Niechęć do Excela napędza Motabi

Zyski, kilkunastu dużych klientów i rosnący strumień stałych przychodów — takie osiągnięcia ma na koncie firma sprzątająca… dane.

Choć wszystkim wydawało się, że w segmencie rozwiązań IT, wspomagających prowadzenie firmy, trudno wymyślić coś innowacyjnego, to trzem byłym menedżerom, którzy całe życie spędzili w dużych korporacjach, ta trudna sztuka się udała. Założony przez nich start-up Motabi znalazł niszę na rynku: pomaga firmom poradzić sobie z natłokiem danych. Jego aplikacja, pobierająca dane (np. finansowe lub sprzedażowe) z różnych firmowych systemów i umożliwiająca ich prezentację w przystępny sposób jest lekkostrawnym zamiennikiem tabelek w Excelu. Do ich klientów należą tacy krajowi giganci jak Orange czy BZ WBK.

TRZEJ MUSZKIETEROWIE:
Zobacz więcej

TRZEJ MUSZKIETEROWIE:

Odchodzenie z korporacji, by założyć własną firmę, robi się coraz modniejsze wśród menedżerów. Tak też powstało Motabi, za którym kryją się (od lewej): Rafał Hryniów, Robert Tomaszewski i Piotr Śmiałek. Ostatnie dwie dekady spędzili w dużych firmach z branż IT i telekomunikacyjnej. Marek Wiśniewski

— Z naszej aplikacji korzysta już kilkanaście dużych firm i organizacji — mówi Robert Tomaszewski, jeden z założycieli Motabi, a wcześniej wysokiej rangimenedżer m.in. w IBM i Sygnity. Kilka kolejnych projektów jest na etapie pilotażu. Po ich zakończeniu klienci mają zdecydować, czy kupią rozwiązanie. Start-up, który niedawno obchodził trzecie urodziny, ma na koncie nie tylko pierwszych klientów, ale również generuje już zyski. I to wysokie, bo jak podkreśla Robert Tomaszewski — już dawno zwrócił się 1 mln zł, który zainwestował razem ze wspólnikami w jego powstanie. Nie chce ujawnić poziomu rentowności, a wskaźnik z pewnością zrobiłby wrażenie.

Wynika to z przyjętego modelu biznesowego: Motabi nie jest informatyczną korporacją, tylko butikiem technologicznym, dostarczającym klientowi jedną usługę, za którą pobiera stały miesięczny abonament. W podobnym modelu działa wyceniany na giełdzie na ponad 1,1 mld zł Livechat, którego rentowność na poziomie EBITDA wynosi blisko 70 proc. Robert Tomaszewski przyznaje, że o Motabi robi się coraz głośniej nie tylko w dużym, krajowym biznesie, ale także wśród zarządzających funduszami inwestycyjnymi. Kontaktują się ze start-upem i chcą kupić udziały. Założyciele Motabi nie są jednak na razie zainteresowani sprzedażą.

— Odmawiamy, bo chcemy dalej rozwijać się sami. Nie wykluczamy jednak sprzedaży w przyszłości — mówi Robert Tomaszewski. Jego zdaniem, tylko w jednym scenariuszu Motabi będzie potrzebowałosolidnego zastrzyku kapitału od zewnętrznego inwestora. Chodzi o ekspansję w segmencie małych firm, jednak na razie spółka nie jest nią zainteresowana.

— Mamy jeszcze dużo do zrobienia w segmencie dużych przedsiębiorstw. Interesuje nas pozyskiwanie klientów z grona 2000 największych firm w Polsce — podkreśla Piotr Śmiałek, prezes Motabi, który przed założeniem start- -upu pracował w Orange Polska i jej poprzedniczce: Telekomunikacji Polskiej.

W grę wchodzi też ekspansja zagraniczna. Motabi niezbyt się do niej paliło, ale pojawia się coraz więcej pytań od zagranicznych firm o możliwość zakupu rozwiązania polskiego start-upu. Firma zaczyna więc interesować się tym kierunkiem rozwoju. Na jej korzyść działa polecanie usługi wewnątrz dużych, międzynarodowych koncernów — jeśli rozwiązanie Motabi sprawdzi się w polskim oddziale takiej firmy, to automatycznie jego zakup zaczyna być rozważany przez oddziały w innych krajach. — Możliwe, że już niedługo przystąpimy do pierwszego zagranicznego wdrożenia — mówi Piotr Śmiałek. © Ⓟ

OKIEM EKSPERTA

Nisza obok gigantów

EDYTA KOSOWSKA

analityk IDC Polska

Rośnie zainteresowanie rozwiązaniami z ładnym, przyjaznym interfejsem, niewymagającymi specjalistycznych szkoleń, najlepiej zbliżonymi do rozwiązań konsumenckich. Dotyczy to nie tylko business inteligence (BI), ale również CRM, ERP, HCM itp. Kluczowa jest kwestia integracji. Jeśli system łatwo i szybko udaje się zintegrować z innymi, już posiadanymi przez duże przedsiębiorstwa, takie rozwiązanie może mieć sens. Czołowi dostawcy rozwiązań BI też idą w stronę przyjaznych interfejsów i łatwego dostępu dla osób bez specjalnego przeszkolenia. Dużo zależy od budżetu klienta i oczekiwanego okresu zwrotu z inwestycji. Jeżeli firma ma stosunkowo niski budżet i chce, by nakłady szybko się zwróciły, może wybrać rozwiązanie małego dostawcy. Jeśli natomiast ma konkretne potrzeby i chce zainwestować w system sprawdzony na świecie, wybierze produkt międzynarodowego dostawcy mimo potencjalnie dużo wyższych kosztów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mariusz Gawrychowski

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Niechęć do Excela napędza Motabi