjonerem polskiej reprezentacji piłkarskiej.

Liczby Widzewa

4

Tyle razy Widzew zdobywał mistrzostwo Polski w piłce nożnej. W 1981, 1982, 1996 i w 1997 r.

98

Tyle lat skończy w tym roku łódzki klub. W 1910 r. na terenie Widzewa powołano stowarzyszenie piłkarskie — Towarzystwo Miłośników Rozwoju Fizycznego.

1983

W tym roku Widzew osiągnął największy sukces międzynarodowy. Dopiero w półfinale Pucharu Klubowych Mistrzów Europy przegrał z Juventusem Turyn.

Może Górnik byłby lepszy

W 2006 r. Sylwester Cacek był o krok od kupna klubu piłkarskiego Górnik Zabrze, ale wycofał się z transakcji (oficjalnie ze względu na złamanie zasady poufności). Przejęcie Górnika przez Cacka zabrzanie zapowiadali jako jeden z największych hitów ostatnich lat w polskiej piłce. Ostatecznie — od ubiegłego roku — Górnika finansuje Allianz Polska.

Dominet zostanie wchłonięty

Lubiński bank, obecny na polskim rynku finansowym od 1991 r. (wcześniej jako Cuprum Bank), ma zniknąć do 2010 r. Zdecydowała tak Grupa Fortis, która przejęła go od Sylwestra Cacka i jego żony w ubiegłym roku. Rebranding ma się zakończyć do 2010 r. Fortis Bank Polska i Dominet Bank podpisały też umowę, która ma doprowadzić do połączenia poprzez przeniesienie majątku Dominetu na Fortis Bank Polska w zamian za akcje. Założycielami oraz pierwszymi właścicielami banku były: KGHM Polska Miedź, Bank Handlowy w Warszawie, Gmina Miejska Lubin oraz Gmina Miejska Głogów. Cackowie — wtedy właściciele spółki Dominet SA, założonej w 1993 r. jako pośrednik kredytowy — przejęli go w 2002 r. Ma 185 oddziałów własnych i placówek partnerskich.

Rafał Kerger

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rafał Kerger

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / / Nadepnęli na odcisk