Udział kredytów zagrożonych udzielonych deweloperom wzrósł do 25 proc. na koniec września — wynika z grudniowego raportu NBP. Na Catalyst udział obligacji „zagrożonych” wśród deweloperów jest zdecydowanie niższy.
Jest to pewne uproszczenie, bo czym innym jest ocena ryzyka kredytowego wykonana przez departamenty ryzyka w bankach, a czym innym rynkowa wycena obligacji. Niemniej, jeśli postawić między nimi znak równości, to rynek w kategoriach papierów „zagrożonych” wycenia obligacje Marvipolu (ponad 25 proc. rentowności). W pozostałych przypadkach (Włodarzewska, Wikana, Trust, Rank Progress, Murapol, Mak Dom, Gant) spadek cen obligacji poniżej nominału jest wciąż na tyle niewielki, że można go uznać bardziej za wpływ niskiej płynności niż faktyczne obawy o wypłacalność. Być może gdzieś pomiędzy tymi grupami klasyfikowany jest Gant, którego obligacje ostatnio wyraźnie jednak drożały.
Jaki wniosek płynie z tych różnic w ocenie deweloperów? Po pierwsze nie są to grupy tożsame — nie wszyscy deweloperzysą przecież notowani na Catalyst. Ci którzy są, przechodzą weryfikację ze strony inwestorów i choć wyniki emisji deweloperów z ostatniego półrocza generalnie wskazują na sceptycyzm, to jednak najwyraźniej jakość deweloperów na Catalyst jest wyższa niż jakość deweloperów w portfelach kredytowych banków. Uwaga ta jest istotna — choć deweloperzy mają złą prasę jako grupa, to różnice między sytuacją każdego z nich oddzielnie, są duże i odrzucenie stereotypu branży jako w całości skazanej na bankructwo spowoduje, że można będzie dostrzec okazje do zarobienia kilku dodatkowych punktów rentowności na ich obligacjach.
W raporcie NBP znajdziemy też inne ciekawe wskazówki dla inwestujących na Catalyst. Choć udział kredytów zagrożonych w portfelach banków wzrósł od marca do września o 1 pkt proc., do 11,4 proc., to poniżej tego poziomu plasują się deweloperzy wyspecjalizowani w budownictwie komercyjnym (biurowce — poniżej 10 proc., pozostałe obiekty — w okolicach 8 proc.). Odzwierciedlenie tego znajdziemy na Catalyst, gdzie obligacje Capital Park, który specjalizuje się właśnie w biurowcach, wspięły się do 102 proc. w ostatnim tygodniu, a papiery Ghelamco na Bond Spot wyceniane są po nominale. Wygasające w marcu obligacje Koncept WS także notowane są w okolicach nominału(spółka buduje obiekty handlowe dla sieci sklepów średniopowierzchniowych). Rynek nie ma więc wątpliwości i postrzega przedstawicieli branży jako wiarygodnych.
Czerwoną lampkę NBP zapala w innym miejscu — w III kwartale 43 proc. wniosków kredytowych złożonych przez firmy budowlane zostało odrzuconych. Odsetek złych kredytów od firm budowlanych w bankach to 15,5 proc. Warto o tym pamiętać na wypadek, gdyby konsekwencją postawy banków miała być wkrótce zwiększona aktywność firm budowlanych na rynku pierwotnym obligacji.
Wydarzenia tygodnia na Catalyst? TimberOne nie wypłacił odsetek od obligacji i ich cena spadła do 79 proc. (seria październikowa) z okolic 95 proc. przed komunikatem. Miraculum wciąż nie zawarło porozumienia z obligatariuszem, którego nie spłaciło w terminie (31 grudnia) i obligacje trzymają się poniżej 90 proc. nominału. Deweloperzy poinformowali o wynikach sprzedaży mieszkań w IV kwartale — Robyg wypadł świetnie, Gant średnio, a Marvipol słabo. Wyceny obligacji wskazują na różnice między tymi podmiotami od wielu miesięcy. Ale Sławomir Horbaczewski, wiceprezes Marvipolu, w wywiadzie dla Obligacje.pl uznał obecne wyceny obligacji spółki za okazyjne.