Nie wszyscy lekarze muszą brać łapówki

Wojciech Surmacz
opublikowano: 03-11-2000, 00:00

Nie wszyscy lekarze muszą brać łapówki

Z Agnieszką Szparą, dyrektorem generalnym Medicover Development, rozmawia Wojciech Surmacz

Zdaniem Agnieszki Szpary, łapówki biorą lekarze, którzy mało zarabiają i pracują w źle skonstruowanym systemie opieki medycznej. Problem ten nie istnieje w sektorze prywatnym tego typu usług. Nie każdy lekarz może jednak w nim znaleźć zatrudnienie, a zwłaszcza taki, który nie potrafi zrozumieć, że w medycynie najważniejszy jest... pacjent.

„Puls Biznesu”: Zapytam jak lekarz pacjenta: jak się Pani czuje?

Agnieszka Szpara: Zakładam, że rozpatrujemy sytuację, kiedy do lekarza przychodzi człowiek, który jest chory. W przeciwnym wypadku pańskie pytanie miałoby nieco inny kontekst.

„PB”: Rozpatrujemy ten pierwszy przypadek.

AS: Szczerze powiedziawszy, czuję się dobrze. Dziękuję.

„PB”: Ale mamy jesień, więc załóżmy, że łapie Pani grypę. Gdzie się Pani leczy?

AS: Korzystam z usług konkurencji, żeby sprawdzić, na ile nasze są lepsze. Oczywiście żartuję. Zdecydowanie ufam i wierzę w lekarzy, których mamy u siebie w firmie. Jeżeli chodzi o konkrety, to profilaktycznie się szczepimy i to daje duże efekty w zapobieganiu zachorowaniom na grypę. A Pan się szczepił?

„PB”: Oczywiście, ale nie w Medicover.

AS: O... to rzeczywiście przykre, bo nie wiadomo, jakie będą skutki. Powinien Pan pamiętać, że bardzo ważne jest kto szczepi. Musi to zrobić bardzo delikatna pielęgniarka.

„PB”: No tak, ale do rzeczy. Czy dużo macie klientów, którzy tak bezgranicznie ufają waszym lekarzom jak Pani?

AS: Działamy na rynku piąty rok, w tym czasie udało nam się przekonać do naszych usług 50 tys. osób. Jeżeli chodzi o stopień lojalności naszych klientów, to chyba też jest dobrze. Prawie wszyscy, którzy podpisywali z Medicover pierwsze umowy, nadal korzystają z naszych usług i mam wrażenie, że są z nich zadowoleni.

„PB”: Tych 50 tys. osób to ile firm?

AS: Jest to około 1,8 tys. firm z całej Polski.

„PB”: Jakie to są firmy: duże, małe, średnie?

AS: Bardzo różne. Trudno powiedzieć, że obsługujemy jakiś wyraźny profil firm. Ciężko też jednoznacznie określić, czy to są podmioty zagraniczne czy polskie.

„PB”: Czy oprócz firm macie klientów indywidualnych?

AS: Tak.

„PB”: Ilu?

AS: Około 2 proc. ogólnej liczby klientów.

„PB”: Jacy to są ludzie?

AS: Są to osoby, które stać na wydanie dodatkowych pieniędzy w zamian za pewien spokój, związany z opieką medyczną. Chcą mieć ten komfort, że 24 godziny na dobę, 365 dni w roku czeka na nie profesjonalista, gotowy nieść im pomoc w sytuacji zagrożenia zdrowia.

„PB”: Chce Pani przez to powiedzieć, że pod numerem telefonu 999 tak nie jest?

AS: Proszę tam zadzwonić i o to zapytać.

„PB”: Ilu lekarzy wyrzuciła Pani z pracy za łapówki?

AS: Za łapówki?

„PB”: Tak. Za to, że brali od pacjentów łapówki.

AS: Dlaczego pan myśli, że to lekarzy należy za to wyrzucać z pracy?

„PB”: No bo to chyba niezbyt ładnie z ich strony, tym bardziej że w środowisku polskich lekarzy są to ponoć dość częste przypadki.

AS: No tak. Ale myślę, że branie łapówek nie jest chorobą zawodową polskich lekarzy. Tutaj wszystko zależy od systemu, w którym lekarz jest zatrudniony. W Medicover nawet nie ma możliwości pomyśleć o braniu łapówek. Z drugiej strony, chyba nie musi on tego robić.

„PB”: Tak? A ile zarabia lekarz w prywatnej służbie zdrowia?

AS: Trudno to jednoznacznie określić. W tym przypadku system płac lekarzy nie opiera się wyłącznie na pensji podstawowej. Ich wynagrodzenie uzależnione jest też od stopnia ich popularności wśród pacjentów. Dlatego konkretna kwota tutaj nie padnie i pewnie ciężko byłoby ją tak w 100 procentach zdefiniować. Natomiast jest to na pewno stawka kilkakrotnie wyższa od średniej krajowej.

„PB”: Czyli nie muszą „brać”?

AS: Nie muszą. Łapówki pojawiają się tam, gdzie system opieki jest nieszczelny, a dostęp do usług jest tak skonstruowany, że przeciętny pacjent, by móc z nich skorzystać, musi zapłacić ekstra. Tak się czasami dzieje w szpitalach, gdzie na prosty zabieg trzeba czekać 3 miesiące.

