W poniedziałkowy poranek warszawskie byki próbowały zatrzeć fatalne wrażenie po przecenie z finiszu piątkowej sesji. Wyraźnie jednak brakowało im sił, a otoczenie rynkowe wzrostom nie sprzyjało. WIG20 na otwarciu zyskiwał 0,5 proc., ale szybko ruszył w dół i przed upływem pierwszej godziny handlu znalazł się pod kreską. Próby obrony piątkowego zamknięcia w okolicach 2900 punktów były skuteczne jedynie do południa. W drugiej połowie przewagę miała podaż. Indeks blue chipów tracił 0,2-0,3 proc. i nie był w stanie odrobić strat.
W pierwszych minutach sesji fason starały się trzymać spółki surowcowe. Akcje KGHM zyskiwały 1,5 proc., a walory Lotosu i PKN Orlen szły w górę po 0,5 proc. Papierom miedziowego kombinatu nieznacznie tylko ustępowały akcje Bogdanki, a rafineriom towarzyszyły walory Pekao i BRE Banku. Oba te banki szybko jednak popadły w niełaskę inwestorów, tracąc po 0,5 proc. O ponad 1 proc w dół szły akcje PKO BP. Walory Banku Handlowego zyskiwały jednak ponad 2 proc., podobnie jak akcje CEZ i Kernela. O prawie 2 proc. w dół szły papiery PGNiG, a ich śladem podążały akcje TVN. Pod koniec dnia pod kreską znalazły się papiery KGHM.
Na głównych giełdach europejskich nastroje już od rana były nienajlepsze. Po około 0,2 proc. spadały na otwarciu indeksy w Paryżu i Frankfurcie. Londyński FTSE dołączył do nich po kilkudziesięciu minutach. Podjęta około południa próba zwyżki zakończyła się niepowodzeniem. Najbardziej spadał wskaźnik w Atenach, który tracił ponad 2,5 proc. Na pozostałych parkietach skala spadków nie przekraczała kilku dziesiątych procent.
Handlu na giełdach nie zakłócały żadne dane makroekonomiczne. Na inwestorach nie zrobiły wrażenia informacje o zaakceptowaniu przez Muammara Kadafiego zaproponowanego przez kraje Unii Afrykańskiej planu zakończenia działań zbrojnych. Notowania ropy naftowej nieco spadły, jednak wciąż za baryłkę surowca trzeba było płacić około 126 dolarów.
W pierwszych minutach handlu na Wall Street indeksy zyskiwały po 0,2-0,4 proc. Ten niewielki optymizm amerykańskich inwestorów nie zmienił jednak sytuacji na naszym kontynencie. Za oceanem trwało oczekiwanie na początek sezonu publikacji wyników finansowych przez tamtejsze spółki. Indeksowi naszych blue chipów pod koniec sesji udało się wrócić ponad 2900 punktów. Zyskał ostatecznie 0,17 proc. Indeks szerokiego rynku nie zmienił swej wartości w porównaniu do piątkowego zamknięcia. mWIG40 spadł o 0,3 proc., a sWIG80 o 0,36 proc. Obroty wyniosły 753 mln zł.