Wyniki pierwszego etapu budowania Barometru Korupcji obrazują powyższe diagramy.
Instytut Pentor przeprowadził 500 telefonicznych wywiadów. 200 badanych firm stanowiło panel, wylosowany z czterech operatów —po 50 reprezentowało: spółki giełdowe, lokomotywy gospodarki z Listy 500, liderów jakości posiadających certyfikat ISO oraz dynamiczne Gazele Biznesu. Pozostałe 300 firm wylosowano z ogólnopolskiej próby reprezentatywnej.
Wychodzi na to, że polscy przedsiębiorcy generalnie uważają korupcję za poważne utrudnienie w działalności gospodarczej — w 6-stopniowej skali (szóstka jest najgorsza) średnia ich ocen wyniosła 4,2 pkt. Są przekonani, iż Polska dotknięta jest plagą korupcyjną zdecydowanie bardziej niż inne państwa Unii Europejskiej.
W tym kontekście wręcz zdumiewają odpowiedzi na niewygodne pytania, dotyczące zetknięcia się konkretnej firmy z jakąś propozycją korupcyjną. W odniesieniu do relacji z sektorem publicznym, czyli z urzędnikami, ponad 3/4 respondentów, w odniesieniu zaś do stosunków biznesowych ponad 2/3 — na własne uszy nigdy o czymś tak niecnym nie słyszało! Zatem jak to właściwie jest — w ujęciu ogólnym, teoretycznym, korupcja jest wszechogarniająca, ale w szczególnym, praktycznym, okazuje się marginesem. A może tajemnica tkwi w samym pytaniu, zadawanym telefonicznie i oczywiście tylko dla celów statystycznych, ale jednak konkretnej osobie, znanej z imienia i nazwiska...
Z danych wynika, że wbrew utartym poglądom, ograniczającym kategorię korupcji do kontaktów między sferą przedsiębiorczości a administracją publiczną — zachowania korupcyjne występują dość powszechnie również w stosunkach między firmami. Ba, relacje B2B są bardziej skażone!
Innego typu refleksje nasuwają się po analizie odpowiedzi na pytania — czy coś się zmieniło w obszarze korupcji przez rok miniony i czy coś może się zmienić w roku następnym. Przyszłość co prawda postrzegana jest odrobinę bardziej optymistycznie od przeszłości, ale ponad połowa respondentów ocenia, iż na antykorupcyjny przełom w Polsce nie ma w najbliższym czasie szans. Programowe exposé każdego kolejnego premiera zapowiada walkę o czystość urzędniczych rąk (patrz cytaty na str. 2), ale owe idealistyczne deklaracje nie wytrzymują konfrontacji z prozą życia.
Wiele wskazuje na to, że roztrząsanie spraw Rywina i Orlenu przed kamerami telewizyjnymi wywołało w środowiskach biznesowych pewien impuls nadziei — ale bardzo, bardzo słaby. Światełka w korupcyjnym tunelu nadal nie widać, po ciemku zaś lepiej się nie poruszać.