Narkiewicz wygrał bitwę,ale wojny jeszcze nie

opublikowano: 27-06-2012, 00:00

Walne Mostostalu Export uchwaliło emisję akcji. Głosować nie mógł były szef spółki – Michał Skipietrow

Miało być gorąco i było. Na wczorajszym walnym zgromadzeniu akcjonariuszy Mostostalu Export (ME) kolejny raz starli się Michał Skipietrow, były wieloletni szef spółki i jej akcjonariusz, z Pawłem Narkiewiczem, członkiem zarządu ME, kontrolującym obecnie budowlaną spółkę. Atmosferę spotkania podgrzała decyzja zarządu, który kilka dni temu zdecydował, że Michał Skipietrow i kojarzeni z nim akcjonariusze (Niels Bonn, były wiceprzewodniczący rady nadzorczej, i Zofia Szwed, była dyrektor finansowa spółki) nie będą mogli wykonywać prawa głosu z akcji.

— Zdaniem zarządu, ta trójka akcjonariuszy działa w porozumieniu, którego nie ujawniła, choć miała taki obowiązek — tłumaczyła na walnym decyzję Agnieszka Jankowska, członek zarządu ME. Powołała się przy tym na art. 89 par. 1 ustawy o ofercie publicznej. A ten zakazuje głosowania akcjonariuszom, niewypełniającym obowiązków informacyjnych, dotyczących przekraczania ustawowych progów. Skipietrow zapewniał, że nawet przy uznaniu, iż działał razem z Bonnem i Szwed, do przekroczenia żadnego z progów nie doszło.

Mniejszy może więcej

Ruch zarządu ME miał dla przebiegu wczorajszego walnego kolosalne znaczenie. Gdyby nie on, to Szwed, Skipietrow i Bonn mieliby ponad 53,5 proc. głosów, czyli większość. Nie otrzymali jednak urządzeń do oddawania głosów i w efekcie już na starcie walnego przytłaczającą większość uzyskał Narkiewicz i jego stronnicy. Prawnicy Skipietrowa zareagowali obstrukcją. Próbowali możliwie długo przeciągać procedowanie nad porządkowymi punktami obrad i jak się wkrótce okazało — nie była to sztuka dla sztuki. Równocześnie z walnym zebrał się bowiem sąd, do którego trafiły pisma Szwed, Skipietrowa i Bonna o zawieszenie wykonalności uchwały zarządu. Tuż po 11 na salę obrad trafił odpis postanowienia sądu, który przychylił się do wniosków trójki akcjonariuszy. Sąd oparł się m.in. na występującym w doktrynie poglądzie, że pozbawić głosu akcjonariuszy może tylko sąd, a nie zarząd.

Choć wywołało to ogromne zamieszanie, przełom nie nastąpił. Wynajęty przez władze ME przewodniczący obrad — Grzegorz Maj — uznał, że nie ma podstawformalnych, by Szwed, Skipietrow i Bonn dostali urządzenia do głosowania. Po tej decyzji trójka zainteresowanych, wraz z towarzyszącymi im prawnikami, opuściła zgromadzenie.

Niepewna emisja

Narkiewicz i jego poplecznicy bez problemu przegłosowali kolejne uchwały, m.in. o braku absolutorium dla członków byłego zarządu i rady nadzorczej spółki. Uchwalili też podwyższenie kapitału ME w drodze emisji 91,4 mln akcji z wyłączeniem prawa poboru (teraz kapitał dzieli się na 44,6 mln papierów).

— ME pilnie potrzebuje gotówki. Jeśli jej nie otrzyma, upadnie. Kontrolowana przeze mnie Calatrava Capital jest gotowa do objęcia akcji z nowej emisji — mówi Paweł Narkiewicz.

Dla dalszych losów ME kluczowa będzie decyzja sądu rejestrowego. Jeśli zarejestruje podwyższenie kapitału i inne uchwały kontrowersyjnego walnego, Narkiewicz zatriumfuje. Już zapowiada szybki finał wielomilionowego sporu z miastem Warszawa o nieterminowe oddanie hali sportowej na Ursynowie i przejęcia mniejszych spółek deweloperskich. Michał Skipietrow zapowiada jednak, że na wszelkie sposoby będzie podważał decyzje bezprawnego, jego zdaniem, walnego. Nie tylko w sądzie, ale też z pomocą prokuratury i Komisji Nadzoru Finansowego.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu