Według dziennika, największe gwiazdy funduszy
hedgingowych (m.in. Soros Fund Management i SAC Capital Advisors) rozmawiali o
tym, że wartość euro może zrównać się z dolarem. Dziś euro jest o 36 proc.
droższe.
W tygodniu, w którym doszło do spotkania, liczba kontraktów futures obstawiających spadek euro wzrosła do rekordowego poziomu 60 tys. – wynika z danych Morgan Stanley. Trzy dni po obiedzie, przyszła kolejna fala wyprzedaży euro, która zepchnęła walutę do obecnego poziomu. W ostatni weekend George Soros ostrzegł, że euro może się rozpaść, jeśli UE nie naprawi swoich finansów. Gazeta przypomina, że to on doprowadził do upadku brytyjskiego funta w 1992 r. (czytaj jak Soros zabił funta). Jednocześnie uspokaja, że rynek jest dużo głębszy (dzienne obroty tą walutą to aż 1,2 biliona dolarów).
Co na to rynek? Przed tygodniem traderzy z Goldman Sachs, Merrill Lynch i Barclays Bank radzili inwestorom grę na spadek euro – pisze „WSJ”, powołując się na rynek. Jak? Korzystając z bardzo tanich opcji sprzedaży (tanich, bo z kursem wykonania znacznie odbiegającym od obecnej wyceny rynkowej). W rezultacie prawdopodobieństwo (wynikające z ceny takiej opcji), że euro będzie kosztować 1 dolara wynosi obecnie 7 proc. Dla tych, którzy grają u bookmacherów, to samo, co obstawienie stawki 14 do 1. W listopadzie to samo wydarzenie wyceniano na 33 do 1.
O czym jeszcze mówiono na przełomowym obiedzie? „WSJ” przytacza Donalda
Morgana, szefa Brigade Capital, który miał mówić, że grecki dług uruchomi
domino, które w ostateczności uderzy w amerykańskie papiery dłużne. David
Eihorn, szef Greenlight Capital (jeden z pierwszych, którzy mówili o kłopotach
Lehman Brothers) radził wchodzić w złoto, z obawy przed inflacją.