Wbrew większości prognoz rynkowych gospodarka strefy euro jeszcze nieprędko wyjdzie z recesji — twierdzą ekonomiści Ernst & Young (E&Y) i Oxford Economics (OE). Ich zdaniem, początki ożywienia w Eurolandzie zobaczymy dopiero w drugiej połowie 2013 r. W całym roku strefa odnotuje spadek PKB o 0,5 proc. Dopiero w przyszłym zacznie wyraźnie rosnąć — wzrost gospodarczy Eurolandu wyniesie 1,1 proc.
— Choć wszystko wskazuje na to, że strefa euro — przynajmniej na razie — uniknęła rozpadu, politykom regionu nadal nie udało się stworzyć warunków niezbędnych do stabilnego rozwoju gospodarczego. Choćby niepewność wokół Włoch, która zaistniała po tamtejszych wyborach, każe zakładać, że jeszcze przez kilka miesięcy nie zobaczymy odbicia koniunktury — twierdzi Mark Otty, partner zarządzający E&Y.Strefa euro jest jednak wewnętrznie bardzo zróżnicowana. Sytuacja w Niemczech jest nieporównywalnie lepsza niż np. w Hiszpanii czy Grecji. Według E&Y i OE, w 2013 r. PKB Niemiec wzrośnie o 0,7 proc., a w 2014 r. — o 1,9 proc. Pomijającmałe gospodarki, takie jak Malta, Luksemburg czy Estonia, żaden inny kraj Eurolandu nie ma tak dobrych prognoz. Z punktu widzenia polskiej gospodarki ten wewnętrzny podział strefy euro jest jednak bardzo korzystny, bo właśnie Niemcy są głównym odbiorcą polskiego eksportu (trafia tam 26 proc. zagranicznej sprzedaży).
— Losy polskiej gospodarki są nierozerwalnie związane z losami Niemiec, a ten kraj w 2013 r. uniknie recesji. Jeżeli więc w Niemczech będzie zwiększać się konsumpcja, nasza gospodarka też będzie w coraz lepszym stanie — komentuje Marek Rozkrut, główny ekonomista Ernst & Young.