Nokie i motorole pełne wspomnień

Przypomnijcie sobie wszystkie swoje telefony komórkowe. Jeśli jesteście w stanie, to gratuluję.

Pamiętam wizytę znajomych z Niemiec u dziadka. Mężczyzna przyniósł ze sobą wielkie pudełko z anteną i postawił obok fotela w taki sposób, że końcówka anteny sięgała prawie jego kolan. Zakradałem się, żeby obejrzeć ten gigantyczny i nieporęczny telefon komórkowy, pewnie jeden z pierwszych modeli na rynku. Miałem jakieś kilka lat i zafascynowałem się tym urządzeniem. Zdobycie swojego zajęło mi kilka dobrych lat, na tyle dużo, że mój własny był już naprawdę niewielki. Ericsson z klapką w nietypowym, trochę obrzydliwym musztardowym kolorze. Koleżanki i koledzy byli pod wrażeniem, a ja miałem się nie chwalić, bo mama zabroniła.

Zobacz więcej

Fot. FOT. FORUM

Pamiętacie swoje pierwsze telefony komórkowe? Statystycznie rzecz biorąc, prawdopodobnie były to Nokie, może Motorole, ewentualnie Ericssony. Jestem prawie pewien, że pamiętam każdy albo niemal każdy. Trochę żałuję, że nie zapisywałem ich nazw, miałbym dziś research z głowy. Pogubiłem się w numerach Nokii, których miałem kilka, w tym kultowy model 3310, choć akurat mnie nie zachwycił. Lepszy był wyższy model, trochę biznesowy, numeru nie pamiętam — niesamowita bateria, szykowny design.

Tamta Nokia obok Motoroli Razr i wymarzonego BlackBerry, którego miałem jeszcze zanim stał się modny, zdecydowanie liderują na liście telefonów, na których pracowało mi się najlepiej. Ostatnio dołączył do nich iPhone. Nie jestem oryginalny. Reszta to mniej lub bardziej udane gadżety, których albo szybko się pozbywałem, albo z nadzieją czekałem, aż odmówią posłuszeństwa. Coś nie grało, coś nie pasowało, nie sparowało z moimi potrzebami. Niektóre stare telefony i smartfony trzymam w tajemniczym pudełku pełnym wspomnień, innych niestety się pozbyłem, niektórych na szczęście już nie mam.

Zacząłem o tym wszystkim myśleć, kiedy natknąłem się na kapitalny wykres przygotowany przez portal The Next Web, który zebrał dane o najpopularniejszych markach telefonów komórkowych w latach 1992-2017. Taką porcję informacji wpakował w dynamiczny wykres, który po uruchomieniu przeskakuje przez kolejne lata, wyświetlając czołowych producentów, a słupki sprzedaży rosną jak szalone. To podróż od dominacji Motoroli na małym rynku przez zdobycie pozycji hegemona przez Nokię, która w pewnym momencie była właściwie synonimem telefonu komórkowego. W końcu dochodzimy do początku nowego rozdziału — smartfonów Apple’a i Samsunga. Wszystko się zmienia. Wykres jest nawet trochę hipnotyzujący.

1646e18c-8c31-11e9-bc42-526af7764f64
Puls Biznesu po godzinach
Newsletter, który pozwoli odpocząć od codziennych newsów. Sylwetki ludzi biznesu, trendy, reportaże i podcasty
ZAPISZ MNIE
Puls Biznesu po godzinach
autor: Marcin Goralewski
Wysyłany raz w tygodniu
Marcin Goralewski
Newsletter, który pozwoli odpocząć od codziennych newsów. Sylwetki ludzi biznesu, trendy, reportaże i podcasty
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

Uderzają też liczby. Zaczyna się od kilkunastu milionów telefonów, sprzedawanych przez lidera rynku każdego roku, a kończy na setkach milionów smartfonów czołowych producentów.

Nokia u szczytu formy dochodziła do prawie 500 mln. Jakby tak to wszystko zsumować i przeliczyć na ludzi, to chyba każdemu współczesnemu mieszkańcowi Ziemi można byłoby włożyć w obie ręce po co najmniej jednym gadżecie. Ile to elektrośmieci gdzieś się podziewa... Fajnie przypomnieć sobie radość użytkowania pierwszych telefonów, wyśrubowane rekordy w Snake'a, niewinne SMS-owe flirtowanie i to oczekiwanie, czy ona odpisze, ale chwilę później przychodzi głębsza refleksja — ile myśmy tego wszystkiego wyprodukowali, sprzedali, kupili i w końcu wyrzucili. Kilkanaście urządzeń trzymam w moim pudełku. Żona pyta, dlaczego się ich nie pozbędziemy, skoro tylko miejsce zajmują. Odpowiadam, że ochrona danych nie pozwala, że spece od zabezpieczeń odradzają, bo mogą tam być jakieś hasła bankowe, numery itp. Ściema! Przecież chodzi tylko i wyłącznie o starcze chomikowanie i garść wspomnień.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: ŁUKASZ OSTRUSZKA

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy