Na ten dzień czekali w napięciu zarówno stoczniowcy w Gdyni i Szczecinie, jak i urzędnicy w stolicy. Jednak 380 mln zł za stocznie od inwestora z Kataru nie wpłynęły. Te pieniądze miały sprawić, że oba zakłady przetrwają.

Wczoraj pojawiały się spekulacje, że potencjalni nabywcy zwlekają z zapłatą, bo chcą otworzyć sobie drogę (przy okazji nabycia stoczni) do przeprowadzenia także innych transakcji biznesowych. Niezapłacenie za stocznie mogłoby jednak skończyć się zamknięciem w Polsce drzwi przed arabskimi szejkami.
Resort skarbu ma jednak gotowy plan B. Prawdopodobnie majątek stoczni w Szczecinie i Gdyni zostanie podzielony i zlicytowany.