Noclegi także za darmo

DI, PAP
opublikowano: 2012-05-24 12:56

Już ponad 1000 osób znalazło darmowy nocleg na Ukrainie na czas Euro dzięki internetowym grupom oferującym gościom miejsce we własnym domu za darmo - szacuje jeden z twórców tej inicjatywy, Iwan Warczenko z Charkowa.

„To była moja reakcja jako obywatela na to, że Euro 2012 jest wykorzystywane przez urzędników, którzy mają obowiązek przygotować mistrzostwa, do osiągnięcia prywatnych korzyści. Dotyczy to także cen w hotelach proponowanych gościom naszego kraju, przewyższających obecne 5-, a nawet 10-krotnie. To ludzi odstrasza i kształtuje negatywny wizerunek Ukrainy” – powiedział Warczenko PAP.

Jak mówi, do jego grupy na Facebooku przyłączyło się już około 700 osób, a ponad 100 znalazło dzięki niej mieszkania. „Wiem jednak o wielu innych podobnych inicjatywach, mniej lub bardziej publicznych, i dlatego szacuję, że w sumie już około 1000 osób może spokojnie przyjechać na Euro, nie martwiąc się o negatywne konsekwencje patologicznej chciwości niektórych osób wyznających hasło +Po nas choćby potop+”.

Jedną z osób, które są gotowe przyjąć kibiców u siebie w domu, jest Antonina, która mieszka w Charkowie.

„Przeraziliśmy się, kiedy zobaczyliśmy informacje o cenach w hotelach. Były zupełnie nierealne. Było mi wstyd za nasz kraj. Wychodziło na to, że tacy u nas chciwi ludzie żyją. A przecież Ukraińcy są gościnni. Chcieliśmy zaoferować jakąś alternatywę” – mówi PAP.

Pytana, czy nie obawia się, że kibice wyrządzą jakieś szkody w mieszkaniu, zaprzecza. „Nie sądzę, żeby tak się stało” – mówi.

W jednym z dwóch bardzo skromnych pokojów mieszka obecnie mama pani Antoniny. W zależności od potrzeb gości pozostanie ona w swoim pokoju lub przeniesie się do mieszkania córki piętro niżej.

83-letnia mama mówi, że w razie konieczności może się przenieść do córki, ale wolałaby zostać w swoim pokoju. Nie miałaby nic przeciwko głośnym rozmowom w pokoju obok. „Ale alkoholu nie lubię. Palenia też nie znoszę” – zastrzega.

Z mieszkania pani Antoniny do stadionu można dojechać minibusem albo metrem, chociaż do stacji trzeba trochę dojść. „Zajmuje to maksimum pół godziny, a taksówką dziesięć minut” – zapewnia.

Jak dodaje właścicielka, jest jej wszystko jedno, z jakiego kraju będą jej goście. „Nie dzielę ludzi na tych z jednego czy drugiego kraju. Wszędzie są różni. To zależy od charakteru, a nie od państwa” – podkreśla.

Iwan Warczenko już wie, kim będą jego lokatorzy. „Zamieszka u mnie niemiecki dziennikarz. Bardzo możliwe, że przyjedzie też para z Holandii – reporter i jego żona” – mówi.

Chętni znajdą grupę Iwana wpisując do wyszukiwarki na Facebooku hasło "Welcome do Ukraine".

Możesz zainteresować się również: