Najpierw umowa, potem robota

Organizacje przedsiębiorców popierają propozycje rządu, wymierzone w zatrudnianie na czarno. Wolałyby jednak niższe koszty pozapłacowe

Elżbieta Rafalska, minister rodziny, pracy i polityki społecznej, ma powody do zadowolenia. Przedsiębiorcy nie sprzeciwiają się propozycjom kierowanego przez nią resortu, zmierzającym do eliminacji zjawiska pracy na czarno. Największe organizacje pracodawców dostrzegają konieczność walki z tą patologią i popierają pomysł nałożenia na firmy obowiązku podpisywania umów o pracę oraz przedstawiania na piśmie warunków zatrudnienia jeszcze przed podjęciem obowiązków przez pracowników.

BĘDZIE TRUDNIEJ:
Zobacz więcej

BĘDZIE TRUDNIEJ:

Ministerstwo pracy, kierowane przez Elżbietę Rafalską, twierdzi, że zatrudnianie na czarno przez nieuczciwych przedsiębiorców kwitnie dzięki łatwości obchodzenia przepisów. Wkrótce ma się to zmienić. Marek Wiśniewski

— Obecne regulacje mogły prowadzić do prób obejścia prawa i przedłużania zatrudniania pracowników „na próbę”, bez formalnego potwierdzenia warunków zatrudnienia. Proponowana zmiana zabezpieczy ich interesy i pozwoli uniknąć tzw. syndromu pierwszej dniówki — uważa Zbigniew Żurek, wiceprezes Business Center Club.

Obecne przepisy mówią, że firma musi podpisać umowę z pracownikiem i przedstawić mu warunki zatrudnienia najpóźniej do końca pierwszego dnia pracy. Zdaniem Państwowej Inspekcji Pracy (PIP), następstwem tej regulacji jest syndrom pierwszej dniówki — bardzo często podczas kontroli firmy tłumaczą się, że to pierwszy dzień pracy pracownika i przed końcem podpiszą stosowną umowę. Ministerstwo pracy podaje, że aż 18 proc. skontrolowanych przedsiębiorców powierzało pracę bez podpisanej umowy i przedstawienia na piśmie warunków.Z raportów PIP wynika, że najwięcej przypadków nielegalnego zatrudnienia jest w transporcie, magazynowaniu, zakwaterowaniu, gastronomii, edukacji, informacji i komunikacji, obsłudze rynku nieruchomości.

Wszyscy skorzystają

Właśnie w takie firmy wymierzone są zmiany. Projekt nowelizacji Kodeksu pracy jest na etapie uzgodnień międzyresortowych i konsultacji społecznych. Resort pracy chce nałożyć na ponad 4 mln przedsiębiorców, zatrudniających 16 mln osób, obowiązek podpisywania z pracownikami umów jeszcze przed pierwszym dniem pracy oraz przedstawiania im na piśmie warunków zatrudnienia, zanim przystąpią do wykonywania obowiązków. Kto się nie zastosuje, zapłaci do 30 tys. zł grzywny.

— Popieramy propozycję ministerstwa, bo zmierza we właściwym kierunku. Jest korzystna dla uczciwych pracodawców, bo firmy zatrudniające na czarno mają niższe koszty — mówi Andrzej Stępnikowski, ekspert Związku Rzemiosła Polskiego.

Pozytywnie o projekcie wypowiada się Konfederacja Lewiatan. — Zgadzamy się z kierunkiem proponowanych rozwiązań, mającym przeciwdziałać nielegalnemu zatrudnianiu. Należy walczyć z szarą strefą, która powoduje nieuczciwą konkurencję i przynosi straty budżetowi państwa oraz wpływa demoralizująco na społeczeństwo — zauważa Grażyna Spytek-Bandurska, ekspert Lewiatana. Projekt ma też poparcie Pracodawców RP.

Jest jednak kilka „ale”

Mimo poparcia kierunku nowelizacji biznes powątpiewa w skuteczność zmian.

— Będą tacy, którzy nie przestraszą się kar i znajdą sposoby ominięcia przepisów. Dlatego najskuteczniejszą metodą walki z zatrudnianiem na czarno jest obniżenie pozapłacowych kosztów pracy. Rząd powinien iść w tym kierunku — sugeruje Andrzej Stępnikowski. Tak samo uważa Arkadiusz Pączka, ekspert Pracodawców RP.

— Zaproponowane w projekcie rozwiązanie nie wyeliminuje całkowicie zjawiska pracy na czarno czy też wykonywania pracy na podstawie umów cywilnoprawnych. Ograniczenie tego problemu wymaga nie tyle zmian w zakresie wymogów formalnych dotyczących zatrudnienia, ile zmniejszenia pozapłacowych kosztów pracy i innych obciążeń po stronie pracodawców. To jedyny skuteczny sposób na redukcję szarej strefy — twierdzi Arkadiusz Pączka.

Organizacje przedsiębiorców apelują o wydłużenie vacatio legis nowelizacji co najmniej do 6 tygodni (projekt zakłada tylko 14 dni), aby wszystkie polskie firmy miały czas na przygotowanie i zmodyfikowanie oprogramowania.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Królak

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Prawo / Najpierw umowa, potem robota