O ojcostwie tarczy zdecydują badania

Jacek Zalewski
opublikowano: 19-08-2008, 00:00

Potrzeba politycznego sukcesu wywołała w Polsce kolejną wojenkę na górze, której powód jest merytorycznie śmieszny — ale w kategoriach ambicjonalnych wręcz przeciwnie. Od czasu wiecu w Tbilisi prezydent Lech Kaczyński trzyma się linii walki i ani myśli zejść premierowi Donaldowi Tuskowi na drugi plan podczas ceremonii podpisywania polsko-amerykańskiej umowy o tarczy antyrakietowej. Sygnować będą, rzecz jasna, ministrowie spraw zagranicznych Radosław Sikorski i Condoleezza Rice, ale polityczne punkty zamierzają zebrać obaj wielcy rywale do prezydentury w roku 2010.

W minionej dekadzie głowa naszego państwa kilkakrotnie zderzała się protokolarnie z szefem rządu w dziejowych chwilach. W miarę bezboleśnie ułożyły się wzajemne relacje Aleksandra Kwaśniewskiego i Jerzego Buzka w 1999 r. w Waszyngtonie, gdy wstępowaliśmy do NATO — przewodniczącym delegacji był prezydent i zarazem zwierzchnik sił zbrojnych, a premier jego zastępcą. Za to przy wchodzeniu do Unii Europejskiej dwa razy wybuchł konflikt polityków ulepionych z tej samej gliny, połączonych szorstką przyjaźnią. Podczas podpisywania w 2003 r. traktatu akcesyjnego w Atenach znaleźli złoty środek — Kwaśniewski przemówił i stał nad głową, podpis zaś składał Leszek Miller. Ale 1 maja 2004 r. prezydent dosyć nachalnie wprosił się na szczyt Rady Europejskiej do Dublina i przypiął tam do polskiej flagi, której Miller nie zamierzał puścić.

Para rządząca obecnie rozwiązała w dobrym stylu kwestię podpisywania traktatu w Lizbonie, podobnie jak Kwaśniewski z Buzkiem wstępowanie do NATO. Na lizbońskim lotnisku Kaczyński i Tusk pożegnali się wręcz serdecznie — trudno w to uwierzyć, ale widziałem z bliska. Niestety, z ratyfikacji tak popieranego przez obie strony traktatu wyszła kolejna polityczna hucpa. Do tarczy antyrakietowej, która również przejdzie procedurę ratyfikacyjną, prezydent i premier podchodzą zgodnie z takim entuzjazmem, jak do Lizbony. Szyderstwem historii byłoby zatem powtórzenie się problemów ratyfikacyjnych, których powodów na razie nie umiemy sobie wyobrazić. Najpierw trzeba będzie dokładnie zbadać umowę — a przede wszystkim musi to zrobić prezes Jarosław Kaczyński….

Jacek Zalewski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu