Nie tylko link sponsorowany

Ewa Kulesza
opublikowano: 26-07-2006, 00:00

Metoda promocji przez tzw. content pozwala bez nakładów poprawić pozycję strony internetowej w wynikach wyszukiwania.

Po artykule „Banner i link sponsorowany nową drogą do klienta” („Puls Biznesu” z 28 czerwca) czytelnik napisał do redakcji: „To, czego mi brakowało w tekście, to tzw. content, czyli praca nad tekstem, zawartością strony, która powoduje, że serwis jest widoczny w wyszukiwarkach na wysokich pozycjach bez żadnych reklam czy płatnego pozycjonowania”. Proszę bardzo — oto najważniejsze informacje o tej metodzie.

Jakie słowo lepsze

Pierwszym krokiem przedsiębiorcy, który ma firmową stronę WWW i chce rozpocząć promocję metodą content, jest wybór odpowiednich słów kluczowych. Jeszcze kilka lat temu normą było stosowanie jednego wyrazu. Taka strategia przechodzi do historii. Konkurencja w wyszukiwarkach bardzo się zaostrzyła, dlatego pozycjonowanie firmy hotelarskiej według słowa, np. „hotele”, nie ma sensu. Liczba wyników wyszukiwania, która ukaże się na ekranie komputera po wpisaniu takiego zapytania, jest tak ogromna, że przedsiębiorstwa giną w informacyjnej otchłani.

— Jeśli jednak zastosujemy frazę typu: „hotele w Gdyni blisko plaży” lub „Gdynia kwatery przy plaży”, liczba wyników wyszukiwania będzie ograniczona, a więc skuteczność pozycjonowania na taką frazę jest znacznie większa — doradza Tomasz Bar, redaktor portalu www.finanseosobiste.pl.

Zmieniają się także zwyczaje użytkowników sieci. Oczekują mniejszej liczby odpowiedzi, ale za to najbardziej odpowiadających ich potrzebom. Dlatego już w 2004 roku frazy jednowyrazowe wpisywane do wyszukiwarek stanowiły 19 proc. wszystkich zapytań, podczas gdy dwuwyrazowe — 32,6 proc., a trójwyrazowe — 25,6 proc. (źródło: OnetStat.com 2004). Ta tendencja pogłębia się. Warto więc się zastanowić, co mogą wpisać do wyszukiwarki internauci.

— Należy unikać słów branżowych, znanych tylko wąskim grupom zawodowym, a stosować słowa powszechnie używane — podpowiada Jacek Młodawski, współwłaściciel Inetmedia.

Często, ale z wdziękiem

Kolejnym krokiem jest odpowiednie sformułowanie tzw. metadanych, czyli opisów wyświetlających się pod tytułem znalezionego artykułu.

— Opis ma zachęcić do kliknięcia i odwiedzenia strony internetowej — wyjaśnia Tomasz Bar.

Nie można zapomnieć o wybranym słowie kluczowym — trzeba je umieścić w zgrabnym wyrażeniu.

— W swoim serwisie przy haśle „rekomendacje giełdowe” zastosowałem metadane: „Nie wiesz, które akcje kupić? Naucz się odczytywać rekomendacje giełdowe. Informacje w nich zawarte mogą wydatnie pomóc w decyzjach” — mówi Tomasz Bar.

Warto się przyłożyć, bo im częściej dany wynik wyszukiwania jest klikany, tym szybciej jest indeksowany przez wyszukiwarkę i tym wyżej pokazuje się w kolejnych wynikach wyszukiwania.

Gdy to zrobimy, pozostaje napisać artykuł na określony temat.

— Sztuka w tym, aby w tekście, na przykład o akcjach, odpowiednio często występowało słowo „akcje”. Przy tym tekst musi być sformułowany naturalnie — podpowiada Tomasz Bar.

 

O co chodzi z tą naturalnością? Otóż nie wolno iść na łatwiznę i sztucznie nabijać słowa, powtarzając je np. 50 razy z rzędu. Grozi to usunięciem strony z katalogu. Powrót do łask wyszukiwarki może potrwać kilka miesięcy. Trzeba też pamiętać, że aplikacje w technologii flash służą uatrakcyjnieniu strony, ale nie odgrywają roli przy posługiwaniu się metodą content.

— Wyszukiwarka nie czyta zawartych w nich informacji, dlatego im więcej zwykłego tekstu, tym lepiej — zwraca uwagę Jacek Młodawski.

Nie każdy jest informatykiem

Do prowadzenia takiej kampanii reklamowej nie trzeba zaawansowanej wiedzy informatycznej. Można ją realizować za pomocą systemu zarządzania treścią. Pozwala on na samodzielne zmienianie treści strony dzięki wyraźnie wyodrębnionym miejscom na wstawienie słów kluczowych, metadanych i artykułów. Wszystkie strony WWW buduje się dziś dzięki takim systemom.

Kampania prowadzona metodą content umożliwia osiągnięcie wysokiej pozycji nawet na pierwszej stronie wyników wyszukiwania bez dodatkowych kosztów, poza ponoszonymi z tytułu posiadania strony internetowej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Ewa Kulesza

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu