Nie tylko GUS nie umie liczyć

Dane ze Zintegrowanego Systemu Rolniczej Informacji Rynkowej zamazują sytuację rynkową, zamiast pomóc ją ocenić — alarmują producenci jaj

Dane Głównego Urzędu Statystycznego (GUS), które służą potem do dalszych wyliczeń, podejmowania decyzji biznesowych itp., to niejedyna „statystyczna” bolączka przedsiębiorców. Część branży rolno-spożywczej alarmuje, że Zintegrowany System Rolniczej Informacji Rynkowej (ZSRIR) szkodzi im, zamiast wspierać w działaniu. ZSRIR to zbiór danych o poziomie cen artykułów rolno-spożywczych, m.in. jaj, zbóż, mięsa, tytoniu, chmielu, produktów mlecznych. Dane, które do niego trafiają, zbierane są przez resort rolnictwa, ośrodki doradztwa rolniczego, izby rolnicze, rynki hurtowe i giełdy, a cykliczne publikacje udostępniane są na stronie internetowej resortu.

Zobacz więcej

PRACA ZESPOŁOWA: Urzędnicy Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi, za który od czerwca odpowiada Jan Krzysztof Ardanowski, zbierają wespół z pracownikami ośrodków doradztwa rolniczego, izb rolniczych, rynków hurtowych i giełd dane do Zintegrowanego Systemu Rolniczej Informacji Rynkowej. Te — zdaniem niektórych przedstawicieli branży rolno-spożywczej — nie odpowiadają jednak rzeczywistości. Fot. Marek Wiśniewski

Jak we mgle

Przykładowo, jajo spożywcze klasy A w tygodniu zakończonym 22 lipca kosztowało 0,261 zł za sztukę, jak wynika z danych ZSRIR.

— To cena pozyskana z pakowni, przy czym wiemy, że w tym czasie producenci sprzedawali jaja po 18 gr za sztukę i niemożliwe jest, żeby aż 8 gr dołożyły do tej stawki pakownie, bo koszt pakowania to maksymalnie 2-3 gr za sztukę. To różnica, której nie da się niczym uzasadnić. Próbowaliśmy znaleźć tu regułę, np. jakąś wyimaginowaną marżę, liczoną proporcjonalnie — wtedy ceny w systemie różniłyby się zawsze od rynku, ale można by policzyć, o ile. Taka reguła też jednak nie występuje. Czasem różnice wynoszą ponad 40 proc., a czasem 10 proc. Ponadto nie zgadzają się kierunki zmian — zdarza się, że ceny w systemie maleją, choć na rynku rosną — twierdzi Mariusz Szymyślik, dyrektor Krajowej Izby Producentów Drobiu i Pasz (KIPDiP).

„Prowadzone w ramach ZSRIR badania cen sprzedaży jaj spożywczych opierają się na danych pochodzących wprost z dokumentów sprzedaży wystawionych przez zakłady pakowania. Ceny prezentowane w tygodniowych biuletynach informacyjnych »Rynek jaj spożywczych« są cenami średnimi ważonymi, co oznacza, że wpływ na poziom ostatecznie wyliczonej średniej ceny zwiększa się proporcjonalnie wraz ze wzrostem wielkości sprzedanego towaru. Trzeba również pamiętać, że prezentowana średnia cena ma wartość czysto informacyjną, co oznacza, że realnie na rynku występują zarówno ceny wyższe od podanej średniej, jak i niższe i jest to zjawisko zupełnie normalne. Ponadto, trudno odnieść się do jakichkolwiek zarzutów co do jakości cen prezentowanych w biuletynach informacyjnych ZSRIR, jeśli nie ma konkretnych dokumentów (np. faktura sprzedaży) potwierdzających zarówno cenę transakcji, jej wielkość, jak i nazwę podmiotu” — tłumaczy Małgorzata Książyk, rzecznik Ministerstwa Rolnictwa.

Mariusz Szymyślik podkreśla, że ZSRIR to jedyny oficjalny system informujący w Polsce o cenach jaj i jednocześnie system, który mocno szkodzi rynkowi.

— W efekcie więc producenci poruszają się jak we mgle i narażeni są na olbrzymie ryzyko. Przykładowo, przy podpisywaniu umów z sieciami handlowymi ustala się sztywne ceny albo ceny, które będą skorygowane o wiarygodny, rynkowy benchmark. Tego jednak nie ma. Gdy wybuchł skandal z fipronilem i ceny rynkowe poszły mocno w górę, to sieci handlowe, patrząc do systemu zintegrowanego, widziały spadek cen, a więc uznawały, że producenci ich oszukują. To naprawdę trudne sytuacje. Z danych z tego systemu korzystają też np. analitycy bankowi. Na tej podstawie prognozują, wyceniają czy oceniają biznesplany oraz udzielają różnych komentarzyrynkowych. W efekcie system, który ma informować, zapewniać przejrzystość, tylko destabilizuje rynek — przekonuje dyrektor KIPDiP. Jego izba zaczęła prace nad własnym systemem, ale na razie zbyt mało producentów przekazuje dane, by mógł on być skalowany na całą Polskę.

— Zbieramy je więc na własne potrzeby i zachęcamy kolejnych producentów do przystąpienia do niego — dodaje Mariusz Szymyślik.

Giełda i parametry

Dyrektor KIPDiP przyznaje, że w przypadku cen drobiu, którego producentów również reprezentuje izba, tak drastycznych różnic w ZSRIR nie widać. — Tu cena jest wypadkową pomiędzy ceną rynkową a ceną kontraktacyjną. Widoczne tendencje się jednak zgadzają — mówi Mariusz Szymyślik.

Większych zastrzeżeń nie mają producenci wieprzowiny i wołowiny.

— Taki problem nie jest szerzej w branży znany. Mogą występować drobne różnice, ale to tyle — twierdzi Witold Choiński, prezes Związku Polskie Mięso.

Mleczarze mają natomiast wątpliwości, ale też i inne rozwiązanie.

— To system, który nie ma wpływu na ceny i obrót, mamy inne źródła — globalnie to notowania z giełdy nowozelandzkiej, a w kraju dane dostarczane przez jedną z firm badawczych. W przypadku ZSRIR nie byliśmy przekonani co do wiarygodności niektórych danych — mówi Edward Bajko, prezes Spomleku.

Podobna sytuacja jest w przypadku tytoniu.

— Publikowane średnie ceny skupu liści tytoniu nie odzwierciedlają rzeczywistości, ale nie wpływa to bezpośrednio na plantatorów. Ceny skupu są oparte o parametry określone przy kontraktacji i zależą przede wszystkim od jakości poszczególnych partii tytoniu — mówi Przemysław Noworyta, dyrektor generalny Polskiego Związku Producentów Tytoniu.

W Związku Polskich Plantatorów Chmielu wskazują, że ZSRIR ma tylko część danych, dlatego nie pokazują one rynku. Związek Producentów Cukru w Polsce przyznaje, że branża korzysta z innych źródeł, więc nie odniesie się do tego, co pokazuje ZSRIR.

 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Nie tylko GUS nie umie liczyć