W czasie, gdy zmagamy się z dwucyfrową inflacją i gdy spowolnienie gospodarcze jest nieuchronne, Polska nie ma ministra finansów (przejściowo jego obowiązki przyjął premier). Mamy jednak prezesa banku centralnego, którego kadencja 2016-22 upływa 21 czerwca. Prezydent zgłosił kandydaturę Adama Glapińskiego na jego drugą (i ostatnią) kadencję z wyprzedzeniem, zatem najwyższy czas, aby Sejm również bez zbędnej zwłoki rozstrzygnął sprawę powołania prezesa NBP na lata 2022-28.
Nie spieszy się do tego nie tylko opozycja, lecz nawet niespójna koalicja rządowa. Jaki to sygnał dla rynków? Brak pewności, kto w czerwcu obejmie stery NBP nie sprzyja stabilności polskiego złotego. Politycy powinni zatem jak najszybciej rozstrzygnąć: albo powierzają misję na drugą sześciolatkę Adamowi Glapińskiemu, albo Andrzej Duda ma zgłaszać innego kandydata. Polska gospodarka potrzebuje szybkiej decyzji.
