Niech przegrani płacą za procesy

Skończmy z fikcją, niech wygrani otrzymują zwrot realnych kosztów sprawy — postulują radcy prawni. Wtórują im adwokaci

Krajowa Rada Radców Prawnych (KRRP) chce zmiany regulacji dotyczących zwrotu kosztów procesu stronie wygrywającej przez przegrywającą. Choć takie decyzje sądów są standardem, to — zdaniem KRRP — są oderwane od rzeczywistości. Pełny zwrot kosztów wygrywający otrzymują tylko w zakresie opłat sądowych. Koszty wynajęcia prawnika ponoszą w zasadzie sami.

NASZA IDEA: Nie ma racjonalnych powodów, by pod względem kosztów postępowania sądowego preferowana była strona przegrywająca — mówi Maciej Bobrowicz, rezes Krajowej Rady Radców Prawnych. [FOT. WM]
Zobacz więcej

NASZA IDEA: Nie ma racjonalnych powodów, by pod względem kosztów postępowania sądowego preferowana była strona przegrywająca — mówi Maciej Bobrowicz, rezes Krajowej Rady Radców Prawnych. [FOT. WM]

— Jako wyjątkowo uciążliwe odbieramy sprawy związane z prawem pracy. Zwrot kosztów zastępstwa procesowego wynosi w ich przypadku 60 zł. Zadajmy sobie zatem pytanie, czy 60 zł wystarczy, jeśli proces dotyczy skomplikowanych umów o pracę zarządu i trwa 2-3 lata? Fryzjer w Warszawie bierze 60 zł za jedno strzyżenie — podkreśla Maciej Bobrowicz, prezes KRRP.

Przy sporze o wartości powyżej 200 tys., nawet jeśli chodzi o dziesiątki milionów złotych, zastępstwo procesowe wyceniane jest na 7,2 tys. zł, w postępowaniu układowym lub upadłościowym — na 1,8 tys. zł, w sprawach o wyłączenie wspólnika lub rozwiązanie spółki kapitałowej — na 360 zł. Prawnicy nie udają, że zawsze zadowalają się takimi pieniędzmi, i zwracają uwagę na praktyczny aspekt rozliczeń.

— Jeśli ktoś umówi się na prowadzenie sprawy o wyłączenie wspólnika lub rozwiązanie spółki za 1 tys. zł, a prawnik sprawę wygra i uzyska dla klienta zwrot kosztów postępowania, to tak naprawdę zapewni mu tylko 360 zł. Różnicę między tą kwotą a rzeczywistą ceną strona wygrywająca musi pokryć z własnej kieszeni — wyjaśnia Maciej Bobrowicz.

Oszczędzanie na inflacji

System działa w ten sposób, bo koszty zastępstwa procesowego są identyczne jak dla pełnomocników z urzędu i zostały ustalone w 2002 r.

— W wyniku inflacji wprowadzone wtedy stawki straciły do dziś 32 proc. wartości. Pensja minimalna wynosiła wtedy 800 zł, obecnie — 1,6 tys. zł — podkreśla Maciej Bobrowicz. Sądy mogą przyznawać zwrot kosztów nawet sześciokrotnie wyższych od stawek minimalnych, ale tego nie robią.

— Nigdy nie słyszałem o zasądzeniu sześciokrotności stawki minimalnej, ale zaraz po wejściu w życie obecnych stawek sądy zasądzały koszty zastępstwa procesowego na poziomie 2-3-krotności wartości minimalnych. Z czasem przestały i w zasadzie trzymają się sztywno minimum. Nie dość zatem, że wartość pieniądza spadła, to przyznawane koszty zastępstwa procesowego są obiektywnie niższe — twierdzi Maciej Bobrowicz.

Oderwane od realiów

Samorządy radcowski i adwokacki próbowały już wpłynąć na Ministerstwo Sprawiedliwości, by zrewaloryzowało taryfy. Nic nie wskórały, bo wiązałoby się to ze zwiększeniem wydatków budżetu państwa na pełnomocników z urzędu. Dlatego KRRP proponuje rewolucyjną zmianę.

— Przekreślmy znak równości między pełnomocnikami z urzędu a pełnomocnikami z wyboru. Obecnie jesteśmy gotowi pozostawić stawki dla pełnomocników z urzędu na dotychczasowym poziomie, ale niech stawki związane ze zwrotem kosztów zastępstwa procesowego przez pełnomocników z wyboru będą realne — mówi Maciej Bobrowicz.

— Podzielam stanowisko radców w sprawie konieczności urealnienia kosztów postępowania zwracanych stronie wygrywającej proces. Podkreślam, że nie chodzi o interes prawników, ale o to, by wygrany dostał zwrot kosztów na poziomie rynkowym. Nie zgadzam się jednak z tym, że stawki dla pełnomocników z urzędu należy pozostawić na obecnym poziomie. To, że na nowelizację nie ma szans, nie oznacza, że nie należy tego postulatu stawiać. Nikt chyba nie wierzy, że kilkadziesiąt złotych stanowi rzeczywisty zwrot kosztów pracy adwokata z urzędu — komentuje Andrzej Zwara, prezes Naczelnej Rady Adwokackiej. Podkreśla, że środowisko adwokackie nie ma w tej sprawie wypracowanego jednolitego stanowiska. Trwa sonda, jakie rozwiązanie wybrać. Z odpowiedzi, które dotychczas wpłynęły, wynika, że opinie dzielą się mniej więcej pół na pół — z niewielką przewagą optujących za rozwiązaniem podobnym do propozycji radców. Przedstawiciele środowiska sędziów wstrzymują się z komentarzem.

— Jesteśmy organem konstytucyjnym, więc nie będziemy zabierali w tej sprawie głosu, dopóki nie będzie oficjalnego projektu zmian — podkreśla Jarema Sawiński, wiceprzewodniczący Krajowej Rady Sądownictwa. Wprowadzenie zmian postulowanych przez radców i adwokatów grozi zawyżaniem stawek na potrzeby rozliczeń poprocesowych. Szef KRRP uważa jednak, że niebezpieczeństwo można wyeliminować.

— Nie twierdzę, że stawki wykorzystywane do obliczania kosztów zwrotu zastępstwa procesowego powinny być nieograniczone. Nie udawajmy jednak, że przez 11 lat wartość pieniądza nie uległa zmianie. Pomyślmy nad mechanizmem automatycznej indeksacji stawek i wyraźnymi wskazówkami dla sądów co do zasądzania kosztów zwrotu zastępstwa procesowego na poziomie wyższym niż minimalny — proponuje Maciej Bobrowicz.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Niech przegrani płacą za procesy