Nadwyżka handlowa nabiera masy

Eksport łapie wiatr w żagle, import trochę odpuszcza. Zamiast ujemnego salda handlowego mamy nadwyżkę — i to nie byle jaką.

Saldo handlowe w okresie styczeń-wrzesień wyniosło około 1,9 mld EUR — wynika z najnowszych danych GUS. Miesiąc temu urząd podał, że w okresie styczeń-sierpień nadwyżka wyniosła 866 mln EUR. Na pierwszy rzut oka wygląda więc na to, że we wrześniu różnica między eksportem a importem to aż 994 mln EUR — najwięcej od kilkunastu lat. Do takiego wniosku trzeba jednak podchodzić bardzo ostrożnie, bo w danych skumulowanych do ostatniego miesiąca mogą zawierać się rewizje z poprzednich okresów. Roczna dynamika eksportu we wrześniu wyniosła 12,5 proc. To dużo, ale nie „podejrzanie” dużo (w sierpniu eksport wzrósł o 10,5 proc.) — zwłaszcza że, zdaniem Piotra Bujaka, głównego ekonomisty PKO BP, dwucyfrowa dynamika eksportu powinna utrzymywać się przez kilka kwartałów.

— Co więcej, trend dynamiki eksportu ulega wzmocnieniu i w kolejnych miesiącach eksport prawdopodobnie będzie rósł jeszcze szybciej niż obecnie — uważa ekonomista. Polski eksport wspiera głównie zagraniczna koniunktura — globalna gospodarka rośnie najszybciej od 10 lat, w tym kraje strefy euro na czele z naszymi głównymi partnerami handlowymi. To nie wszystko.

— Konkurencyjność naszego eksportu poprawia także złoty, który cały czas jest fundamentalnie niedowartościowany, oraz zmiany jednostkowych kosztów pracy w naszym regionie. Firmy w Polce narzekają na brak pracowników i rosnące koszty pracy, ale w innych krajach koszty pracy rosną dużo mocniej niż u nas, a wydajność — niekoniecznie. To oznacza, że jednostkowe koszty pracy w Polsce w porównaniu z głównymi konkurentami regionu spadają. Możliwe więc, że w ramach środkowoeuropejskiego łańcucha produkcyjnego do Polski trafia teraz więcej zleceń eksportowych — mówi Piotr Bujak.

Za wysoką wrześniową nadwyżkę handlową odpowiada nie tylko dynamicznie rosnący eksport. Pomógł także stosunkowo łagodny wzrost importu — 7,4 proc. to tempo zbliżone do sierpniowego i wyraźnie wolniejsze niż we wcześniejszych miesiącach.

— Ze względu na bardzo mocny popyt krajowy, w szczególności utrzymującą się silną konsumpcję i przyspieszające inwestycje, w najbliższym czasie nadwyżka handlowa będzie maleć, ale naszym zdaniem, saldo będzie w dalszym ciągu dodatnie. Uzasadnieniem jest w szczególności spadająca importochłonność eksportu. W uproszczeniu oznacza to, że eksport napędza import słabiej niż kiedyś — mówi Piotr Bujak.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Justyna Dąbrowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Nadwyżka handlowa nabiera masy