Nie mija, choć przeminęło

Adam Sofuł
opublikowano: 2008-12-12 08:31

Dawno, dawno temu, za siedmioma morzami łez wylanych przez widzów, za siedmioma górami pieniędzy, które zarobiła, zaczęła się najpiękniejsza filmowa bajka.

Kino Loews Grand w Atlancie 15 grudnia 1939 r. szturmowały tysiące widzów. Niektóre źródła wspominają o 300 tys. Wejściówki po 10 dol. (normalny bilet kosztował 10-15 centów) na czarnym rynku osiągały dwudziestokrotne przebicie. Burmistrz Atlanty ogłosił trzy dni wol-ne od pracy i wezwał mieszkańców do przebierania się w stroje z epoki.

Premiera "Przeminęło z wiatrem" spełniła marzenia Davida O. Selznicka, który chciał stać się największym producentem filmowym wszech czasów. Był niewątpliwie jednym z największych. A "Przeminęło z wiatrem" okazało się największym hitem w historii kina.

Na początku było słowo
W połowie lat 20. choroby przykuły młodą dziennikarkę z Atlanty Margaret Mitchell do łóżka. Mąż przynosił jej z biblioteki naręcza książek, a Mitchell im więcej czytała, tym bardziej chciała napisać własną. Zaczęła w 1926 r. Pracowała nad powieścią w tajemnicy przez 10 lat. Kiedy w 1936 r. ujrzała światło dzienne, zrobiła furorę. Czytała ją cała  Atlanta, a wkrótce cały kraj.

Opowieść o losach Scarlett O’Hary, o wojnie secesyjnej, wreszcie o końcu pewnej epoki w dziejach Południa podbiła serca czytelników. Świat filmu nie mógł tego zlekceważyć. Gdy David O. Selznick dowiedział się, że do zakupu praw do ekranizacji przymierza się konkurencja, zalicytował ostro i wygrał. Wyłożył za prawa do książki 50 tys. dol.

Narodowy casting
Ekranizacja stała się sprawą wagi państwowej. Kompletowanie obsady zamieniło się w plebiscyt. Rolę Rhetta Butlera dostał Clark Gable, który pokonał m.in. Errola Flynna i Gary Coopera. Złośliwi twierdzą, że jemu na niej najbardziej zależało, bo potrzebował pieniędzy na rozwód. Wybór przyjęto z mieszanymi uczuciami. Margaret Mitchell twierdziła, że "Clark Gable nigdy nie był kandydatem na Rhetta, tutaj, na Południu", a gdy pytano ją, kto powinien zagrać tę postać, odpowiadała cierpko: Groucho Marx.

Gorzej szło z obsadą roli Scarlett O’Hary. W castingach przewinęło się 1,4 tys. aktorek, 400 dopuszczono do zdjęć próbnych (w tym takie sławy, jak: Lana Turner, Katharine Hepburn czy Joan Grawford). Selznick zaczął w grudniu 1938 r. zdjęcia, nie mając odtwórczyni. Pierwszymi kręconymi scenami był filmowany z siedmiu kamer pożar Atlanty. Myron Selznick, brat Davida, zaprosił na plan przybyłych z Anglii Laurence’a Oliviera i jego młodą kochankę Vivien Leigh. Myron miał klepnąć Davida w ramię i powiedzieć: Poznaj swoją Scarlett. Selznick odwrócił się i zobaczył idealną kandydatkę. To zapewne legenda — Leigh wybrano znacznie wcześniej, a casting był tylko zabiegiem marketingowym.

Wybór oburzył część Amerykanów, którzy mieli Selznickowi za złe, że symboliczną dla Ameryki postać zagra cudzoziemka. Ala Południowcy narzekali umiarkowanie: "Lepiej niech Scarlett gra Brytyjka niż jakaś cholerna Jankeska".

Twórczy chaos
Można się zastanawiać, jak "Przeminęło z wiatrem" w ogóle powstało. Nad scenariuszem pracowało kilkanaście osób (choć później Oscara dostał tylko jeden) i kilku reżyserów. Rozpoczął George Cykor, ale wkrótce został zwolniony na żądanie Gable’a, który obawiał się, że znany ze znakomitego reżyserowania aktorek Cykor zepchnie na drugi plan jego rolę. Selznick sprowadził z planu "Czarodzieja z Oz" Victora Fleminga, który jednak po kilku miesiącach przeżył załamanie nerwowe. Na planie pojawił się Sam Wood, ale nad filmem pracowało też kilku innych reżyserów. Nie zmieniał się tylko Selznick. I wówczas to on — producent — był na planie Bogiem.

Po wydaniu 4,25 mln dol. (wówczas trzeci najdroższy film w historii) i nakręceniu 88 godzin taśmy wybrano ostatecznie 222 minuty. Wzruszają do dziś (chociaż są dziwacy, co wolą np. "Parszywą dwunastkę"). I zarabiają. Po uwzględnieniu inflacji wpływy z rozpowszechniania (także na kasetach i DVD) wynoszą grubo ponad 2 mld dol. Zdobył osiem Oscarów (w tym pierwszy dla czarnoskórej aktorki Hattie McDaniel, która zresztą nie była na premierze, bo czarni nie mieli wstępu do kina Loews Grand), ale, co ważniejsze, podbił serca milionów widzów. Czyż nie na tym polega magia kina?

Możesz zainteresować się również: