Nowy Jork Agi Zaryan

Wysłuchała Agnieszka Michalak
opublikowano: 18-11-2011, 00:00

W klubach czuje ducha starego dobrego jazzu, kocha drapacze chmur, hot dogi i nocne życie. – Bo Nowy Jork nigdy nie śpi, żyje 24 godziny na dobę – mówi wokalistka jazzowa Aga Zaryan

Wracam do Nowego Jorku, bo to mekka jazzu – tu grali najwięksi. Miasto pamięta złote czasy tej muzyki, kiedy powstawały pierwsze kluby, a w musicalach zaczęto wykorzystywać standardy jazzowe. Mówi się, że Nowy Jork to kraj w kraju. I tak jest. To miasto nigdy nie śpi, 24 godziny na dobę tętni rozrywką i żyje kulturą: teatry na Broadwayu, opery, dziesiątki galerii, muzeów.

None
None

Uwielbiam MoMA – galerię sztuki współczesnej, i Frick Collection – tam z kolei są zbiory różnorodnego starego malarstwa. Czasami odwiedzam też Guggenheim Museum z kolekcjami impresjonistów i Metropolitan Museum of Art, gdzie można spędzać całe dnie, bo znajdziemy tam przekrój tego, co działo się w sztuce od starożytności po współczesność.

Kiedy się tu jest, nie można nie odwiedzić Village Vanguard przy 178. Alei, który powstał w 1935 r. Od tamtego czasu wcale się nie zmienił. Do klubu prowadzą wąskie czerwone drzwi i równie wąskie schody w dół. Stoi w nim zaledwie kilka stolików, wiszą firany z ciemnego, grubego aksamitu, ale już nie ma dymu (bo nigdzie w Nowym Jorku nie można palić). Scena jest skromnie oświetlona, a publiczność skupiona. W powietrzu czuje się ducha najlepszych czasów jazzu. Tu koncertowali najwięksi, jak Billie Holiday, Miles Davis czy Barbra Streisand. Do dziś występują tu sławy, które nagrywają tu płyty live, np. genialny pianista Bill Evans.

Koncerty. Tam się świetnie gra, bo nowojorczycy znają się na jazzie. Są wymagający, ale też otwarci na autorski jazz. Jednocześnie spontanicznie reagują, zwłaszcza po solówkach. Zostałam tam przyjęta bardzo dobrze, doceniono też mój zespół. Pojechaliśmy z urozmaiconym materiałem – prezentowałam fragmenty albumu ze standardami, autorskiego i z poezją. Grałam w sporym klubie na Manhattanie Joe’s Pub.

Zestaw punktów obowiązkowych w Nowym Jorku:

42. Ulica przy Times Square (na zdjęciu od lewej), Prospect Park (poniżej) oraz jeden z najstarszych domów handlowych Macy’sSpacer w chmurach. Pierwszy raz pojechałam do Nowego Jorku, kiedy miałam 21 lat i zaczynałam swoją przygodę z jazzem. Gdy wysiadałam z samolotu, nic specjalnie mnie nie zachwyciło. Nie wsiadłam też do żółtej taksówki, bo nie było mnie na nią stać. Skorzystałam z Air Train (pociągłączący lotnisko JFK z metrem). W Nowym Jorku jest znakomicie rozwinięta komunikacja – ci, którzy nie mają dużego budżetu, mogą spokojnie dostać się gdziekolwiek. Metro jest jednak stare, brudne, jest w nim potwornie gorąco, a po torach biegają małe myszy i szczury. Jednak kiedy wysiadłam z wagonu i wyszłam na Times Square, to przyznam, że mnie zatkało. Tyle ludzi, języków, kolorów i drapacze chmur.

Regeneracja. Nowy Jork zwykle kojarzy się z Manhattanem, a ja najbardziej lubię Brooklyn i stary Prospect Park z zadbanym stawem, lasem oraz miejscem na piknik. Jest równie przyjemny jak Central Park – zresztą projektowali go ci sami architekci zieleni. Nowojorskie parki są jak oazy, do których się ucieka, by zregenerować organizm. Przy Prospect Park jest przepiękne akwarium, a w pobliżu ciekawa rosyjska dzielnica. W południowej części Brooklynu znajduje się urocze stare wesołe miasteczko Coney Island. Obok jest kolejny punkt, który obowiązkowo trzeba zaliczyć – hot dogi z budki Nathan’s.

Przednie zęby. Wielokulturowość najlepiej widać w metrze, gdzie często obok siebie siedzą ortodoksyjny żyd, Chinka i muzułmanin. Nikt nie zwraca uwagi na kolor skóry czy religię. Rano można zejść po bułki w piżamie i kapciach. Kobieta w papilotach, która wyskoczyła kupić gazetę, to częsty widok. Nowojorczycy mówią, że to dlatego, iż nikt na nikogo nie patrzy podejrzliwie, właśnie tu mogły wydarzyć się zamachy 11 września. Byłam w Nowym Jorku rok przed tymi wydarzeniami – przechodziłam pod budynkami WTC i spacerowałam po pobliskim Bartery Park. Potem poleciałam w 2003 roku. Co się zmieniło? I to jest najlepsze w tym mieście – prawie nic. Jego specyfikę świetnie ujął Janusz Głowacki: „Nowemu Jorkowi zostały wybite przednie zęby, ale on się dalej uśmiecha”. Miasto straciło parę tysięcy ludzi, ale żyje dalej, a mieszkańcy wypierają tamte wydarzenia.

Jazzowe piętra. Nowy Jork jest tańszy niż Europa, niektórzy przyjeżdżają tu tylko na zakupy. Koniecznie trzeba odwiedzić jeden z najstarszych domów handlowych – Macy’s, czyli ekskluzywny paropiętrowy budynek. Na Brooklynie jest mnóstwo maleńkich butików, w których za rozsądne sumy można kupić autorskie ubrania. Niestety, w mieście jest coraz mniej sklepów muzycznych, kolejne są zamykane, bo płyty się nie sprzedają. Jeszcze niedawno były tam moje ukochane Tower Records i Virgin Records – sieciówki, z których wychodziłam z całą torbą krążków. W polskich salonach muzycznych dział jazzowy jest upchnięty w rogu, a tam były całe piętra z albumami jazzowymi. &

Aga Zaryan

Wokalistka jazzowa, zadebiutowała w 2002 roku albumem „My Lullaby”, który zdobył status złotej płyty. W 2006 roku ukazał się „Picking Up the Pieces”, a rok później polskojęzyczny krążek „Umiera piękno”. Najnowsza płyta wokalistki, zatytułowana „A Book of Luminous Things”, ukazała się w październiku tego roku.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Wysłuchała Agnieszka Michalak

Polecane