Nieczysta gra o czyste podłogi

Wartość branży utrzymania czystości rośnie po wymuszających podwyżkę płac zmianach w prawie. Czarne owce zaczynają jednak kombinować

Sprzątaczki i sprzątacze, konserwatorzy i konserwatorki — wszyscy powinni zarabiać lepiej.

CZYSZCZENIE RYNKU:
Zobacz więcej

CZYSZCZENIE RYNKU:

Zmiany w prawie wymusiły podwyższenie płac sprzątającym, ale — zwłaszcza w sektorze publicznym — nie brakuje zleceń, realizowanych głównie przez mniejsze firmy, w których stawki są poniżej minimum. Podobnie jest w branży ochroniarskiej. [FOT. FOTOLIA]

Polska Izba Gospodarcza Czystości (PIGC) szacuje wartość branży na 5,4 mld zł, czyli o 20 proc. więcej niż rok wcześniej. To głównie efekt zmian w prawie, m.in. ozusowania umów-zleceń. W tym roku można spodziewać się kolejnego wzrostu ze względu na wprowadzenia minimalnej stawki godzinowej w wysokości 13 zł i podwyżki płacy minimalnej.

— Wprowadzone w 2016 i 2017 r. zmiany w prawie zwiększyły koszty pracy o ponad 50 proc. To było błyskawiczne tempo po latach przymykania oczu na pogłębiające się patologie, wynikające ze stosowania kryterium cenowego w przetargach. Dekadę temu niespełna dwie trzecie kontraktów było realizowanych przez firmy, zatrudniające na umowach-zleceniach, w 2015 r. było to ponad 90 proc. — mówi Marek Kowalski, prezes PIGC.

Papierowe kryteria

Kontrakty publiczne zapewniają około 40 proc. przychodów branży, prywatne — 60 proc. — O dziwo, to w sektorze prywatnym klienci szybciej przystosowali się do nowych stawek i, m.in. dzięki przeprowadzanym przez nas kampaniom, zrozumieli, że za usługi trzeba będzie płacić więcej. Niestety w sektorze państwowym nadal są problemy — mówi Marek Kowalski.

Prezes PIGC zwraca uwagę, że urzędy nie mają faktycznej możliwości weryfikowania, czy firmy startujące w przetargach spełniają tzw. kryteria społeczne. Generalny Inspektor Danych Osobowych stwierdził, że zamawiający nie mogą żądać wglądu w umowy o pracę osób, które będą realizować zamówienie. Problemów jest więcej.

— Nieuczciwi przedsiębiorcy niestety nadal wykorzystują luki, które są w umowach cywilnoprawnych. Najprostszą i najpowszechniejszą metodą jest podnoszenie stawki godzinowej do obowiązkowych 13 zł przy jednoczesnym wprowadzeniu szerokiego katalogu kar dla wykonującego pracę i np. płatności za wypożyczenie sprzętu od firmy, choćby miotły. W efekcie do pracownika trafia znacznie mniej pieniędzy, niż powinno — mówi Marek Kowalski. Jego zdaniem, kolejne uszczelnianie przepisów dotyczących umów cywilno-prawnych nie jest skuteczną receptą na ten proceder.

— Najskuteczniejszym rozwiązaniem będzie po prostu stworzenie zachęt do zatrudniania na umowę o pracę. Tylko w ten sposób wyeliminuje się patologie na rynku. Trzeba już nad tym pracować, bo przykład sprzed lat dowodzi, że jeśli nieuczciwi przedsiębiorcy będą mogli bez przeszkód wykorzystywać luki w prawie i wygrywać dzięki temu przetargi, to cały rynek będzie musiał pójść w ich ślady — mówi Marek Kowalski.

Ładnie, ale drogo

W branży utrzymania czystości pracuje 350-400 tys. osób.

— Przez lata w Polsce konkurowało się kosztami pracy, ale ten etap się kończy. Zaczyna się tworzyć rynek pracownika, a nie widać, by pracodawcy na większą skalę zatrudniali np. osoby z Ukrainy, by obniżyć koszty. Mogą jednak znacznie podnieść wydajność — chodzi o coraz lepszy i nowocześniejszy sprzęt oraz lepsze zaprojektowanie procesu sprzątania, co pozwala oszczędzać czas — mówi Marek Kowalski.

Prezes PIGC zwraca też uwagę na to, że za rosnące koszty utrzymania czystości często odpowiadają architekci, zwłaszcza w nowoczesnych biurowcach.

— Projektanci łączą różne materiały, żeby osiągnąć pożądany efekt estetyczny, a potem — zwłaszcza w przypadku posadzek — okazuje się, że ich sprzątanie i konserwacja są bardzo kłopotliwe oraz dużo droższe, niż mogłyby być. Warto konsultować się ze specjalistami od sprzątania na etapie projektów — mówi Marek Kowalski.

OKIEM OCHRONIARZA

Klienci publiczni płacą mniej

TOMASZ WOJAK

prezes Polskiej Izby Pracodawców Ochrona

Jak długo będą zamawiający, którzy chcą płacić za usługi mniej, niż powinno się zgodnie z prawem, tak długo będą firmy gotowe świadczyć takie usługi. W branży ochroniarskiej ten problem mamy od miesięcy. Jest to bardzo widoczne w sektorze publicznym, gdzie przetargi są jawne — klienci biznesowi lepiej przystosowali się do wyższych stawek. Przybywa interwencji w tej sprawie, m.in. z inicjatywy związkowców, ale na razie sytuacja się nie poprawiła.

OKIEM ZWIĄZKOWCA

Kombinują małe firmy

MAREK LEWANDOWSKI

rzecznik prasowy komisji krajowej NSZZ Solidarność

Prowadzimy akcję „13 zł… i nie kombinuj” , w ramach której można zgłaszać nam przypadki płacenia za pracę mniej, niż należy. Przekazujemy zgłoszenia Państwowej Inspekcji Pracy, która wszczyna kontrole. Liczba zgłoszeń rośnie, do tej pory przekazaliśmy ich ponad 400, głównie z branży ochroniarskiej, a także sprzątania. Należy podkreślić, że ponad 80 proc. firm płaci uczciwie co najmniej stawkę minimalną. Duże firmy się na to przygotowały i renegocjowały kontrakty. Pozostaje jednak kilkunastoprocentowy margines, głównie wśród najmniejszych firm, zatrudniających kilkanaście osób. Niestety, do tych patologii dochodzi przy zleceniach od instytucji publicznych. Spółki czasem kombinują np. z odpłatnym wypożyczaniem sprzętu pracownikom, ale najczęściej jest to po prostu zwykłe, ordynarne oszukiwanie na godzinach lub płacenie poniżej minimum.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Nieczysta gra o czyste podłogi