Niezbędnik PR-owca w epoce cyfrowej

opublikowano: 22-04-2019, 22:00

Od współpracy z dziennikarzami zależy, jak klienci widzą twoją firmę — przyznawali uczestnicy konferencji „PB” poświęconej media relations.

Rok 1839, Ameryka. Grupa czarnoskórych niewolników z Afryki staje przed obliczem sprawiedliwości po tym, jak urządziła bunt na pokładzie statku i wymordowała załogę. Żaden z 44 oskarżonych nie mówi po angielsku. Ich obrony podejmuje się młody i niedoświadczony prawnik Baldwin. Ma przeciw sobie 12 białych przysięgłych Sądu Najwyższego, właścicieli okrętu, królową hiszpańską, starającego się o reelekcję prezydenta USA i większość Amerykanów. Prosi o pomoc Johna Q. Adamsa, byłego prezydenta Stanów Zjednoczonych. Ten zrazu stanowczo odmawia, a gdy adwokat nie ustępuje, pyta: „Jaka jest ich opowieść?”. Odpowiedź brzmi: są z zachodniej Afryki. „Powiedziałeś mi ledwie, skąd są, a nie zadałeś sobie trudu, by dowiedzieć się, kim są” — zwraca uwagę były prezydent.

Każdego dnia jesteśmy bombardowani tyloma komunikatami, że można
wyróżnić się tylko jakością — uważa Jarosław Kuźniar, jeden z prelegentów
konferencji „Media Relations”, zorganizowanej przez „Puls Biznesu”.
Zobacz więcej

GDZIE PRZEWAGA:

Każdego dnia jesteśmy bombardowani tyloma komunikatami, że można wyróżnić się tylko jakością — uważa Jarosław Kuźniar, jeden z prelegentów konferencji „Media Relations”, zorganizowanej przez „Puls Biznesu”. Fot. Marek Wiśniewski

To motywuje Baldwina najpierw do wydobycia, a potem do opowiedzenia ze swadą niewygodnej dla wielu rodaków opowieści: o porwaniu, głodzeniu, biciu, poniżaniu i topieniu wolnych ludzi uznanych za zwierzęta z powodu innego koloru skóry. Na zgromadzonych jego relacja robi takie wrażenie, że Sąd Najwyższy nakazuje uwolnienie Afrykanów i odesłanie na Czarny Ląd. Przedstawiciele trybunału robią to niepomni na swoje kariery, gniew obywatelii groźbę wybuchu wojny domowej.

Spotkanie praktyków

Między innymi o sile dobrej, emocjonującej opowieści rozmawiano na konferencji „Media Relations” zorganizowanej przez redakcję „Pulsu Biznesu”. Niemniej tzw. storytelling jest tylko częścią skutecznej komunikacji specjalistów marketingu i PR, których efektywność zależy od współpracy z mediami.

— Komunikacyjne trendy są z pewnością fascynujące. Ale nie chcieliśmy skupiać się na teorii. Zorganizowaliśmy warsztaty dla osób, których praca polega w dużej mierze na kontaktach z dziennikarzami— mówił Grzegorz Nawacki, redaktor naczelny „PB”.

Na pytanie o znaczenie terminu „media relations” większość czytelników „Pulsu Biznesu” udzieliłaby pewnie właściwej odpowiedzi: jest to jeden z elementów PR mający na celu utrzymywanie poprawnych stosunków z mediami. Bardziej nurtująca wydaje się kwestia: jak kontaktować się z dziennikarzami?

— Temu zagadnieniu poświęciliśmy nasze dwudniowe spotkanie. Stawką jest dobra komunikacja firmy ze środowiskiem konsumenckim i społecznym — podkreślała Paulina Mocka, organizator wydarzenia, na co dzień menedżer projektu w dziale konferencyjnym „PB”.

Sygnał czy szum

Jeszcze niedawno dotarcie do opinii publicznej zapewniały informacja prasowa, relacja telewizyjna i program radiowy, a czytelnik, widz lub słuchacz był biernym odbiorcą. W czasach internetu i mediów społecznościowych zmieniło się to o 180 stopni: każdy konsument może być nie tylko odbiorcą, ale także nadawcą — autorem, liderem opinii lub ambasadorem marki. Potężne koncerny wydawnicze konkurują z masą blogerów i youtuberów.

— Możliwość nadawania mamy w kieszeni. Wystarczy wyjąć z niej smartfon, by zrobić podcast, nakręcić wideo, rozpocząć streaming — powiedziałJarosław Kuźniar, popularny prezenter telewizyjny i radiowy. Kiedyś potrzebne były naszpikowane elektroniką studia nagrań, kamery za 200 tys. zł, dyplomy łódzkiej filmówki. Dziś wystarczy pasja. Ale czy na pewno? Niemal zerowa bariera wejścia to jednocześnie błogosławieństwo i przekleństwo — tłumaczył Jarosław Kuźniar.

Błogosławieństwo, bo każdy może stać się człowiekiem mediów. A dlaczego przekleństwo? Bo łatwość rozleniwia. Amatorzy pozostają na poziomie amatorów, nie widzą sensu uczenia się, poznawania warsztatu, rozwoju. Potem ich przekaz ginie w informacyjnym szumie.

Współczesny człowiek żyje w wirtualnym chaosie komunikacyjnym, otoczony ekranami: telewizorów, komputerów, tabletów, telefonów, zegarków, systemów Digital Signage, a także przez billboardy, rozgłośnie radiowe, wydawnictwa papierowe i elektroniczne.

— Na naszych oczach nowe media wchłaniają tradycyjne. Pojawiają się coraz bardziej interaktywne kanały dotarcia do konsumenta, a każdy niemal krzyczy do niego, domagając się uwagi 24 godziny na dobę, siedem dni w tygodniu, także w święta — opisywała Agata Wiśniewska-Zaleska, współwłaścicielka Content Zone.

Czas na podcast

Jak dać się usłyszeć i zobaczyć? Paweł Sołtys, dyrektor projektów audiowizualnych w Bonnier Business Polska, radził zaprzyjaźnić się z nowymi formatami mediów: wideo i podcastami. Zachwalać wideo chyba nie trzeba. Wszyscy wiedzą, że obraz znaczy więcej niż tysiąc słów. Zwłaszcza jeśli firma na ambasadora swojej marki wybierze kogoś, kto nie tylko ma dużą wiedzę, ale też nienaganną powierzchowność oraz umiejętność improwizacji i zarządzania stresem.

— Siłą podcastów są natomiast dłuższy czas skupienia uwagi, dobrze stargetowany odbiorca i łatwiejsze kreowanie gwiazd — mówił Paweł Sołtys.

Prezentacje i dyskusje toczone podczas „Media Relations” złożyły się na swoisty niezbędnik PR-owca epoki cyfrowej. Kto zechce z niego skorzystać, niech się nie zdziwi, że w prestiżowej redakcji usłyszy nagle pytanie: to kiedy robimy materiał?

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mirosław Konkel

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu