Nowy patent na ochronę przyrody

Rafał Kerger
opublikowano: 2006-04-13 00:00

Konkurencja cię prześwietli — to raz. Firmy o większym ryzyku awarii muszą się bardziej zabezpieczyć — to dwa. To wnioski z noweli prawa środowiskowego.

28 marca pojawiła się nowelizacja prawa ochrony środowiska oraz niektórych innych ustaw. Nowela wchodzi w życie w czerwcu. Co zmieni się po tej poprawce dla firm?

„Puls Biznesu”: Z pobieżnej lektury noweli wynika, że konkurencja uzyska łatwiejszy dostęp do informacji środowiskowych o firmach, które je składają. Czy to prawda?

Daniel Chojnacki, ekspert od prawa środowiskowego w kancelarii Domański Zakrzewski Palinka: To niestety prawda. Wnioski, decyzje i zezwolenia naszej firmy, związane z korzystaniem ze środowiska, może teraz przejrzeć każdy obywatel, który taką chęć wykaże. Od naszych klientów już płyną zastrzeżenia do tego rozwiązania. Twierdzą oni — nie bez racji — że z dostępu do informacji środowiskowej o ich firmach będzie korzystała przede wszystkim konkurencja. Tym bardziej że opłaty za udostępnienie dokumentów wcale wysokie nie są — za wyszukanie prostych informacji organy administracji wezmą 10 złotych.

I nie można temu zaradzić?

Przepis mówi, że organ administracji może, na uzasadniony wniosek przekazującego informacje, wyłączyć z udostępniania dane o wartości handlowej, w tym zwłaszcza dane technologiczne, o ile ich ujawnienie mogłoby pogorszyć jego konkurencyjną pozycję. By tak się stało, trzeba jednak złożyć pisemny wniosek do organu administracji wydającego decyzję, czyli marszałka województwa, starosty, wojewody lub prezydenta miasta. A i wtedy nie zyskamy pewności, że nasza prośba okaże się skuteczna. „Może wyłączyć” oznacza też, że nie musi. Trzeba więc taką prośbę dobrze uzasadnić.

Na pocieszenie warto nadmienić, że również organy administracji zaczną udostępniać pewne dokumenty w internecie — czyli wszelkie plany np. gospodarki odpadami lub ochrony powietrza. A to chyba może się firmom przydać?

Co najmniej pośrednio, a w niektórych wypadkach bezpośrednio. Jako przykład weźmy programy ochrony powietrza. Jeżeli gmina go ma — a przedsiębiorca chce rozbudowywać lub budować nowy zakład, przez co podniesie się poziom emisji substancji, dla których ten program został ustanowiony — będzie musiał przeprowadzić tak zwane postępowanie kompensacyjne. Czyli poprosić sąsiednie firmy o obniżenie emisji, by środowisko na tej inwestycji nie straciło.

Co jeszcze się w prawie ochrony środowiska zmieniło, a może być dla przedsiębiorców ważne?

Złagodniała nieco definicja „istotnej zmiany instalacji”. Oznacza to, że w niektórych sytuacjach przedsiębiorcy mający środowiskowe pozwolenie zintegrowane (czyli wspólne na emisję pyłów i gazów, ścieków i tym podobnych — przyp. red.), a modernizują zakład, nie będą musieli występować o zmianę tego pozwolenia.

Co to są zakłady o „dużym i zwiększonym ryzyku wystąpienia awarii przemysłowej”?

To zakłady, w których znajdują się określone rodzaje, kategorie i ilości substancji niebepiecznych dla środowiska i człowieka.

Czy w nowelizacji zmieniły się warunki, w jakich mogą one działać?

Mówi się teraz wprost, że zakłady stwarzające zagrożenie wystąpienia poważnych awarii powinny być lokalizowane w bezpiecznej odległości od siebie, od osiedli mieszkaniowych, obiektów użyteczności publicznej, obszarów podlegających ochronie — jak na przykład rezerwatów przyrody, parków krajobrazowych czy obszarów Natura 2000 — czy też od upraw wieloletnich, dróg krajowych oraz od linii kolejowych o znaczeniu państwowym. Będą to oceniały organy Inspekcji Ochrony Środowiska.

W artykule 73 ustawy prawo ochrony środowiska, który dotyczy wspomnianych spraw, pojawił się też nowy zapis o tym, że istniejącym zakładom o zwiększonym ryzyku, dla których bezpieczna odległość nie została zachowana, organy Inspekcji Ochrony Środowiska mogą — po uzyskaniu opinii Państwowej Straży Pożarnej — wydać decyzję w zakresie nałożenia dodatkowych zabezpieczeń technicznych, aby zmniejszyć niebezpieczeństwa, na jakie są narażeni ludzie. To akurat może kosztować.