Nie będziemy drugą e-Estonią

opublikowano: 09-10-2019, 22:00

Poczta Polska za sprawą elektronicznych doręczeń ma odegrać kluczową rolę w cyfryzacji kraju. Łatwo jednak nie będzie

W niedalekiej przyszłości urzędnicy przestaną wysyłać listy przedsiębiorcom i obywatelom, a zaczną wysyłać e-listy. Pod koniec września rząd przyjął projekt ustawy o elektronizacji doręczeń, w myśl którego komunikacja między państwem a ludźmi ma stać się w pełni cyfrowa. Cel nie zostanie jednak zrealizowany od razu, tylko krok po kroku. A kroki te, jak wynika z przeprowadzonej podczas Kongresu 590 debaty „Cyfryzacja państwa — rola narodowych operatorów”, nie będą łatwe.

Zmiana modelu

Ministerstwo Cyfryzacji podaje, że mimo lat pracy nad elektronicznymi metodami kontaktu obywateli z państwem w 2017 r. tylko 31 proc. osób w wieku 16-74 lata skontaktowało się z administracją publiczną za pomocą jednego z elektronicznych systemów. Chodzi głównie o ePUAP, którego skalę wykorzystania resort nazywa „niesatysfakcjonującą”. Ustawa o elektronizacji doręczeń ma to zmienić. Po jej wprowadzeniu podmioty publiczne będą nadawać i odbierać korespondencję wyłącznie w formie elektronicznej. Listy wysłane za pomocą specjalnych skrzynek będą miały taki sam status prawny jak polecone. Cały system obsługiwać będzie Narodowy Operator Cyfrowy (NOC), którym — przynajmniej w pierwszych latach — będzie Poczta Polska (PP). I to Poczta w ramach tzw. usługi hybrydowej ma przekazywać papierową korespondencję tym, którzy z elektronicznych skrzynek nie będą chcieli korzystać.

— Licząc bardzo z grubsza, mamy w Polsce około 1 mld listów rocznie, z czego 250 mln to listy polecone, a 100 mln — polecone ze zwrotnym potwierdzeniem odbioru. W praktyce tylko ostatnie mają być zastąpione przez e-doręczenia. Nie spodziewajmy się więc, że rządowa skrzynka stanie się podstawowym narzędziem komunikacji dla obywateli. Będzie na pewno ważna w krwiobiegu prawnym i gospodarczym, ale nie zastąpi w całości tradycyjnej korespondencji. Ministerstwo Cyfryzacji oczekuje, że w ciągu kilku lat dojdziemy do 40-procentowego ucyfrowienia — powiedział Karol Krzywicki, wiceprezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej (UKE) ds. rynku pocztowego.

Finansowe zgrzyty

Jak w praktyce będzie wyglądało wdrażanie elektronicznych doręczeń, nie wiadomo. Ustawa musi zostać przyjęta przez parlament, a istotne kwestie zostaną uregulowane w rozporządzeniach. Wśród nich jest m.in. wzbudzająca kontrowersje wysokość stawek, które urzędy będą płacić za wysłane za pośrednictwem systemu e-listy (dla obywateli będą one darmowe). Według Konfederacji Lewiatan za pomocą takich płatności państwo będzie wspierać finansowo Pocztę Polską bez uwzględnienia mechanizmów wolnorynkowych.

— W kontekście finansowym ważne jest to, że ustawa nie daje Poczcie Polskiej żadnych dodatkowych pieniędzy na przygotowanie się do pełnienia roli NOC. Robimy więc to cały czas ze środków własnych, przy założeniu, że pieniądze pojawią się dopiero wtedy, gdy zaczniemy obsługiwać elektroniczną korespondencję. W takich krajach jak Francja czy Włochy krajowe poczty dostały bardzo duże dotacje na uruchomienie porównywalnych systemów — podkreślił Tomasz Janka, wiceprezes Poczty Polskiej ds. rozwoju.

Według Andrzeja Sadowskiego, szefa Centrum im. Adama Smitha, przy projektach takich jak ten słowo „dotacja” nie powinno być używane.

— Nie chodzi tu w praktyce o dotację dla spółki, ale o inwestycję w infrastrukturę państwową, którą będzie obsługiwać Poczta Polska. Te usługi cyfrowe mają przede wszystkim oszczędzać czas obywatelom, ułatwiać kontakt z państwem i zwiększać dostępność. Poczta Polska ma historyczną szansę na zbudowanie ważnego systemu, który dzięki „rencie opóźnieniowej”, czyli podobnej jak w polskiej bankowości korzyści z tego, że wdraża się najnowsze rozwiązania z pominięciem etapów przejściowych, będzie integrował całą komunikację państwa z obywatelami. Na przykładzie Estonii widać, jak korzystne dla całej gospodarki może być takie upraszczanie i ujednolicanie procedur — stwierdził Andrzej Sadowski.

Kłopotliwe inspiracje

Estonia często przywoływana jest jako przykład najbardziej udanej cyfryzacji państwa w Unii Europejskiej. Przedstawiciele PP przestrzegają jednak przed ślepym naśladownictwem.

— Rozmawiałem z doradcą premiera Estonii ds. cyfryzacji na temat tego, co można zrobić w Polsce, i niestety dyskusja utknęła już na początku, bo proponowane przez nich rozwiązania nie przystają do Polski. Estonia ma mniej ludności niż województwo zachodniopomorskie, nie ma takiego problemu ze skalą kraju i rozproszeniem mieszkańców. Należy czerpać z dobrych wzorców, ale nie możemy skopiować wprost rozwiązania z jakiegokolwiek innego kraju — tłumaczył Tomasz Janka.

Wtórował mu wiceszef UKE.

— Przy tworzeniu ustawy o e-doręczeniach patrzono na systemy wdrożone w Czechach, Danii czy Estonii. Nie da się jednak przeskalować ich na Polskę. Musimy też zachować ciągłość instytucjonalną, więc nowy system trzeba budować na podstawie starych ram prawnych — zaznaczył Karol Krzywicki.

Państwowe bezpieczeństwo

Testy e-doręczeń w obrocie krajowym i zagranicznym mają ruszyć pod koniec 2020 r.,a zakończyć się w połowie 2022 r., gdy system ma być gotowy do szerokiego wdrożenia. Doświadczenia z opieszałą i kosztowną cyfryzacją państwowych molochów mogłyby sugerować, że cały proces szybciej, sprawniej i taniej zrealizowałby sektor prywatny. Przedstawiciele PP uważają jednak, że w niektórych obszarach państwowe jest lepsze niż prywatne.

— W dyskusji o e-doręczeniach pojawiają się pytania, czy rzeczywiście warto płacić za to Poczcie Polskiej — przecież chodzi o korespondencję elektroniczną, więc teoretycznie wystarczyłaby do niej zwykła skrzynka mailowa. Chyba jednak wszyscy zdajemy sobie sprawę z tego, że dane stały się dziś podstawowym towarem. Nad systemem musi więc czuwać ktoś, kogo kontroluje państwo, kto nie wycofa się bez względu na rentowność i kto nie będzie monetyzował go w niewiadomy sposób — podkreślił Tomasz Janka.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu