Niemcom zajrzał w oczy strach

Rafał Białkowski
opublikowano: 16-06-2010, 00:00

Największa gospodarka Europy na razie odrabia straty, jednak analitycy wróżą problemy pod koniec roku.

Wskaźnik ZEW zapikował w czerwcu najmocniej od upadku Lehman Brothers

Największa gospodarka Europy na razie odrabia straty, jednak analitycy wróżą problemy pod koniec roku.

Niepokojące informacje napływające z południa Europy spowodowały, że wskaźnik ZEW, obrazujący prognozy dotyczące wzrostu niemieckiej gospodarki w ciągu najbliższych sześciu miesięcy, spadł w czerwcu o aż 17,1 pkt i zatrzymał się na 28,7 pkt. Tak dużego zjazdu nikt się nie spodziewał — był największy od października 2008 r., tuż po upadku amerykańskiego banku Lehman Brothers. Dane zaskoczyły rynek, który oczekiwał, że wskaźnik spadnie tylko do 42 pkt.

Niepokój z Południa

Zdaniem Moniki Kurtek, ekonomistki Banku BPH, winę za spadek wskaźnika ponosi duża nerwowość na rynku spowodowana przygotowaniami do zaciskania polityki fiskalnej.

— Może to wpłynąć negatywnie na popyt — uważa Monika Kurtek.

Podobnego zdania jest Marta Petka-Zagajewska, ekonomistka Raiffeisen Banku.

— To bardziej efekt strachu niż konkretnych danych napływających z rynku. Było to pierwsze badanie przeprowadzone po zawierusze fiskalnej, jaka przeszła przez Europę. Ponadto wśród ankietowanych obawę o przyszłość niemieckiej gospodarki budzi fakt, że będzie ona miała największy wkład w ratowanie innych krajów — tłumaczy Marta Petka-Zagajewska.

Zdaniem ekonomistów, danymi ZEW nie należy się zbytnio przejmować, choć lekceważyć ich też nie można.

— To są miękkie dane wyprzedzające, tymczasem twarde napawają optymizmem, m.in. ostatnie wyliczenia dotyczące produkcji przemysłowej — mówi Piotr Kalisz, ekonomista Banku Citi Handlowego.

Potwierdza to reakcja rynku, który złym odczytem ZEW przejął się tylko na chwilę.

— Ważniejszy okazał się dla nich duży popyt na aukcjach papierów skarbowych Hiszpanii, Irlandii i Belgii — twierdzi Piotr Bujak, ekonomista BZ WBK.

Jego zdaniem, patrząc na komplet danych ZEW (wykres wyżej) można pozostać umiarkowanym optymistą.

Firmy się nie boją

Tym bardziej że niemieckie przedsiębiorstwa tak bardzo nie przerażają się sytuacją w południowej części Europy.

Z najnowszego badania Niemieckiej Izby Przemysłu i Handlu wynika, że aż 33 proc. z 22 tys. ankietowanych niemieckich firm jest przekonanych, iż sytuacja gospodarki będzie się poprawiała. Pesymistyczne wizje ma tylko 14 proc. firm.

— Dzięki taniemu euro niemiecki eksport jest bardziej konkurencyjny, co pozytywnie wpływa na uzależnioną od eksportu gospodarkę. To też dobra informacja dla Polski, dla której Niemcy są największym partnerem handlowym — mówi Piotr Bujak.

Marta Petka-Zagajewska uspokaja: dane ZEW nie wskazują, że w życie wejdzie scenariusz podwójnego dna kryzysu.

— Rozwijający się eksport Niemiec wesprze nie tylko wyniki gospodarki naszego zachodniego sąsiada, lecz także całej Europy — uważa ekonomistka Raiffeisen Banku.

Zaznacza jednak, że podwójnego dna nie można jednak wykluczyć w gospodarkach południowej Europy.

Europa ciąży Niemcom

Lars Bosse, dyrektor generalny Polsko-Niemieckiej Izby Przemysłowo-Handlowej

Dużo gorszy od spodziewanego odczyt ZEW w czerwcu pokazuje, że kłopoty strefy euro i zaangażowanie Niemiec w ratowanie wspólnej waluty mocno ważą na ocenie wyników tamtejszej gospodarki, dokonywanej przez rodzimych analityków i inwestorów instytucjonalnych. Jak wiadomo, Niemcy zmieniły optykę nagiej sprzedaży papierów wartościowych i forsują wprowadzenie w całej UE obowiązującego we własnym kraju od miesiąca zakazu nagiej krótkiej sprzedaży akcji i obligacji skarbowych. Kiepski odczyt ZEW stoi na przeszkodzie powrotu wspólnej waluty do dawnej kondycji, ale to właśnie słabe euro sprzyja niemieckiemu eksportowi na rynki azjatyckie. A ten ciągnie do góry gospodarkę i inwestorzy są tego świadomi — wystarczy spojrzeć na indeks ocen obecnej sytuacji, który w czerwcu wzrósł do minus 7,9 pkt z minus 21,6 pkt w maju (oczekiwano wzrostu do minus 15 pkt.).

26,8%

Taki jest udział niemieckiej gospodarki w strefie euro. PKB sąsiadów zza Odry wyniósł w 2009 r. 2,41 bln EUR wobec 8,98 bln EUR Eurolandu.

25,9%

Tyle polskiego eksportu trafia do Niemiec — partnera handlowego nr 1 Polski. Import z Niemiec stanowi 21,5 proc. polskiego importu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rafał Białkowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy