Najszybszy klasyk świata

  • Tomasz Kolecki-Majewicz
26-11-2015, 22:00

Systematyka degustacji wina jest jedną z podstaw nauki o tej substancji. Każdy jej miłośnik chciałby ją znać i umieć wykorzystać. Nieważne którą, jest ich bowiem kilka.

Najbardziej cenione są systematyki stworzone przez Court of Master Sommeliers — WSET i ASI. Choć mają wiele cech wspólnych, to w pewnych elementach różnią się zasadniczo. Jedno jest niemal identyczne — baza win klasycznych, służących jako wzory stylistyczne i klimatyczne. Swoje dwa grosze dorzuciła Nowa Zelandia, lokując wśród nich szablony Savignon Blanc i Pinot Noir.

Jakby tego było mało — w pierwszym przypadku śmiało można postawić tezę, że popularnością i rozpoznawalnością kopia bije oryginał. „Co w tym dziwnego?” — zapyta niejeden. Niby nic, a jednak… Historia wina na obydwu wyspach Nowej Zelandii — Południowej i Północnej, rozpoczęła się podobno w połowie XIX w. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, by od razu o tej dacie zapomnieć.

Naprawdę bowiem winna przygoda kraju wystartowała w latach 70. XX stulecia. Nie trzeba być Pitagorasem, by się doliczyć, że przy maksymalnej elastyczności mówimy o półwieczu. W dziejach wina to mgnienie oka, a w dziejach win Nowego Świata — najkrócej ze wszystkich rozpoznawalnych na półkach. Początkowo nowozelandzcy winiarze skupili się na klasykach: Chardonnay, Merlot, Cabernet Sauvignon, potem na Sauvignon Blanc i Pinot Noir. I pewnie w takim kierunku sprawy by się rozwijały, gdyby nie różnorodność klimatu i zachwyty krytyków aromatyczną bielą z Marlborough.

Pierwszy zagwarantował w kilku regionach, z Martinborough i Hawkes Bay na czele, idealne warunki do uprawy najbardziej kapryśnej odmiany, pozwalając na zgoła europejską aparycję w parze z solidną materią. Podobnie sprawa się ma z Sauvignon Blanc — występuje niemal w każdym zakątku kraju, lecz to naburmuszone, aromatyczne, oszałamiające wina z Marlborough dały Nowej Zelandii nieśmiertelną sławę i… komercyjny sukces w każdym zakątku kuli ziemskiej. Winiarska mapa kraju i statystyki upraw nie pozostawiają wątpliwości, jak szybko ewoluowały preferencje winiarzy i konsumentów.

W zaledwie dwie dekady Savignon z roli młodszego brata stał się hegemonem, Pinot Noir z Kopciuszka wyrósł na królewnę, Chardonnay i bordoskie czerwienie ulokowały się w swoich enklawach w pobliżu dzielącego wyspy przesmyku, a na ring wkroczyły nowe piękności: Gewurztraminer, Riesling i Pinot Gris w szatach z bieli, prowadząc za uzdę czarnego rumaka — Syrah, którego daremnie porównywać z dziełami sąsiadów zza morskiej miedzy.

Lepiej skierować myśli na północ, gdzie hen, daleko leżą rodańskie winnice. Klimatycznie i geologicznie Nowa Zelandia ma wszelkie predyspozycje, by łączyć elegancję i urok — dużo słońca za dnia i orzeźwiające, chłodne noce, słuszny ruch powietrza, mnóstwo wzgórz i dolin, a na koniec: wspaniałe podłoża, wśród których najsłynniejsze jest greywacke — aluwialna gleba pełna skamielin. A kto się dziwi zakrętkom na nowozelandzkich winach lub ujmuje im przez to klasy, niechaj przestanie. Ze względu na dystans do pokonania i czyhające niebezpieczeństwa, nowoczesne technologie zamknięcia dają flaszkom szansę dotarcia do nas w doskonałym stanie. &

© Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Tomasz Kolecki-Majewicz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Najszybszy klasyk świata