Zdrowy Biznes
Bądź na bieżąco z informacjami dotyczącymi wpływu pandemii koronawirusa na biznes oraz programów pomocowych
ZAPISZ MNIE
×
Zdrowy Biznes
autor: Katarzyna Latek
Wysyłany nieregularnie
Katarzyna Latek
Bądź na bieżąco z informacjami dotyczącymi wpływu pandemii koronawirusa na biznes oraz programów pomocowych
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

„PB”: Mówiąc u nas, myśli Pani o Medicover, czy o całym sektorze prywatnych usług medycznych w Polsce?

AS: Nie będę się wypowiadała za inne firmy działające na tym rynku. Ja mówię wyłącznie o przedsięwzięciu, za które odpowiadam.

„PB”: Ciekawe, czy w Polsce są problemy z zatrudnieniem profesjonalnej kadry lekarskiej. Z kardiologami chyba nie, ale może brakuje wam dobrych ginekologów?

AS: Nigdy pan nie korzystał z usług ginekologów, to pewnie dlatego pan nie wie, czy są dobrzy, czy nie. Zresztą kardiologa chyba też pan nie odwiedzał.

„PB”: Akurat z usług kardiologa korzystałem.

AS: Aha... Jeżeli chodzi o podaż profesji lekarskiej na rynku pracy, to jest spora. Myślę, że lata funkcjonowania akademii medycznych w kilku miastach Polski doprowadziły do takiego stanu, że lekarze są i ze znalezieniem chętnych do pracy nie ma kłopotów. Problem pojawia się w momencie, kiedy wymagamy, żeby lekarze, którzy chcą pracować w Medicover, reprezentowali sobą pewną wartość i świadczyli usługę na wysokim poziomie. Patrzymy na to od strony serwisowej i czysto merytoryczno-lekarskiej. Żeby mieć poczucie, że ludzie, których przyjmujemy do pracy są właściwi, staramy się prowadzić dość selektywną politykę rekrutacji.

„PB”: Jaka jest jej forma?

AS: Po pierwsze sprawdzamy referencje, udzielane w innych miejscach pracy. Proszę pamiętać, że cały świat boryka się z lekarzami, którzy potrafią wyrządzać ludziom krzywdę. Następnie przeprowadzamy test wiedzy merytorycznej. A jeżeli chodzi o kwestie serwisowe, nasi lekarze przechodzą wewnętrzny cykl szkoleń, z których muszą zdać egzamin. Jeżeli tego nie zrobią, to niestety, już nam się zdarzyło, że nie przedłużyliśmy z pewnym lekarzem umowy o pracę.

„PB”: Z czym miał problemy?

AS: Dwukrotnie podchodził do egzaminu i nie był w stanie powiedzieć, o co tak naprawdę chodzi w naszej usłudze. Nie potrafił z siebie wydusić, że w tym wszystkim najważniejszy jest pacjent.

„PB”: Wracając do waszych klientów, wspominała Pani, że są to różne firmy...

AS: Bardzo różne...

„PB”: ... i nie ma takich branż, które byście szczególnie preferowali. Ale które najczęściej i najchętniej się do was zgłaszają?

AS: ... to często zależy od poziomu świadomości pracodawcy i warunków na rynku pracy. Tego typu usługę jak nasza oferuje się zwykle jako część pakietu socjalnego dla pracowników. Są jednak w Polsce miejsca, gdzie pracodawcy jeszcze długo nie będą mieli możliwości nawet pomyśleć o takiej opiece medycznej.

„PB”: Jakie to są miejsca?

AS: Są to rejony Polski, gdzie stopa bezrobocia jest tak duża, że najbardziej cenioną wartość stanowi samo posiadanie pracy, nieważne nawet jakiej. Ale są też rynki takie jak Warszawa czy 7 głównych miast w Polsce — stamtąd wywodzi się większość naszych klientów. Tam pracodawcy muszą dbać o swoich pracowników. Chcą mieć wpływ nie tylko na ich zarobki, ale też na ich zdrowie.

„PB”: Jakie korzyści czerpie pracodawca z takiej opieki, oprócz tego, że zapewnia pracownikom, że będą w miarę możliwości zdrowi i sprawni?

AS: Czerpie z tego satysfakcję.

„PB”: Ale jakiego rodzaju?

AS: A to, o czym, Pan wspomniał, to jest mało?

„PB”: Nie. Ale żyjemy w kapitalizmie. Tutaj wszystko musi się przekładać na konkretne pieniądze. Nie uważa Pani, że tak jest?

AS: To prawda, dlatego to się przekłada na pieniądze. Wystarczy wspomnieć o badaniach okresowych. Jeżeli ma pan np. załogę kilkuset osób, to zajmują one kilka dni. Korzystając z usług prywatnych, ma pan szansę zaoszczędzić co najmniej jeden dzień pracy, a to są konkretne pieniądze. Nie wspominam już o tym, ile dni pracy można zaoszczędzić, jeżeli zaszczepi się pracowników przeciwko grypie — to jest już drugi element. Poza tym, zawsze informujemy pracodawcę, ile może zaoszczędzić pieniędzy, jeżeli w umiejętny sposób potrafi zapobiec chorobie pracownika związanej z nieprawidłową organizacją jego miejsca pracy. To są konkretne pieniądze.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Wojciech Surmacz

Polecane