Sygnał do wzrostu nadszedł z Azji, gdzie w końcu sesja zakończyła się pozytywnie — japoński Nikkei 225 wzrósł o 2,7 proc., odbijając się od ośmiomiesięcznego minimum, a wartość indeksu Shanghai Composite wzrosła o 0,48 proc. i cały czas utrzymuje się powyżej psychologicznego poziomu 3000 pkt.
Europejscy inwestorzy szybko podchwycili tendencję i sesja na największych giełdach w Europie rozpoczęła się od pokaźnej luki wzrostowej, a w kolejnych godzinach kupujący uzyskiwali jeszcze większą przewagę. O godz. 16 niemiecki indeks DAX zyskiwał 2,5 proc., jednak liderem w Europie był portugalski indeks PSI20, który wzrósł o prawie 3 proc. WIG20 zyskiwał natomiast 1 proc. Motorem napędowym był KGHM, który korzysta z odbicia na rynku surowcowym, ze szczególnym uwzględnieniem miedzi, której cena wzrosła wczoraj o ponad 4 proc.
Na rynku walutowym zauważalna była przede wszystkim słabość euro.
Dane o inflacji HICP ze strefy euro były rozczarowujące, w ujęciu rocznym wskazując na deflację. Jest to kolejny argument dla zwolenników scenariusza rozszerzenia programu luzowania ilościowego QE w strefie euro, który na razie zdaje się nie przynosić oczekiwanych efektów. Na drugim biegunie znajdują się waluty surowcowe, które umacniają się w wyniku odbicia cen na tym rynku.
Kalendarz makroekonomiczny w czwartek jest raczej skromny — to indeksy PMI ze skandynawskich gospodarek oraz indeks ISM dla amerykańskiego przemysłu. Inwestorzy czekają na piątkowe dane NFP Payroll, które mogą okazać się kluczowe w kontekście terminu podwyżki stóp procentowych w USA. © Ⓟ