Najpierw umowa, potem robota

opublikowano: 31-01-2016, 22:00

Organizacje przedsiębiorców popierają propozycje rządu, wymierzone w zatrudnianie na czarno. Wolałyby jednak niższe koszty pozapłacowe

Elżbieta Rafalska, minister rodziny, pracy i polityki społecznej, ma powody do zadowolenia. Przedsiębiorcy nie sprzeciwiają się propozycjom kierowanego przez nią resortu, zmierzającym do eliminacji zjawiska pracy na czarno. Największe organizacje pracodawców dostrzegają konieczność walki z tą patologią i popierają pomysł nałożenia na firmy obowiązku podpisywania umów o pracę oraz przedstawiania na piśmie warunków zatrudnienia jeszcze przed podjęciem obowiązków przez pracowników.

Ministerstwo pracy, kierowane przez Elżbietę Rafalską, twierdzi, że zatrudnianie na czarno przez nieuczciwych przedsiębiorców kwitnie dzięki łatwości obchodzenia przepisów. Wkrótce ma się to zmienić.
Zobacz więcej

BĘDZIE TRUDNIEJ:

Ministerstwo pracy, kierowane przez Elżbietę Rafalską, twierdzi, że zatrudnianie na czarno przez nieuczciwych przedsiębiorców kwitnie dzięki łatwości obchodzenia przepisów. Wkrótce ma się to zmienić. Marek Wiśniewski

— Obecne regulacje mogły prowadzić do prób obejścia prawa i przedłużania zatrudniania pracowników „na próbę”, bez formalnego potwierdzenia warunków zatrudnienia. Proponowana zmiana zabezpieczy ich interesy i pozwoli uniknąć tzw. syndromu pierwszej dniówki — uważa Zbigniew Żurek, wiceprezes Business Center Club.

Obecne przepisy mówią, że firma musi podpisać umowę z pracownikiem i przedstawić mu warunki zatrudnienia najpóźniej do końca pierwszego dnia pracy. Zdaniem Państwowej Inspekcji Pracy (PIP), następstwem tej regulacji jest syndrom pierwszej dniówki — bardzo często podczas kontroli firmy tłumaczą się, że to pierwszy dzień pracy pracownika i przed końcem podpiszą stosowną umowę. Ministerstwo pracy podaje, że aż 18 proc. skontrolowanych przedsiębiorców powierzało pracę bez podpisanej umowy i przedstawienia na piśmie warunków.Z raportów PIP wynika, że najwięcej przypadków nielegalnego zatrudnienia jest w transporcie, magazynowaniu, zakwaterowaniu, gastronomii, edukacji, informacji i komunikacji, obsłudze rynku nieruchomości.

Wszyscy skorzystają

Właśnie w takie firmy wymierzone są zmiany. Projekt nowelizacji Kodeksu pracy jest na etapie uzgodnień międzyresortowych i konsultacji społecznych. Resort pracy chce nałożyć na ponad 4 mln przedsiębiorców, zatrudniających 16 mln osób, obowiązek podpisywania z pracownikami umów jeszcze przed pierwszym dniem pracy oraz przedstawiania im na piśmie warunków zatrudnienia, zanim przystąpią do wykonywania obowiązków. Kto się nie zastosuje, zapłaci do 30 tys. zł grzywny.

— Popieramy propozycję ministerstwa, bo zmierza we właściwym kierunku. Jest korzystna dla uczciwych pracodawców, bo firmy zatrudniające na czarno mają niższe koszty — mówi Andrzej Stępnikowski, ekspert Związku Rzemiosła Polskiego.

Pozytywnie o projekcie wypowiada się Konfederacja Lewiatan. — Zgadzamy się z kierunkiem proponowanych rozwiązań, mającym przeciwdziałać nielegalnemu zatrudnianiu. Należy walczyć z szarą strefą, która powoduje nieuczciwą konkurencję i przynosi straty budżetowi państwa oraz wpływa demoralizująco na społeczeństwo — zauważa Grażyna Spytek-Bandurska, ekspert Lewiatana. Projekt ma też poparcie Pracodawców RP.

Jest jednak kilka „ale”

Mimo poparcia kierunku nowelizacji biznes powątpiewa w skuteczność zmian.

— Będą tacy, którzy nie przestraszą się kar i znajdą sposoby ominięcia przepisów. Dlatego najskuteczniejszą metodą walki z zatrudnianiem na czarno jest obniżenie pozapłacowych kosztów pracy. Rząd powinien iść w tym kierunku — sugeruje Andrzej Stępnikowski. Tak samo uważa Arkadiusz Pączka, ekspert Pracodawców RP.

— Zaproponowane w projekcie rozwiązanie nie wyeliminuje całkowicie zjawiska pracy na czarno czy też wykonywania pracy na podstawie umów cywilnoprawnych. Ograniczenie tego problemu wymaga nie tyle zmian w zakresie wymogów formalnych dotyczących zatrudnienia, ile zmniejszenia pozapłacowych kosztów pracy i innych obciążeń po stronie pracodawców. To jedyny skuteczny sposób na redukcję szarej strefy — twierdzi Arkadiusz Pączka.

Organizacje przedsiębiorców apelują o wydłużenie vacatio legis nowelizacji co najmniej do 6 tygodni (projekt zakłada tylko 14 dni), aby wszystkie polskie firmy miały czas na przygotowanie i zmodyfikowanie oprogramowania.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Królak

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Prawo / Najpierw umowa, potem robota