Nadzorca pod lupą swoich mocodawców

Albert Stawiszyński
opublikowano: 14-09-2006, 00:00

Zasiadania w radzie nadzorczej nie powinno się wiązać wyłącznie z prestiżem. Najważniejsze jest profesjonalne wypełnianie obowiązków.

W radach nadzorczych można spotkać osoby zupełnie nieprzygotowane do pełnienia powierzonej im funkcji i nieznające podstawowych przepisów — poskarżył się „Pulsowi Biznesu” czytelnik.

— Zdarza się, że członkami organów nadzorczych zostają świetni fachowcy. Niestety, nie przykładają się oni należycie do obowiązków. Nie mają na to czasu, bo jednocześnie pełnią podobne funkcje w kilkunastu innych spółkach albo jedynie zdobią organ nadzorczy swym znakomitym nazwiskiem, nie biorąc udziału w jego pracach — przyznaje Radosław L. Kwaśnicki, radca prawny, przewodniczący rady nadzorczej Geotermii Pyrzyce.

Skutki braku profesjonalnego nadzoru nad spółką mogą okazać się bardzo dotkliwe dla wspólników, akcjonariuszy i kontrahentów. Niedawno przekonali się o tym choćby klienci Warszawskiej Grupy Inwestycyjnej (WGI). Spółce oferującej usługi na rynku finansowym Komisja Papierów Wartościowych i Giełd odebrała licencję, m.in. za przedstawianie klientom błędnego stanu rachunków i nieprzestrzeganie reguł przeciwdziałania praniu brudnych pieniędzy.

Rzetelność w cenie

Nie wszyscy rozumieją, że podstawowym obowiązkiem rady nadzorczej, czyli również każdego jej członka, jest sprawowanie stałej kontroli nad spółką.

— Do szczególnych obowiązków rady należy ocena sprawozdań, wniosków zarządu o podziale zysku albo pokryciu straty, a także składanie walnemu zgromadzeniu lub zgromadzeniu wspólników corocznego pisemnego sprawozdania z wyników tej oceny — wymienia Marcin Macieszczak, radca prawny w kancelarii Gessel.

Co się stanie, jeśli w radzie znajdzie się czarna owca, która działa na niekorzyść spółki? Zawsze można ją odwołać. Jednak nie tylko. W myśl przepisów kodeksu spółek handlowych taka osoba nie może czuć się bezkarna. Ponosi odpowiedzialność cywilną i karną (przepis w ramce).

— Powództwo o naprawienie szkody przeciwko łamiącemu prawo członkowi rady nadzorczej, zarówno w spółce akcyjnej, jak i z ograniczoną odpowiedzialnością, może wytoczyć spółka, a konkretnie w jej imieniu zarząd. Jeżeli zaś w rok od ujawnienia szkody nie wytoczy on powództwa przeciwko członkowi rady, wtedy ma to prawo zrobić akcjonariusz, wspólnik lub podmiot mogący czerpać zyski ze spółki — tłumaczy Michał Wysocki, radca prawny z kancelarii Wysocki i Partnerzy.

Jakie są granice odpowiedzialności członków rady nadzorczej? Mecenas Kwaśnicki wyjaśnia, że w razie uchybienia obowiązkom ponoszą oni osobistą odpowiedzialność majątkową — i to całym swoim majątkiem — za szkodę (tj. rzeczywistą stratę lub utracony zysk) wyrządzoną:

— bezpośrednio spółce (często z odpowiedzialności tej nie zwalnia nawet absolutorium uzyskane przez członka rady nadzorczej);

— pośrednio osobom trzecim, w tym wspólnikom czy akcjonariuszom, wierzycielom, pracownikom nienależycie nadzorowanej spółki.

Badanie staranności

Jeśli spółka czy wspólnicy (akcjonariusze) zdecydują się wnieść pozew o naprawienie szkody (odszkodowanie) przeciwko członkowi rady nadzorczej, to muszą mieć na uwadze kilka spraw.

Przepisy kodeksu spółek handlowych bardzo wysoko podnoszą poprzeczkę wymaganej staranności działań członków rad nadzorczej. Reguluje to art. 293 par. 2 k.s.h. (dla spółek z ograniczoną odpowiedzialnością) i art. 483 par. 2 k.s.h. (dla spółek akcyjnych). Osoby te powinny przy wykonywaniu obowiązków dołożyć staranności wynikającej z zawodowego charakteru swojej działalności.

— Staranność jest tutaj kryterium oceny legalności działania członków rady nadzorczej. Na pewno dokładnie przeanalizuje to sąd w procesie o naprawienie szkody. Jeżeli członek rady nadzorczej nie wykonuje swoich obowiązków jak profesjonalista, powinien liczyć się z poniesieniem surowej odpowiedzialności, czyli na przykład zapłaty wysokiego odszkodowania spółce, jej wspólnikom lub akcjonariuszom, a w niektórych przypadkach także osobom trzecim — wyjaśnia Radosław L. Kwaśnicki.

Brak odpowiedzialności

Członek rady nadzorczej odpowiada wobec spółki za szkodę wyrządzoną w wyniku działania lub zaniechania sprzecznego z prawem lub postanowieniami umowy czy statutu spółki.

— Członek rady nadzorczej musi udowodnić przed sądem swoją niewinność. Z kolei powód musi udowodnić istnienie szkody oraz związku przyczynowego — wyjaśnia Michał Wysocki.

Nie zawsze członkowie rad nadzorczych odpowiadają za swoje działania w spółkach.

— W zasadzie nie ponoszą na przykład odpowiedzialności z tytułu zaległości podatkowych spółki, niezapłaconych składek ZUS czy niezgłoszenia w terminie wniosku o ogłoszenie upadłości. Dotyczy to również niezaspokojonych zobowiązań w spółkach z ograniczoną odpowiedzialnością — tłumaczy Marcin Macieszczak.

Od członków rad nadzorczych kodeks spółek handlowych wymaga dokładnie takiego samego profesjonalizmu jak od członków zarządów, choć dość powszechnie przyjmuje się — jak widać bezpodstawnie — że surowe zasady odpowiedzialności obowiązują jedynie tych drugich.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Albert Stawiszyński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy