NBP chce podpisać wielomilionową umowę z ComputerLandem na serwisowanie systemów informatycznych. Tymczasem raport NIK zwraca uwagę na niejasne umowy z CL i wysokie koszty banku. Według informacji "Życia Warszawy", kierownictwo NBP finalizuje już rozmowy dotyczące serwisowania przez ComputerLand SA systemów informatycznych NBP, w tym Zintegrowanego Systemu Księgowego.
Rzekomo - pisze dziennik - kontrakt ma opiewać na sumę od 50 do 70 mln zł. Kierownictwo NBP jest gotowe na taki wydatek mimo krytycznego stanowiska NIK.
W ub.r. kontrolerzy NIK sprawdzający system gospodarki własnej banku odkryli m.in., że ComputerLand niemal zmonopolizował dostawy usług informatycznych. Prócz tego NIK zwracał uwagę na wysokie koszty informatycznych usług serwisowych i niejasno sformułowane umowy z dostawcami tych usług, w tym CL.
"Taką kontrolę przeprowadzamy co roku. Nie jest tajna, ale z tej kontroli nie opracowujemy odrębnej informacji i nie upubliczniamy jej. To oznacza, że obowiązuje mnie tajemnica kontrolerska i nie mogę nic na ten temat opowiedzieć" ş mówi gazecie dyrektor Departamentu Budżetu i Finansów NIK, który sprawował pieczę nad raportem, Waldemar Długołęcki.
Dziennikarzom "ŻW" udało się jednak dotrzeć do raportu oznaczonego klauzulą niejawności. Wynika z niego, że "koszty usług serwisowych, realizowanych przez firmę ComputerLand SA, stanowiły ponad 72 proc. całości kosztów obcych usług serwisowych w zakresie informatyki NBP. Rocznie wyniosły one 47,1 mln zł". Oznacza to, że średnio dziennie NBP wydawał blisko 130 tys. zł na te usługi, płacąc także za samą gotowość CL.
Choć nie sprawdzano jakości usług CL, to jednak uwagę kontrolerów zwróciła umowa banku dotycząca serwisu Systemu Gospodarki Własnej NBP. Znalazły się w niej bowiem zapisy ograniczające odpowiedzialność wykonawcy za niewywiązanie się lub nienależyte wykonanie umowy. Nie określono też szczegółowych procedur kwalifikowania usterek i osób za to odpowiedzialnych. Więcej na ten temat w "Życiu Warszawy".